niedziela, 15 września 2013

2Min Rozdział 12





To ja jestem twoim chłopakiem!






Widział przed oczami wszystkie scenariusze, ale nie ten. Nie spodziewał się zobaczyć oczu przepełnionymi bólem i rozczarowaniem. Nie widział w nich szoku czy zdezorientowania. Jakby tego chciał, ale nie w taki sposób, nie w takiej sytuacji. Zrobił krok do tyłu i spojrzał w błękitne niebo. Promienie słońca rozświetlały konary drzew rzucając na ziemie ponure cienie.
Jego wzrok padł na ciemną postać stojącą pod jednym z drzew i uważnie przyglądającą się najpierw Taeminowi biegnącemu do bramy a później jemu samemu na dachu. Choi zszedł z dachu po czym skierował się do nieznajomego.
- to ty - jedyne co wyszło mu z gardła widząc kocie oczy i blond czuprynę
- my się znamy? - zapytał podnosząc jedną brew do góry.
- ty mnie nie ale ja ciebie tak. Kim jest dla ciebie Taemin? - zapytał niepewnie.
- Taemin? Bratankiem. Skoro pytasz o niego musisz być Minho.
- skąd?
- rozmawialiście prawda? Dlatego Tae wybiegł z budynku. - stwierdził spokojnie. Mężczyzna pokiwał głową - Musimy sobie trochę porozmawiać, co powiesz na kawę?
- Nie powinniśmy iść za nim?
- myślę, że cokolwiek sie tam stało, teraz potrzebuje spokoju.
Blondyn zamówił latte z mleczkiem kokosowym a Choi malinową herbatę.  Obaj usiedli na przeciw siebie, upijając łyk swoich napoi.
- co mu zrobiłeś? - zapytał po dłuższej chwili ciszy.
- ja ...
- możesz mi śmiało powiedzieć nie gryzę i nie drapie - zaśmiał się delikatnie
- pocałowałem go - wyszeptał pod nosem. Jednak on i tak go usłyszał.
- a on się wystraszył?
- raczej rozczarował.. tylko nie wiem czym
- hmm? Dziwne. Chociaż. Jeszcze wczoraj nie był pewien co tak naprawdę czuje.
- rozmawiałeś z nim o mnie?!
- hahaha tak. Dużo mi o tobie opowiedział.
- myślałem że mnie olał.
- czemu tak myślałeś?
- nie odzywał się do mnie i ciągle unikał mnie jako ogień wody. A do tego, tak długo nie było go w szkole.
- A dlaczego wyglądasz jakbyś nie spał od tygodni?
- Martwiłem się o niego i nie sypiałem w nocy. Mógł mi chociaż odpisać, że nie może rozmawiać, czy cokolwiek!
- zakochany po uszy hm?
- chyba oszalałem.
- tak już działa miłość.
- Powinienem go szukać!
- Pewnie pobiegł do domu. Podwiozę cie .
- dzięki - Dopili ciecze po czym wyszli z kawiarni. Przeszli na drugą stronę ulicy gdzie stał czerwony samochód. Kim ruszył w stronę mieszkania co chwile zerkając na Minho. Droga minęła im w ciszy.
- Jesteśmy na miejscu...
- nie widziałem go po drodze.
- ja też nie - wysiedli z pojazdu kierując się do środka. Drzwi otworzył im Jonghyun.
- co tak późno? - uśmiech szybko zszedł mu z twarzy widząc nieznajomego a przystojnego chłopaka tuż obok jego miłości życia. Przeszył go wzrokiem od stup po czubek głowy.
- a ty to? - powiedział surowo jakby miał zaraz się na niego rzucić i rozszarpać na kawałki.
- jestem Minho - przedstawił się grzecznie. jego ręka powędrowała na ramie Kibuma chcąc się go czegoś zapytać, gdy Jonghyun wtargnął między nich chwytając ową dłoń za nadgarstek.
- spróbuj go tknąć a ... - nie dokończył gdyż mocno oberwał w Głowę.
- za co to? - momentalnie odwrócił się. Kocie oczy spoglądał na niego poirytowane.
- nie potrzebnie jesteś zazdrosny Jjong. Chociaż to słodkie - zaśmiał się.
- ja zazdrosny? Phi! Też sobie wymyśliłeś. - strzelił teatralnego focha w ogóle nie zwracając uwagi na wysokiego chłopaka obok. Key nachylił się i delikatnie pocałował swojego chłopaka.
- to Minho, mmmm…. znajomy Taemina, a raczej ktoś bardzo mu bliski - zaśmiał sie radośnie. Po czym momentalnie spoważniał.
- Przyszedł Tae? - zapytał swojego chłopaka.
- Nie, wróciłem jakieś 3 godziny temu a Taemina nadal nie ma. myślałem że przyjedziecie razem. może jeszcze nie doszedł
- zahaczyliśmy jeszcze o kawiarnie, powinien już dojść.- zastanowił się uważnie
- kawiarnie?- zapytał lekko poirytowany
- Tak kawiarnie, nie można już się kawy napić z miłym chłopakiem? - jego wzrok padł na Minho uśmiechając sie promieniście.
- To ja jestem twoim chłopakiem! i zabraniam ci chodzić do kawiarni z jakimkolwiek chłopakami oprócz mnie!
- Oi! Jjong, ty zazdrośniku - cichy śmiech wydobył się z ust Choi.
- nie masz sie o co martwić - powiedział dźwigając ręce do góry w samo obronie.
- no ja myślę.
- Co ważniejsze, gdzie wcięło Taemina?
- Może wrócił do swojego domu? - padło z strony Choi’a. Obaj spojrzeli na niego jak na ducha.
- cholera - wyszeptał Key, od razu wsiadając do samochodu. Minho wskoczył za nim.
- Zostanę w domu i zadzwonię ci jakby wrócił! - samochód ruszył z piskiem opon w kierunku miasta zostawiając za sobą zaniepokojonego Kima. Biegł przed siebie sam nie wiedząc dlaczego to robi, nawet nie był pewien gdzie biegnie. Nogi same wskazywały mu drogę i ciągnęły go pomiędzy wąskimi uliczkami, gdzie nikt by go nie zobaczył. Biegł tak z piętnaście minut zatrzymując się przed ogromną kamienicą. Zdyszały i zapłakany spojrzał na jedno z okien budynku. Zgaszone światła dodały mu otuchy, powolnym krokiem wszedł do budowli, przeszedł schodami parę pięter. wyciągnął klucze i przekręcił je w zamku. drzwi otwarły się z lekkim piskiem. nie ściągał butów, od razu skierował się do swojego pokoju zamykając za sobą drzwi. Rozejrzał się uważnie. podszedł do łóżka siadając na nim. Wzdychnął ciężko. “ co ja wyrabiam?” zapytał sam siebie nie mogąc uwierzyć ze wrócił do tego mieszkania. Wyciągnął spod łóżka dużą torbę i zaczął się pakować, nie miał dużo rzeczy więc nie zajęło mu to dużo czasu. Położył się wtulając głowę w poduszkę. “ ten pocałunek, był taki niespodziewany. Chciałem go pocałować, to oczywiste, chciałem dowiedzieć się czy coś czuje, czy jest mi om obojętny.Ciągle je czuje. Jego czekoladowe usta. Teraz jestem pewien. Pewien że darze go większym uczuciem i nie moge już sobie zaprzeczać. Pocałował mnie, więc też musi coś czuć. Mówił o zazdrości. Naprawdę był zazdrosny o mnie i key? To nie dorzeczne. Jednak ten pocałunek… czemu ciągle o nim myślę? “ sięgnął pod poduszkę wyciągając ramkę z zdjęciem.
- Przepraszam że nie zabrałem cię wcześniej, ale Key nie chciał mnie puścić do tego mieszkania. Jego wzrok padł najpierw na duże zdjęcie jego matki, piękne karmelowe włosy delikatnie opadały jej na ramiona. Na rękach trzymała małego Taemina w zielonych ogrodniczkach a ona sama była ubrana w kwiecistą sukienkę. Tuż obok tego zdjęcia znajdowało się jeszcze jedno. Widniało na nim dwóch uśmiechniętych chłopaków. Była to pamiątka z wycieczki do ZOO z Minho. Zrobili sobie wtedy wspólne zdjęcie. To przede wszystkim dla tego zdjęcia udał się do Jaskini potwora. Było dla niego wszystkim i zarazem niczym. Zwykła ramka z zdjęciami jego najważniejszych osób w życiu. Przejechał palcem po twarzy chłopaka uśmiechając się delikatnie ” co ja zrobiłem. Nie powinienem uciekać. Jak ja teraz na ciebie spojrzę? Nie chce już uciekać, mam po co żyć. Już mam dla kogo żyć. Dla ciebie, Key, Jjong’a i dla reszty chłopaków. Dlaczego wcześniej nie potrafiłem tego dostrzec? Jestem takim idiotą”. Powolnym ruchem wstał, przerzucił torbę przez ramię i nadal trzymając zdjęcie blisko klatki piersiowej, zrobił krok do przodu chcąc wyjść z mieszkania. Nagle jego serce zadrżało. Jedyne co teraz słyszał to bicie swojego serca i kroki w jego kierunku.
- Tak też myślałem że wrócisz - usłyszał głos mężczyzny zza drzwi. Słysząc owy głos przez jego ciało przeszły dreszcze. Sam znieruchomiał wpatrując się z klamkę z drzwi. Przekręciła się a do środka wszedł Jego ojciec trzymając coś w dłoni. Dopiero po chwili Taemin zareagował dostrzegając pistolet w jego prawej ręce. Spanikował. Nie miał gdzie uciec.
- Czekałem na ciebie. Teraz wszystko się zakończy.
- co masz na myśli? - wyjąkał Lee
- Dziś umrzemy, obaj - powiedział celując w syna bronią.


- Pospiesz się! - krzyczał Minho widząc zarys kamienicy. Key opowiedział mu wszystko od początku co Ojciec robił własnemu synu. W tej chwili Minho wszystko zrozumiał, większość jego zagadek rozwiązała się poznając ten istotny szczegół.Blondyn zaparkował tuż pod wejściem. Obaj wybiegli z samochodu jak oparzeni. schody ciągnęły im się nie miłosiernie, jakby nie miały końca. Zostało im do pokonania jedno piętro gdy zamarli. Przez kamienicę przeszło echo wystrzału, najpierw jeden a zaraz po nim drugi. Po czym cisza. Przerażeni spojrzeli na siebie. Minho ruszył pierwszy do biegu. Wbiegł do mieszkania prawie rozwalając przy tym drzwi. Miał złe przeczucie. Bardzo złe.
Key wszedł za nim. Minho drżącą ręką sięgną klamki. Otworzył drzwi. Pierwsze co zobaczyli to duża ilość krwi na ziemi i na ścianach a właściwie to pokój aż żył czerwienią. Key dostrzegając dwa ciała na ziemi zadzwonił na pogotowie a Minho podszedł do leżącego w kałuży krwi Taemina.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Koniec

 ~~~~ ~~~~Ważne ~~~~ ~~~~
kekekeke tak wiem wiem kończyć w takim momencie.. jestem taaaaaaka wredna hahahahahahha... przyjaciółka mnie zainspirowała takim zakończeniem... huhuhu
Ale nie jestem aż tak wredna, za 2 tygodnie oczekujcie epilogu. Wszystko pięknie zostanie wyjaśnione i okaże się co się stało z Tae. żyje a może nie? kekekeke zobaczycie za 2 tygodnie.. bey bey
~~~~~~

5 komentarzy:

  1. O BOŻE. Dostałam zawału, krwotoku umysłu, whatever... TAEMIN NIE MOŻE UMRZEĆ! Nie, nie, nie, nie... Kufa, jak ja przeżyję te 2 tygodnie? ;_;

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mogłaś to tak zakończyć!!! Biedny Taemin T.T Nie wytrzymam tych 2 tygodni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż 2 tygodnie..?! Niee! To już koniec, ja nie chce! Boże! Niech Tae żyje!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zabije cie zabije cie zabije cie !!!!
    Jak moglas byc tak okropna !!!
    Zakonczylas ten rozdzial chyba w najgorszym mozliwym momencie i to ze pewnie teraz nie zasne bedzie twoja wina ! Musisz napisac to bardzo szybko bo ja czekam <3 Mam nadzieje ze to sie dobrze skonczy :* nie lubie smutnych zakonczen :( zapraszam do siebie www.2min-fantasy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Wattpad