Co tak naprawdę czujesz do niego?
- Taemin... - ledwo przeszło przez jego gardło.
- Ja się pytam co jest takiego trudnego w powiedzeniu mi o waszym związku? - powiedział uśmiechając się do chłopaków.
- wiedziałeś? Od jak dawna? - Key nie potrafił w to uwierzyć.
- myślę, że każdy głupi by się kapnął - stwierdził na co Jonghyun zaśmiał się.
- a nie mówiłem? - Jong pocałował blondyna po czym wyszedł z pokoju klepiąc Taemina po ramieniu.
- to ty przez cały ten czas...
- chciałem, abyś sam mi powiedział, ale jakoś ci to nie wychodziło. Słysząc jak się kłócicie o tę błahostkę, postanowiłem interweniować.
- przepraszam - powiedział key.
- za co? - Taemin był zdziwiony. Za co mógł go przepraszać?
- za te całe zamieszanie i w ogóle
- Ah Key nie masz za co przepraszać - podszedł do niego i usiadł tuż obok.
- Nie obchodzi mnie twoja orientacja, to twoja indywidualna sprawa. przecież nie zakaże ci kochać - zaśmiał się.
- nie wiedziałem jak zareagujesz - tłumaczył się.
- nie potrzebnie się stresowałeś. Key, ostatnim razem widziałem cię jak matka żyła. Przez ten czas wiele w naszym życiu się wydarzyło.
- masz rację. Właśnie! Myślałem że wiem o tobie wszystko, ale myliłem się. Nie mam jak wiedzieć o tobie wszystkiego, skoro tyle lat nie mieliśmy kontaktu. wyrosłeś. mogłeś zmienić swoje preferencje.
- Mleko bananowe nadal kocham nad życie! - szybko poinformował stając na baczność przed blondynem. obaj wybuchli śmiechem.
- to akurat wiem. Nie trudno zauważyć twojego zamiłowania do tego napoju. Ale nie wiem nic o twoich zainteresowaniach. Czy spotykałeś się z kimś. Albo po prostu jak idzie ci w szkole... niby takie zwyczajne rzeczy.
- ummm.... nigdy z nikim się nie spotykałem a w szkole idzie mi dobrze. jestem w klasie tanecznej.
- czyli jednak umiesz tańczyć! Talent po matce! - jego głos przybrał jasną barwę, a oczy rozświetliły się z ekscytacji.
- Tylko do tej klasy sie dostałem. Nie chciałem iść do ogólnej. Czy lubię tańczyć i czy mam talent to ja nie jestem taki przekonany. Tańczę, ale to tylko dla zabawy. Po za tym to dobry sport.
- wezmę cię kiedyś na moją lekcje i pokażesz co potrafisz - Key widział przed oczami powalającego wszystkich swoimi krokami Taemina. Uśmiechną się szeroko czochrając włosy chłopaka. - chodźmy na zakupy! - zawołał entuzjastycznie wybiegając z sypialny.
- od jak dawna jesteście razem?- zapytał się Taemin przymierzając bluzkę.
- to już będą 3 lata - stwierdził po chwili namysłu.
- fajnie - Tae wyszedł z szatni pokazując się w nowej koszulce.
- bierzemy - stwierdził blondyn- a ty Taemin, masz kogoś?
- ja? Nie - odpowiedział zdecydowanie.
- hmm.. pewien? Nikt ci się nie podoba?
- nikt "czy powinienem mu powiedzieć o Minho? Moment czemu o nim? Przecież nic nas nie łączy. Czemu. W ogóle pomyślałem o nim? Jest przystojny i odmienił moje życie ale to tylko przyjaciel. Przyjaciel... czemu go tak nazwałem? Ja nie mam przyjaciół. Jestem nikim w ciele nastolatka. Key jest fajny i Jonghyn też. Obaj pasują do siebie idealnie. A ja... nic mi się w życiu nie układa i ciągle sprowadzam nieszczęście na otaczające mnie osoby... powinienem jutro iść do szkoły. Założę sie że key będzie chciał mnie podwieść bojąc się, że coś może mi sie stać." Tae zaśmiał się pod nosem na samo wspomnienie o tym.
- coś się stało? - zapytał key
- nie nie... co powiesz na te spodnie?
- genialne... zaraz je przymierze.- chłopcy dobrze się bawili chodząc po sklepach i robiąc małe zakupy. Blondyn zawsze gdy był zdenerwowany lub po prostu nie miał co robić. Chodził na małe polowania. Czy sam, czy z Jongiem, zakupy wasze poprawiały mu humor.
Ciemno włosy mężczyzna przechodził przez centrum handlowe rozmyślając nad ostatnimi wydarzeniami. Zamartwiał się pewnym pociągającym szesnastolatkiem. Myślał o jego czekoladowych oczach, wąskich, różowych ustach, karmelowych włosach i zgrabnym tyłku. Ostatnio widział go pijanego, odwiózł go do domu i tyle. Zaczynał się martwić. Chłopak nie przychodził do szkoły a koledzy z klasy także nic nie wiedzą. Mówiąc że ostatnio widzieli go na imprezie. Nie dzwonił do niego bo wiedział że on i tak nie odbierze jego połączenia. Wysłał mu parę sms i nadal nie otrzymał odpowiedzi. Szedł pogrążony w myślach, wpatrując się w wyświetlacz komórki. Na ekranie widniało imię "Taemin" . Takie jedno proste imię a wywoływało tak dużo emocji. Ciemnooki wcisnął zieloną słuchawkę i przyłożył telefon do ucha. Wsłuchał się w sygnał dochodzący z urządzenia modląc się w duchu, aby usłyszał znany mu głos. Nagle, znikąd do jego uszu dotarła znana mu melodia. Podszedł do balustrady i spojrzał w dół, wyszukując jej źródła. Ów cel przeszukiwał torbę w poszukiwaniu swojej komórki. Zobaczył wyświetlający się napis " Minho" i rozłączył się, kontynuując rozmowę z pewnym blondynem. "Taemin" - pomyślał przyglądając się dwóm mężczyznom. "Dlaczego nie odebrałeś? I przede wszystkim kto to jest?" - przeszył wzrokiem blond włosego chłopaka o kocich oczach. Miał na sobie białe rurki i jasno zieloną tunikę w złote wzory. Mógł szczerze przyznać że wyglądał seksownie. Radośnie uśmiechał się do Tae, który odwzajemniał uśmiech. Tym razem jego wzrok padł na młodszego. Czarne rurki pięknie podkreślały jego zgrabny tyłek i chude nogi a błękitna koszulka dodawała mu osobistego uroku. Czekoladowe oczy świeciły z radości a szeroki uśmiech nie schodził mu z twarzy. Minho nie potrafił spuścić ich z oczu. Wydawali się być naprawdę szczęśliwi. A on sam czuł dziwne ukłucie w klatce piersiowej. zazdrość wypełniła każdy zakamarek jego ciała, nie dając mu spokoju. Obcy mężczyzna u boku Lee nie dawał mu myśleć racjonalnie. Denerwował go sam fakt że go nie znał a jego obiekt zainteresowania był o niebo szczęśliwszy u jego boku.
" może to jego znajomy. Niemożliwe. Jest starszy od niego i na pewno nie jest uczniem naszej szkoły. Ani licealistą, ani studentem. Więc kim jesteś? " dręczył się w myślach. " czy on jest powodem dla którego opuszczasz lekcje? " Sam już nie wiedział co o tym myśleć. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę, że obaj już dawno znikli. A on gapi się w jakiś punkt w podłodze. Odsunął się od balustrady i powolnym krokiem skierował się w stronę wyjścia.
Właśnie przechodzili przez miasto gdy dostrzegł znaną mu czuprynę. Był pewien, że to on. Wysoki, szczupły, dobrze zbudowany, ciemne oczy i krótkie czarne włosy. Wychodził z centrum handlowego z zamyśloną miną, kierując się w jego stronę. Szybko chwycił towarzysza za rękę ciągnąc go za najbliższy budynek.
- Taemin, coś się stało? - zapytał blondyn patrząc w to samo miejsce. W odpowiedzi pokręcił przecząco głową.
- kto to taki? - ciekawość rosła, za każdym zaprzeczeniem młodszego. - Tae? Kto to taki? Dlaczego się ukrywamy przed nim?- nie dawał za wygraną.
- to... nie ukrywamy się - oburzył się, strzelając teatralnego focha.
- idzie w naszym kierunku- dodał z powagą.
- o kurwa! - przeklną, odwracając się w mgnieniu oka i podejmując próbę ucieczki.
- żartowałem hahaha - zaśmiał się widząc głupią minę bratanka. - ale skoro tak zareagowałeś to musi być ktoś ważny dla ciebie - wywnioskował wychodząc zza budynku. Taemin rozejrzał się dwa razy nim dołączył do Kibuma.
- więc może w końcu zdradzisz mi kim był ten tajemniczy mężczyzna? - Wyciągnął z lodówki mleko bananowe i truskawkowe po czym usiadł wygodnie na kanapie tuż obok zmęczonego chłopaka.
- to nikt taki
- tego to ja nie jestem pewien - w tym momencie zadzwonił telefon. czekoladowe soczewki wbiły się w jasny ekran urządzenia.
- nie odbierzesz? - wścibskie kocie oczy zdążył przeczytać "Minho" nim połączenie zostało przerwane.
- kim jest Minho? I dlaczego się rozłączyłeś? - prawie wyszeptał. Przez ciało przeszły mu dreszcze, słysząc niski głos tuż przy uchu.
- Minho... - ledwo wykrztusił ciągle wpatrując się w wyświetlacz. - to tylko mój znajomy
- przed znajomym byś się nie ukrywał
- pokłóciliśmy się - szybka odpowiedź, zbyt szybka.
- to czemu nie chcesz z nim gadać? Przecież dzwoni do ciebie
- ale... to nie takie łatwe.
- no to mi opowiedz.
- za długa historia
- kocham długie historie. Zaczynaj ! - wiedział że chłopak chce jakoś go spłoszyć. Jednak jego ciekawość za bardzo urosła na sile. Musiał dowiedzieć się prawdy.
"Czy mogę mu zaufać i powiedzieć o wszystkim? Ledwo go znam... i to chyba jest jeden z plusów." Westchnął głośno.
- kiedyś gdy wracałem z szkoły a na dworze było już ciemno. Jacyś starszaki napadli na mnie. Wtedy zjawił się Minho, Choi Minho. Uratował mnie. Okrył mnie swoją kurtką i wziął mnie na ręce. Ciągle pamiętam zapach czekolady jaką pachniał. Obudziłem się wieczorem w nieswoim łóżku. Znajdowałem się w jego domu. Na początku strasznie mnie wkurwiał, ale to dzięki niemu pierwszy raz od śmierci matki na mojej twarzy zawitał prawdziwy uśmiech i śmiech. Odprowadził mnie do domu i pocałował w czoło. Serce mi wtedy waliło jak oszalałe. Myślałem że zwariowałem. Od tego czasu zaprzyjaźniliśmy się. Chodziłem na ich treningi.
- treningi?
- tak. Minho i jego grupka, paru fajnych chłopaków udzielają się sportowo. Pływają. Ale wracając do tematu. Wszystko było ok, jednak nie w mojej głowie. Minho jest miły i przystojny. ma wielu przyjaciół, osiąga sukcesy, jest popularny. A zadaje się z takim nikim jak ja.
- nie powinieneś tak myśleć! - oburzył się wstając z kanapy.- nie jesteś nikim, jesteś sobą! Lee Taemin! - usiadł z powrotem czując jak silna dłoń chwyta go za nadgarstek i ciągnie w dół.
- ale taka jest prawda. A jeśli on zadaje się ze mną tylko dlatego, że jest mu mnie żal? Współczuje mi? Sam nie wiem. Ojciec ciągle mi wmawiał jaki to ja jestem bezużyteczny i że nikomu wokoło na mnie nie zależy, że oni, świat tylko się ze mnie nabijają. Do tego zakazał mi spotykać się z nimi. Nigdzie nie mogłem wychodzić. Tego dnia gdy mnie zabraliście, byłem na imprezie. Upiłem się. Miałem wszystkiego po dziurki w nosie. Spotkałem tam jednego z znajomych Minho, który po niego zadzwonił. Odwiózł mnie, mimo iż protestowałem. Nawet nie wyobrażasz sobie jak w tym samochodzie chciałem go przytulić. Tak długo go unikałem. A w tym jednym momencie, zapragnąłem być z nim, wtulony w niego. Poczuć się bezpieczny. Ja naprawdę... - zatrzymał się, gdy tylko zdał sobie sprawę co właściwie powiedział. Nie chciał zdradzić tego. To się wymknęło ni stąd, ni zowąd. Kocie oczy uważnie przyglądały się zachowaniu osoby obok, analizując zdanie po zdaniu.
- Taemin, opisz mi go.
- przecież go widziałeś
- ale chce abyś ty go opisał. Jak ty go postrzegasz?
- To głupi Dryblas, wysoki, dobrze umięśniony... ciemne oczy, małe, pełne ust, które aż chce się spróbować a jego Męski, pociągający głos dodaje mu uroku i seksapilu. Potrafi być groźny i łagodny. Pachnie czekoladą . Jest Jak superbohater. Żabi Książę o czekoladowym smaku. Elegancki, przystojny, seksowny, pociągający - powiedział na jednym wydechu a jego wzrok padł na uśmiechniętego key.
- powiedziałem coś nie tak? Dlaczego się tak szczerzysz?
- Taemin. Czy ty siebie słyszysz?
- o co ci chodzi?
- ty naprawdę tego nie dostrzegasz?
- ale czego?
- że go lubisz... tak bardzo, bardzo go lubisz... można powiedzieć że sie zabujałeś.
- to nie prawda. Co takiego powiedziałem że tak wywnioskowałeś?! - był lekko wstrząśnięty. Dlaczego Key pomyślał że się w nim zabujał? Może i myślał nad seksownym Choi na przykład jak by smakowały jego usta. Ale że zaraz zakochany? Nie był tego taki pewien.
- z tego co mówisz i jak się zachowujesz wynika że on ci imponuje i podoba. Zastanów się dokładniej. Co tak właściwie do niego czujesz? Czy jesteś pewien swoich uczuć do niego? Przemyśl to na spokojnie - uśmiech nie opuszczał jego prześlicznej twarzy. Taemin zamyślił się przez chwilkę. " co ja tak naprawdę czuje?" jedno i to samo ciągle chodziło mu po głowie, zagłuszając pozostałą rzeczywistość.
.jpg)
