niedziela, 10 marca 2013

2min Rozdział 6




Nigdy nie jest za późno.


Promienie księżyca delikatnie muskały twarz śpiącego chłopaka, próbując go zmrozić swym zimnem. Ten jednak przekręcił się na drugą stronę, zakrywając swoją piękną twarz przed całym światem. Ale coś go drażniło. Na jego twarzy widniał niepokój i ból. Czyjeś kroki zbliżały się do niego, na co mocniej zacisnął powieki, próbując zasnąć. Nie przejmować się tym lękiem i cierpieniem. Nagle coś a raczej ktoś wyrwał go z tych pięknych wizji lepszego życia, którymi chciał uspokoić swój, jak właśnie zauważył, przyspieszony oddech. Osłabionym wzrokiem spojrzał na “intruza”. Przez jego głowie przeszło mnóstwo myśli dotyczących tego co miało się stać. Podbite oko? złamana ręka? pobicie do nieprzytomności? co tym razem? może dźganie nożem?! Albo kolejna próba uduszenia?!  Przymknął oczy, oczekując pierwszego uderzenia. Nie musiał długo czekać, nadeszło dość szybko i brutalnie.

Dochodziła 1 w nocy, gdy zabrzmiał dzwonek a umięśnione ciało powoli i ociężale powlekło się do frontowych drzwi. Otwierając je na oścież. Jego zaspane oczy spojrzały na ledwo trzymającą się postać, tuż przed nim. Jego źrenice szybko przybrały postać pięciozłotówek a szczęka opadła nie mogąc wyjść z zaskoczenia i zakłopotania.
-Tae? -wyszeptał krótko, chwytając w ostatniej chwili, upadającego chłopaka. -Tae! - wykrzyczał jednak chłopak nic nie odpowiedział. Wyczerpany, pogrążył się w krainie Morfeusza, nie mając zamiaru budzić się z niej przez najbliższy czas, który nadszedł w miarę szybko.
Ciepło coraz bardziej ogarniało jego ciało, pozbawiając go oddechu. Czuł czyjeś ciepłe, silne ramiona tulące go do ciebie jeszcze bardziej. Odruchowo wtulił się jeszcze bardziej, poddając sie temu przyjemnemu uczuciowi. A właściwie czego? co w tym momencie czuje? coś jak, bezpieczeństwo, opiekuństwo, szczęście i miłość?  Uczucia których przez ostanie lata nie doznał, o których istnieniu już zapomniał. Zakładając maskę przed “znajomymi” tylko udawał szczęśliwego chłopaka, który nigdy nie doznał bólu. A teraz czuł jak dziwne ciepło ogarnia jego całe ciało wypełniając je nieznanymi, ale przyjemnymi, smakami dawnych uczuć.
Nie chciał otwierać oczy. Bał się, że jak to zrobi to cały ten czar pryśnie, a wtedy znów będzie martwić się przyszłymi minutami, a nawet sekundami jego marnego życia. Jednak coś nie dawało mu spokoju. TO nie wydawało się jak sen, TO było zbyt realne. Po długich namysłach otworzył oczy i od razu na swojej drodze napotkał piękne, ciemne soczewki, przytulającej go osoby.
- widzę, że się obudziłeś. Jak się spało? - zapytał Minho, widząc szok i zakłopotanie w oczach Minniego.
- Co ja....Ty.... gdzie ja? - Chłopak nie umiał sie wysłowić na co starszak zaśmiał się i podarował mu szeroki uśmiech.
- nie mów mi, że nie pamiętasz jak tu przyszedłeś o 1-wszej w nocy. - zaśmiał sie uroczo - jesteśmy w moim pokoju. - dodał widząc jak chłopak siada i rozgląda się zdezorientowany.  
Taemin spuścił głowę widocznie zakłopotany całym tym zdarzeniem i nie wiedząc jak się z tego wytłumaczyć. Minho wstał i wyciągnął z szafy błękitną koszulkę i czarne spodenki podając je chłopakowi. Ten przyjął ciuchy, nadal sie nie odzywając słowem.
- Nie bede o nic pytać, jeśli będziesz chciał mi powiedzieć to powiesz, nie chce nalegać. Choć chciałbym o wiele zapytać. - ostatnie dodał w głowie, uważnie przyglądając się, jak Lee przebiera się w świeże ubrania. pokręcił głową wyganiając nie przyzwoite myśli, od których dostawał tylko dreszczy. Po czym serdecznie uśmiechnął się to chłopaka.  -dobra, Idziemy zrobić jakieś mega smaczne śniadanie. Na pewno jesteś głodny, bo ja jestem! - zaśmiał się i zaciągnął Tae do kuchni. - To na co masz ochotę? - zapytał, przeglądając zawartość lodówki.
- obojętnie - wyszeptał Taemin uważnie przyglądając się umięśnionemu brzuchowi Minho, który parował po całej kuchni w samych bokserkach. W jego oczach wyglądał naprawdę seksownie i pociągająco. Na samą myśl miał ciary.
- Tae? Tae!? - Wydarł go z zamyślenia głos Minho. Jego twarz w moment przybrała odcień soczystego buraka, zdając sobie sprawę, że twarz jego rozmyśleń znajduje się zaledwie parę milimetrów od niego i dobrze czuje jego ciepły oddech na swoim policzku.
- Nad czym, a raczej nad kim tak rozmyślasz? - wyszeptał mu do ucha Minho, na co, jeśli to było w ogóle możliwe, jego twarz zarumieniła się jeszcze bardziej. Choi widząc reakcję młodszego chłopaka, zaśmiał sie klepiąc go po ramieniu. -  Tosty. może być? - pomachał mu chlebem tostowym przed nosem.
- jasne - powiedział, próbując uniknąć kontaktu wzrokowego.   
Po chwili siedzieli na przeciw siebie, zapijając tosty pyszną herbatą z miodem. Zjadłszy posiłek w ciszy, Minho pomył naczynia a Taemin posprzątał z stołu. Był szczęśliwy, ale jakoś nie potrafił okazać tego przed tym mężczyzną. Sam nie wiedział czemu, ale coś mu na to nie pozwalało. nie zakładał przed nim swojej maski. Właściwie. z jakiegoś powodu nie potrafił przed nim udawać. Tak jakby nie potrzebował maski, gdy jest w jego obecności. Jego dusza skakała z radości, jednak nie okazywał tego zewnętrznie, ale zachowaniem to już co innego. praktycznie skakał z nogi na nogę jak dziewczynka czekająca na jakąś niesamowitą niespodziankę. Minho to zauważył, ale postanowił nic nie mówić, bojąc się, ze coś zepsuje, sam nie wiedząc co. Wierzył, że tak będzie lepiej.
- co chciałbyś robić?- zapytał w końcu Minho spoglądając kątem oka na Tae.
- Nie wiem, ja tu w ogóle nie powinienem być, wiec.. - nie zdążył dokończyć, bo Choi mu sie wtrącił.
- nawet tak nie mów. Czuj się jak gość u mnie, czuj się jak u siebie w domu. Przychodź jak tylko będziesz chciał pogadać, wyżalić się, przychodź o której będziesz chciał. Zawsze przyjmę cię z otwartymi ramionami i uśmiechem na twarzy. Nie zapomnij tego. - powiedział na jednym wydechu, uważnie patrząc na chłopaka.
- umm - jedynie tyle był w stanie wydać z siebie.
- Dobrze, to co chciałbyś robić? - zapytał jeszcze raz.
- to co ty - powiedział krótko, gdzieś w głębi ciesząc się jak małe dziecko.
- pomyślmy więc - Minho potarł sobie podbródek, w komiczny sposób - co powiesz na... zoo? - Oczy Tae zaświeciły się z ekscytacji, otworzył usta z lekkim uśmiechem chcąc coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili zrezygnował ukrywając ten piękny szczery uśmiech, jakby nigdy sie nie pojawił. - Byłeś kiedyś w zoo, Taemin? - podszedł do dużej komody w salonie i wysunął jedną z szuflad. 

- Nie - krótka odpowiedź nie zbyt zadowoliła starszego chłopaka. Który właśnie wyciągał pewien przedmiot z komody. Był nim aparat. Zadowolony z siebie położył go na stole.
- Skoro nie byłeś w ZOO to dziś się to zmieni
- Minho, ja nie wiem czy to dobry pomysł, nie mam pieniędzy a po za tym....
- nie przejmuj sie pieniędzmi, ja stawiam. Poczekaj tu, wezmę parę rzeczy z pokoju i możemy jechać - nie czekając na odpowiedź pobiegł schodami do swojego pokoju, przeczesując go w poszukiwaniu zbędnych przedmiotów. W tym czasie Tae udał się do łazienki załatwić swe fizjologiczne sprawy, po czym usiadł na ostatnim schodku schodów czekając na przyjaciela. Wiedział doskonale, że to całe ZOO to zły pomysł, ale gdy widział Minho, to po prostu nie potrafił mu wystarczająco odmówić. Był zły na siebie samego, że nie ma takiej siły woli, że po prostu chłopak miesza mu w głowie a on nic z tym nie robi. Pogarszając całą sytuację. Co jeśli zobaczy ich jego Ojciec, albo ktokolwiek? co pomyślą o nim? co jeśli przez ten jeden głupi czyn, cała jego praca ukrywania się, ukrywania swych uczuć szlag trafi? Tae przetarł oczy i wziął głęboki wdech i wydech. Spojrzał na swoje ręce. Trzęsły się. Z strachu? Sam nie wiedział, co czuje. Z jednej strony strasznie się tym ekscytował a z drugiej aż ściskało go w żołądku z zdenerwowania. Z zamyślenia wyrwały go kroki Choi'a, który z małym plecakiem schodził z góry.
- Gotowy? -zapytał z tym swoim pięknym i pociągającym uśmiechem. Tae odkaszlnął nerwowo.
- T-tak, chyba tak.
- To idziemy

-Wooow - tylko tyle był w stanie wydusić z siebie podekscytowany chłopak. Karmelowe włosy delikatnie powiewały na wietrze a szeroki uśmiech gościł na jego twarzy.
- Taemin ! - Automatycznie odwrócił się w stronę miejsca skąd dochodził głos Minho. Jednak jedyne co zobaczył to błysk flesza. Z jękiem przetarł oczy. - ale pięknie wyszedłeś - zaśmiał się przyglądając się fotografii - Jesteś fotogeniczny - dodał robiąc jeszcze jedno zdjęcie z zaskoczenia.
- Minhooo~ przestań...- zajęczał Tae próbując wyrwać mu aparat z rąk. Ale chłopak był wyższy i silniejszy.
- Ale czemu? ładnie wyszedłeś - zachichotał, Lee udał obrażonego, odwracając się plecami do chłopaka i ruszając przed siebie.
- Minnie~ - Choi chwycił blondyna od tyłu wyciągając rękę z aparatem przed nich - uśmiech~ - kolejny błysk rażącego światła oślepił na chwile Taemin'a.
- Pokaż - powiedział jednak starszak wyraźnie zaprzeczył, kręcąc głową.
- Nie. Będziemy oglądać na wieczorem. Gdy wrócimy. Teraz bawimy się i robimy tyle zdjęć ile miejsca na aparacie.
Po dwu godzinnym chodzeniu, trochę zgłodnieli, więc Minho kupił gofry i lody. Zmęczeni ale zadowoleni usiedli sobie na ławce pod dużym drzewem, powoli konsumując żywność. Odkąd przekroczyli mury Zoo, z twarzy Minniego nie znikał uśmiech. Przestał rozmyślać co będzie jak ktoś go zobaczy, postanowił dobrze sie bawić, choć pierwszy raz od śmierci mamy.
Minho nie sądził, że Tae może mu się AŻ TAK podobać. Przyglądał się Tae jak jakiejś nadludzkiej istocie, o której chce wszystko wiedzieć. Cholera. Było mu ciężko, ale co poradzić. Wiedział że do tego chłopaka musi docierać po woli, krok po kroku, bez nacisku. Inaczej może go stracić szybciej, niż może to sobie wyobrazić.
- Minnie, ubrudziłeś się - zaśmiał się Minho pokazując mu gdzie jest ubrudzony. Chłopak niezdarnie przetarł się, jednak to nic nie dało.
- Tu Minie - Starszak przetarł kciukiem kącik ust chłopaka. Drgnął lekko i znieruchomiał. Co ja do cholery robie? - chodźmy dalej - dodał zabierając szybko rękę z zarumienionej twarzy chłopaka. Przez pewien czas szli w ciszy, nawet na siebie nie spoglądając. Przechodzili obok żyraf, gdy Tae zatrzymał się.
- co się stało? - zapytał małą dziewczynkę, która zalana łzami stała pod latarnią. spojrzała na niego swymi dużymi szklistymi od płaczu oczami.
- j-ja - chciała coś powiedzieć dławiąc się łzami.
- gdzie twoja mama? - zapytał Minho kucając przed nią.
- Ja... j-ja nie wiem... chciałam zobaczyć żyrafy i ... i - znów załkała
- nie martw się zaraz znajdziemy twoja mamę - Minho wziął ją za rękę i delikatnie uśmiechnął się do niej i zakłopotanego Taemin'a. Dziewczynka nazywała się Yoo Min i ma 6 lat. Opowiedziała im, że tak bardzo chciała zobaczyć żyrafi, że pobiegła na ślepo przed siebie, zostawiając matkę z młodszym bratem w wózku. Po czym zgubiła się i z godzinę błąkała się po ZOO aż trafiła na te głupie żyrafi, jednak teraz nie wie gdzie jest jej mama.
- A jeśli mama mnie zostawiła zapomniała o mnie? - wykrztusiła z siebie, przerywając ciesze.
- Nie powinnaś tak myśleć. Twoja mama na pewno wszędzie cię szuka. - zapewnił ją Tae uśmiechając się blado. Yoo Min odwzajemniła uśmiech. Lee uważnie obserwował Minho. W tym momencie był nim Zaślepiony. Poczuł ciepło, którego nie był w stanie czuć przez dłuższy czas. Ten chłopak by w stanie uzupełnić pustkę w jego sercu. Chciał tego, ale bał się, że wtedy za bardzo zbliży się do niego. Bał się jego odrzucenia. Nie chciał cierpieć, dlatego nigdy do nikogo się nie przywiązywał.
- tu ostatnie widziałaś mamę? - Minho rozejrzał się dokładnie, znajdowali się przy wybiegu dla zebr.
-umm - zapewniła go dziewczynka mrużąc delikatnie oczy.
- chyba jej tu już nie ma - wyszeptał Tae w kierunku Minho. Gdy rozległ się krzyk.
- Yoo Min! - krzyczała młoda kobieta biegnąc w ich kierunku trzymając młodsze dziecko. Dziewczynka puściła dłoń Choi'a i pobiegło do owej kobiety. Obie łkały. Jak już Kobieta uspokoiła się podeszła do chłopaków i podziękowała im za znalezienie jej córki i przyprowadzenie jej.
Yoo Min uścisnęła obu i pomachała im na pożegnanie.
Droga do domu ciągnęła się nie miłosiernie. Tae przeglądał zdjęcie po zdjęciu, zwracając szczególną uwagę na jedno z nich. Na zdjęciu widnieli obaj chłopcy. Lee z szerokim uśmiechem na twarzy wpatrywał się w Minho, który objął go jedną ręką i z uśmiechem patrzył na chłopaka. wtedy nie wiedzieli, że patrzą wprost na siebie. Dopiero teraz, jak widzi zdjęcie w całej okazałości, zdał sobie sprawę jaki był szczęśliwy i wpatrzony w chłopaka. Moment. Nie! nie! nie powinien w ogóle tak myśleć! nie powinien pozwolić sobie na takie uczucia jak szczęście czy cokolwiek. Cholera! Tae gubił się w własnych myślach. Nie chciał czuć, nie po to codziennie rano zakłada maske, aby teraz to zniszczyć i pozwolić, aby potem cierpiał. On uwierzył, zaufał i był szczęśliwy a ta osoba go wykorzystała i zostawiła samego na paschę losu. Musi przestać. Nie może pozwolić sobie na jakiekolwiek jeszcze uczucia. Nie może popełnić tego samego błędu jeszcze raz.

Wattpad