poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wigilijny Oneshot

Wesołych Świąt

życzę wam wszystkiego dobrego, dużo szczęścia, miłości, zdrowia i SHINee XD 
A w prezencie ode mnie macie krótki One Shot z życia SHINee.
Zapraszam do czytania i przede wszystkim komentowania  (づ ̄ ³ ̄)づ

                                                                                   / Aka

~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`

Nie będzie Świąt

Święta Bożego Narodzenia to radosny okres, w którym wszyscy wspólnie sie radują  dzieci śpiewają Kolendy, stroją choinki, przygotowuje się  tradycyjne potrawy, czeka się na TĄ pierwszą gwiazdkę i prezenty, ale co to za święta bez ozdobionej choinki, prezentów czy bez wszystkich członków rodziny? A właśnie w taki sposób SHINee miało spędzić swoje święta.
W tym domu z pięcioosobowej grupki chłopaków zostało tylko czterech. Cała czwórka mimo odczuwania braku piątego kolegi, musieli na razie dać sobie radę z tym smutkiem i czekać na jego powrót. Za ten czas oczekiwania zabralis ię za świąteczne przygotowania. Key cały dzień spędził w kuchni gotując i piecząc pyszne ciasteczka, Jonghyun  zabrał się za ozdabianie okien i w ogóle ogarnianie całego domu. Znów Minho i Taemin znosili ozdoby na choinkę. 
- ale pachnie~ - powiedział Jong wchodząc co kuchni. Kim popatrzył na niego surowym wzrokiem, widząc jak przyjaciel wręcz ślini się na widok ciasteczek, które akurat ozdabiał. Bling nic sobie z tego nie robiąc, sięgnął po jedno z ciasteczek zjadając je szybko.
- Jong! Wynocha z mojej kuchni! Jeszcze raz cie tu zobaczę to ci tak ten tyłek skopie, że święta przeleżysz w szpitalu! - wydarł się Kibum praktycznie wywalając do z owego miejsca. Ten uśmiechnął się do niego i czule pocałował w usta. Key z początku opierał się, lecz pod naciskiem  starszaka poddał się przyjemności, odwzajemniając pocałunek. 
- idź  już i nie przeszkadzaj mi - wydusił z siebie, odwracając się na piętach i wracając do kuchni. Właśnie Jong chciał iść po lampki na okna gdy zadzwonił telefon.
- Halo?
- Jonghyun? tu Onew
- Hej Jinki! Nie powinieneś siedzieć teraz  w samolocie i lecieć do nas?
- właśnie w tej sprawie dzwonie
- coś się stało
- loty zostały opóźnione. Jeszcze nie podali, nowych godzin odlotów. 
- No co ty?! Mam nadzieję ze na święta będziesz!
- nawet nie wiesz jak bardzo bym chciał, ale dopóki nie podają nowych godzin lotów nic nie wiem i nic nie poradzę na to. - chłopaki wymienili się jeszcze paroma zdaniami po czym Kim sie rozłączył  powiadamiając chłopaków o zaistniałej sytuacji.
~~
Minho, mógłbyś mi pomóc z tym? - zawołał Taemin podnosząc duże i ciężkie pudło. Minho zabrał je od chłopaka i zniósł je na dół. Już po chwili obaj rozpoczęli rozpakowywanie pudła pełnego ozdób, które wieszali na choince. Byli przy tym bardzo ostrożni, gdyż bombki były szklane i łatwo sie tłukły. Ostatecznie choinka pięknie sie prezentowała w swych odcieniach czerwieni i złotego.  Wszyscy spokojnie przygotowywali sie do pierwszej gwiazdki, jedynie pies robił zamieszanie, biegając sobie od pokoju do pokoju.
- Jonghyun! weź zrób coś z tym psem, idź z nim na spacer albo coś, bo mi zaraz cała kuchnie rozwali!  - zawołał Key, próbując złapać Roo, niestety on był szybszy i sprintem przebiegł mu pod nogami omal go nie przewracając. Minho i Taemin skończyli przystrajać choinkę, gdy do salonu wbiegł pies kierujący się prosto na nich a na nim krok w krok Jong. Wszyscy w pokoju wstrzymali oddech widząc obraz wbiegającego blinga prosto na choinkę przewracając ją prosto na pozostałe ozdoby. Tłukąc je przy tym.
- o boże - wydarło się z gardła Kibuma, oglądającego cały bałagan. porozrzucane szkło po bobkach, było dosłownie wszędzie. 
- i co my teraz zrobimy? To były nasze wszystkie ozdoby - zapytał zirytowany Tae
- nie wiem minie, nie wiem - powiedział zrezygnowanym głosem Minho, zbierając szkło z podłogi. Cała czwórka zostawiła wszystkie swoje zajaecia i zabrała się za ogarnianie salonu. 
Dochodziła 17.30 gdy chłopcy skoćzyli robić porzadek i zaczęli zastanawiać się, co dalej?
- nie będzie świąt, wyszeptał Choi, dodają już głośniej - bez choinki i Onew'a .. super święta - zrezygnowany usiadł na sofie.
-  dokładnie - przytaknął mu Jong siadając obok niego.
- To nie ma sensu, po co się tak staraliśmy? - dodał zamyślony Tae siadając obok Choi'a i opierając się o niego.
- chłopaki nie poznaje was! co wy odwalacie?! - wydarł się Key, stojąc tuż przed nimi. - uratujemy te święta, jeszcze nic stracone!
- ale co chcesz zrobić? - zapytał Kim
- samolotu nie przyspieszysz- dodał Minie
- a sklepy są pozamykane, więc nowych bombek nie kupimy. - stwierdził Minho przytulając do siebie Taemina.
- dajcie już spokój! w Onew'a trzeba uwierzyć, że będzie na czas a bombek nie potrzebujemy trzeba tylko wymyślić czym je zastąpić.
- umma ma racje - powiedział Lee wstając z kanapy i sięgając do szuflady - i chyba mam dobry pomysł - wyciągnął z niej pudełko pierników, wstążki, cukierki i nić, po czym położył je przed resztą zespołu. 
- co ci chodzi po głowie młody? - zapytał Jong zjadając piernika.
- Jonghyun! - zwrócił mu uwagę Kim, na co chłopak odłożył drugie ciastko z powrotem do pudełka. Wszyscy zaśmiali się widząc jak Jong próbuje powstrzymać sie przed zjedzeniem zawartości pudełka. 
- w piernikach możemy zrobić dziury i zawiesić ze zamiast bombek. Tak samo z wstążką, wystarczy zrobić kokardy, będzie ładnie wyglądać na choince. - chłopak zademonstrował owy pomysł, który wszyscy poparli.
Słodycze zawieszone na choince dodawały jej uroku i klimatu dzięki któremu cała czwórka przypomniała sobie czasy, gdy byli jeszcze dziećmi i pomagali rodzicom zjadajac cukierki zamieszczone na przepięknych choinkach. Ich twarze wyrażały radość i zadumę. Marzyli, aby te święta były udane i z każdym rokiem coraz to lepsze. Chcieli wszystkie te wspaniałe  dni pełne szczęścia i miłości spędzać zawsze razem. Czekali na Onew z nadzieją, że przyjdzie szybciej i będą wszyscy w komplecie przy wigilijnym stole. Dochodziła już 19, gdy chłopcy usłyszeli dzwonek do drzwi. cała czwórka zaprzestała swoich czynności i popatrzeli po sobie. Pierwszy poruszył się Taemin, idąc w kierunku drzwi z przeczuciem iż to własnie św. Mikołaj postanowił odwiedzić ich dom. Z wyrazem szczęścia na twarzy otworzył drzwi, w których stał zmarznięty Onew. Taemin zobaczywszy przyjaciela uśmiechnął się jeszcze bardziej  i wtulił się w niego. Po chwili reszta domowników była już przy liderze ściskając go mocno i serdecznie, każdy po kolei. 
- może wpuścicie mnie do domu? trochę zimno tu. - chłopcy od razu ruszyli do mieszkania pomagając mu z torbami.  Po paru minutach zespół stał w salonie rozmawiając i śmiejąc się. Nagle Taemin zauważył, że w pokoju nie ma Minho'shiego.
- coś sie stało Tae? - key podszedł bliżej do chłopaka.
- myślę, że Minho gdzieś się nam zgubił...
- och! rzeczywiście nie ma go tu - stwierdził Jinki, po czym usiadł na kanapie z wycieczenia.
- pójdę sprawdzić czy jest może w swoim pokoju. - zaoferował Minnie i poszedł w stronę pokoju przyjaciela. Nagle drzwi otwarły się a za nimi stał... święty Mikołaj!? Taemin zszokowany stanął tuż przed wysoim mężczyzną. Siwobrody spojrzał na chłopaka i uśmiechnął się lekko po czym zaśmiał się  w swój "mikołajowy" sposób. Taemin rozpoznał głos Minho i także uśmiechnął się szeroko. 
- Witam świętego Mikołaja! - zaśmiał sie Jonghyun zachęcając "przybysza" ręką.
Po chwili wszyscy siedzieli w salonie znów rozmawiając, szczęśliwie, że są razem i wszystko się ułożyło. Gdy zegar wybił godzinę dwudziestą przesiedli się do stołu pełnego wspaniałych potraw. wszystkie dania wyglądały przepysznie i wspaniale pachniały. Jonghyun wziął ze stołu opłatek  i przekazał go Onew, który przyjął talerzyk z uśmiechem. wstał i popatrzył się po swoich przyjaciołach. 
- chciałbym życzyć wam, jak i sobie, wszystkiego co najlepsze w życiu. I nie mam tu na myśli pieniędzy, ale radości, wspaniałych wspomnień i w ogóle, aby każde wasze marzenia się spełniły.
- My tobie życzymy, jeszcze więcej kurczaków. -  po ty słowach wszyscy się roześmiali i w miłej atmosferze dokończyli wieczerze. Po zjedzeniu pysznych potraw, Minho wstał od stołu i wyciągnął zza choinki duży worek z prezentami. Po czym usiadł sobie wygodnie w jednym z foteli. Taemin usiadł mu na klanach robiąc maślane oczka. 
- Co Mikołaj ma dla mnie? 
- to zależy co Mikołaj dostanie w zamian - Taemin zastanowił się przez chwilkę po czym z wielkimi rumieńcami pocałował Choi'a w policzek. Zadowolony Minho wyciągnął z worka dużego Misia z koszulką " I love banana's" + kupon na mleka bananowe , uradowany Lee wtulił się w przyjaciela, dziękując mu za prezent. Key dostał upatrzony sweter, Jonghyun nowe buty do biegania, Onew bokserki z wymalowanym chickenem a sam Minho, perfum. 
- Key mam dla ciebie specjalny prezent, za 5 minut na górze - Jong poszedł na górę zostawiając domyślającego się Kibuma, o co może chodzić, z resztą chłopaków.
~~~~
Key cichutko przekroczył próg jego i Jonghyuna pokoju. Do jego nozdrzy dotarł zapach intensywnego olejku do kąpieli a na ziemi była dróżka usypana z płatków róż i prowadząca do łazienki. Kibum powolnym i niepewnym krokiem udał się w wyznaczoną stronę. zatkało go. Łazienka była cała w różach i świecach a w wannie pływały płatki róż. Całość dawała niesamowity, romantyczny nastrój.
- Jak ci się podoba ? - Zapytał Jong opierając się o framugę drzwi. Miał na biodrach jedynie luźno zawieszony ręcznik. Key odwrócił sie
do niego i pocałował go czule.
- Jest pięknie - powiedział odrywając się na chwile od ust jego chłopaka, by po chwili znów się w nich zatopić. Starszak jedną ręką targnął pod koszulkę Kima bawiąc się jego sutkami, a drugą zaczął dobierać się do jego spodni. Z każdym dotykiem Jonga, przez ciało Key'a przechodziły kolejne dreszcze podniecenia, chcąc coraz to więcej. Już po chwili obaj pozbyli się wszystkich zbędnych ciuchów, całując się namiętnie.
- dokończmy w wannie - wyszeptał Bling do ucha jego miłości. Szybko znaleźli się w ciepłej wodzie, pośród piany. Kimom było bosko. Jonghyun zaczął całować go coraz to niżej z pocałunkami zszedł na szyje, później sutki bawiąc się nimi. Jedną ręką masował jego penisa doprowadzając go do szaleństwa. W całym pomieszczeniu rozbrzmiewały ich jęki i westchnienia.
- kocham cię - westchnął Key czując że jest u kresu wytrzymałości.
- ja ciebie też
-Ah~ - jęknął Kibum czując jak jego kochanek powoli wchodzi w niego. Ból przeszedł przez ciało chłopaka zostawiając po sobie jedynie przyjemność i rozkosz. Jonghyun przyspieszył swoje ruchy. Co raz to głośniejsze odgłosy wydobywające się  z gardeł kochających się ludzi, ciepło bijące od ich ciał i intensywny zapach doprowadzał ich do szału. Obaj doszli w tym samym czasie wypowiadając    imię drugiej połówki. Kibum wtulił się Jonghyuna całujac go jeszcze raz w usta.
- wesołych świat - wyszeptał Jong
- wesołych

czwartek, 13 grudnia 2012

2min Rozdział 4


Po pierwsze chciałabym was bardzo przeprosić za takie opóźnienie, ale przez ostatnie 2 tygodnie miałam niesamowity nawał z lekcjami, sprawdzianami, kartkówkami, plakatami, konkursami, że po prostu nie miałam czasu. Wybaczcie mi. Chce też podziękować za komentarze i te pozytywne i negatywne o które też poprosze, jednak chciałabym wiedzieć co poprawić, co ulepszyć. Dobrze, to zapraszam do czytania i komentowania.


                                                                                                            / Aka


~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`



Chcę go chronić.


Nie widziałem Taemina od 2 dni, chyba nie odstraszyłem go? Rozmyślał Minho przechacając sie korytarzem. Może coś się stało? może powinienem pójść do niego i zobaczyć czy wszystko w porządku? Dlaczego się tak o niego martwię? przecież praktycznie go nie znam!? kurcze. powinienem sprawdzić czy wszystko z nim dobrze.
Drrrrrrr... zadzwonił dzwonek i wszyscy uczniowie udali się do swoich klas. Minho powolnym krokiem skierował się do swojej ławki, gdy 2 dziewczyny do niego podbiegły.
-Minho! Minho! trener kazał nam przekazać ci, że dziś po szkole masz zjawić się na dodatkowym treningu - powiedziała  brunetka próbując uspokoić oddech, chyba nieźle się musiała nabiegać, aby go znaleźć. Choi przytaknął po czym wyciągnął książki i usiadł na swoim miejscu. Nie obchodziła go zbytnio lekcja, wolał odliczać czas do końca lekcji, żeby jak najszybciej zobaczyć się z tamtym chłopakiem. Uratował go i ma wrażenie jakby była mu dana opieka nad nim. Coś mu kazało upewnić się że wszystko jest dobrze. Chciał go zobaczyć i usłyszeć.
lekcje szybko się skończyły i Minho udał się na trening, szybko sie przebrał i wyszedł na sale. Była to wielka, w odcieniach błękitu i bieli sala. po lewej stronie znajdowała się widownia a na środku znajdował się duży basen.Trener i reszta z drużyny już czekała na niego.
- Minho długo ci to zajęło! - wydarł się trener wymachując ręką, aby ustawił się obok kolegów. - Dobra, zapewne zastanawiacie się czemu was tu zwołałem dzisiaj, skoro jutro mamy mieć trening. Otóż z nagłej przyczyny jutro mnie nie będzie i trening szybko przełożyłem na dzisiaj. Zbliżają się zawody, więc nie możemy sobie odpuścić nawet jednego spotkania. Dobra rozgrzejcie się a potem poćwiczycie w wodzie. macie na to 20 minut po czym zmierzę wam czas dwóch dystansów.
- tak jest - odpowiedzieli chórem i zabrali się za rozgrzewkę.
- Minho idziesz z nami na piwo? - zapytali przyjaciele wychodząc z szkoły.
- Sorry, ale nie dziś
- no co ty? kumplom z drużyny odmówisz?
- Sorry chłopaki
- jak chcesz, to do jutra - powiedzieli idąc w przeciwnym kierunku. śmiejąc się i zaciekle o czymś rozmawiając. Minho z sekundy na sekundę przyśpieszał kroku. Czuł niepokój. Już miał przejść na drugą stronę ulicy, gdy coś go zatrzymało.
~~~~~~
- cholera - przeklął schylając się by zawiązać buty. wszystko go bolało, ale co miał na to poradzić? próbował lekceważyć ból, zabierając potrzebne rzeczy, szybko wyszedł z mieszkania. Na głowę narzucił kaptur po czym powolnymi i chwiejnymi krokami udał się do pobliskiego sklepu. wszedł do malutkiego pomieszczenia zabierając z półki mleko bananowe. pośpiesznie zapłacił i wyszedł upijając łyk ulubionego napoju. Nagle poczuł jak czyjaś ręka spoczywa na jego ramieniu, jednak bał się odwrócić i spojrzeć kto jest ową osobą.
- Taemin? - głos przepełniony ciepłem i troską delikatnie wdarł się do głowy chłopaka. Tae znał tą osobe, ale nie wiedział co ma zrobić. Odwrócić się i spojrzeć mu w oczy, czy uciec i schować się gdzieś, aby tylko nie dowiedział się o jego aktualnym stanie fizycznym. Jego nogi same zadecydowały instynktownie krocząc do przodu.
- Taemin? - powtórzył Minho ruszając za chłopakiem. nie wiedział co ma myśleć o tej sytuacji. Dlaczego się nie odzywa do niego? dlaczego nie reaguje? Dlaczego ucieka? Taemin jeszcze bardziej przyspieszył a Minho za nim. W końcu Lee zaczął biec, uciekać, strach przepełnił jego umysł, bał się reakcji, wszystkich pytań. co się stało? kto ci to zrobił? Adrenalina wypełniła jego ciało, całkowicie je kontrolując. Choi się nie poddawał i szybko dogonił chłopaka, gdy wbiegli do jednej z dzielnic. Szybkim ruchem odwrócił go do siebie i mocno przytulił. Tae z całych sił starał sie uwolnić z ucisku, jednak już po chwili zrezygnował, nie miał  więcej sił. Nie dość ze cały pobity i obolały to jeszcze wykończony psychicznie. Minho nawet nie myślał o rozluźnieniu ucisku, trzymał go jedną ręką, gdy drugą delikatnie głaskał go po głowie, chcąc go uspokoić.
- czemu uciekasz przede mną? -  wydusił z siebie Minho, swoim męskim ale opanowanym i przyjemnym głosem. Tae zawahał sie przez chwilkę. czy może mu zaufać?
-...
- Boisz się mnie? - zapytał z nutką smutku. Tae szybko pokręcił przecząco głową, na co Choi’owi ulżyło na duchu.
- więc o co chodzi?
- czemu mam ci powiedzieć? - zapytał z nutką sarkazmu
- bo się o ciebie martwię - chłopak parsknął na to, nie wierzył mu. On? martwi się o mnie?
- no co? nie moge się o ciebie martwić?
- rób se co chcesz i tak mnie to nie obchodzi.
- ale mnie tak, więc może powiesz mi.. - Minho odsunął chłopaka od siebie ściągając mu kaptur z głowy. zatkało go. im bardziej mu się przyglądał tym więcej dostrzegał siniaków i zadrapań.
- Tae... kto ci to zrobił? - zapytał przez zaciśnięte zęby. Był wściekły a zarazem smutny widząc chłopaka w takim stanie. Lee wzdrygnął się czując jak Minho ściska go mocniej.
- Minnie! - Tae spuścił głowę kręcąc nią przecząco, nie chciał mu powiedzieć, bał się.
- Minnie, martwię się. Moge ci pomóc, tylko musisz mi powiedzieć kto ci to zrobił. - powiedział już ciszej widząc, że złością i siłą nic nie wskóra.
- dobrze powiesz mi jak uznasz to za właściwe. - Choi’owi było przykro, domyślał się że chłopak nic mu nie powie, bo mu nie ufa wystarczająco. - chodźmy. - dodał po chwili, kierując sie do mieszkania Tae.
- gdzie jest apteczka? - zapytał chłopak wchodząc do malutkiego pokoiku.
- Tam - odpowiedział mu wskazując ręką drzwi do łazienki na prawo. A sam siadając na swoim łóżku. Minho po chwili wrócił z owym przedmiotem w ręce. położył apteczkę obok po czym uklęknął przed Taemin’em. Starannie opatrzył pominięte rany na twarzy. Chłopak nie protestował, wręcz czuł się lepiej, wiedząc że komuś jednak zależy, nawet jeśli z litości to zawsze coś.
- powinieneś już iść - powiedział obojętnie Tae, wstając z łóżka i podchodząc do drzwi. Dając znać, że nie ma opcji odmówienia.
- dobrze, ale jutro przyjdź do szkoły. okey? - Tae zastanowił sie przez chwilkę, jednak zgodził się i odprowadził towarzysza do drzwi wyjściowych. Minho już miał wyjść, gdy szybko sie odwrócił i delikatnie musnął czubek głowy Minniego. Ten tylko stał zarumieniony jak burak, nie wiedząc co właściwie się stało.
Dlaczego mnie pocałował, przecież chłopak chłopaka nie powinien całować!  To wbrew .. czegoś tam! … Może i jest przystojny, dobrze zbudowany, ma piękny uśmiech i oczy troszczy się o mnie, w jakimś stopniu zależy mu, no ale.... o czym ja w ogóle myśle?! On jest całkiem innej rangi! jest bogaty, dobrze się uczy, ma powodzenie u dziewczyn a ja?.. no właśnie... nie powinienem się  z nim zadawać.
~~~~
Minho szedł już ciemna ulicą rozmyślając nad wcześniejszą sytuacją. Przez jego głowę przechodził miliony pytań, na które nie mógł odpowiedzieć.
Dlaczego mi tak zależy na nim? Lee Taemin, co ty ze mną zrobiłeś? zawsze ciągnęło mnie do chłopaków bardziej niż do dziewczyn, jednak on jest pierwszym, który skradł moje serce. Jeszcze nigdy nikt tak bardzo jak on nie zawrócił mi w głowie. Ta jego szczupła figura, wydaje się byc delikatny, jakby chodź jeden nagły ruch, powiew wiatru, miał go zranić. A te jego oczy przepełnione pustką, jakby wiele w życiu wycierpiał, chciałbym zobaczyć w nich szczęście, tak samo jak chciałbym zobaczyć jego uśmiech. Jak uśmiecha sie, dla mnie. chce by mi zaufał i powiedział, kto go tak “oszpecił”.  Widziałem go zaledwie 2 razy a już tęsknie za jego głosem, za nim. Chce go chronić, zaopiekować sie nim, aby już nic więcej złego go nie spotkało i aby był szczęśliwy.

Wattpad