Uwaga!
TREŚĆ ZAWIERA SCENKĘ +18 - CHŁOPAK X CHŁOPAK kekekekekekeke~
Rozdział +18 ale znając życie i tak mając mniej lat będziecie to czytać... ale to taka informacja dla tych co po przeczytaniu +18 zamknęli bloga nie czytając ani słowa więcej. Są tacy ludzie wq?:P
Okey to kilka zdań na początek.
Rozdział jest nie poprawiony przez przyjaciółkę, więc bardzo przepraszam za błędy. Jak coś piszcie w komentarzach, pozytywne, negatywne uwagi, wasze relacje i reakcje... Bardzo mnie tym uszczęśliwicie oraz jestem bardzo ciekawa. Wielkie podziękowania dla moich 7 obserwatorów bloga gamsahabnida~
Dla zainteresowanych! jeśli przybędzie mi z 10- 20 komentarzy to dodam one shota z czym i kim tylko będziecie chcieli. Mam pare one shotów na wszeli wypadek, jednak chętnie napisze coś na życzenie :)
7 Rozdział dodałam o 21:21 dwa tygodnie temu. Gdy go dodałam obserwowałam do północy liczbe wyświetleń która osiągnęła aż 147! to dla mnie wiele znaczy i równocześnie zadziwia mnie. nie wiem ile osób przeczytało wszystko a ile w połowie zrezygnowała... ale dziękuje :) chce wiedzieć co myślicie:
A więc KOMENTUJCIE, KOMENTUJCIE i jeszcze raz KOMENTUJCIE!
Powinniśmy Mu Powiedzieć
- przepraszam że cię zostawiłem - wyszeptał do niego. Na co Tae uśmiechną się delikatnie.
- wróciłeś... Key.- Taemin zabieram cię do siebie, słyszysz?, Taemin! Taemin! - Krzyki Kibuma na nic sie nie zdawały, Taemin pogrążył się w krainie morfeusza. Obolały lecz szczęśliwy został wyniesiony z mieszkania. Droga była długa lecz spokojna. Nikt nie odważył się odezwać, by tylko nie zbudzić śpiącego aniołka. Delikatny uśmiech na ustach i niesforne kosmyki włosów opadające mu na twarz dodawały mu jedynie uroku i wdzięku. Key co chwile spoglądał ukradkiem na bratanka a to dugał prowadzącego by przyspieszył. Po przeraźliwie przedłużających sie 10 minutach dotarli do pięknego jednorodzinnego domu z dużym ogrodem. Elegancki i nowoczesny dom znajdował się w spokojnej dzielnicy z przepięknym widokiem na las. Wchodząc do domu przechodziło się przez krótki korytarz i wchodziło się do dużego salonu. Po lewej stronie znajdowała się kuchnia w odcieniach brzoskwini i bieli od salonu dzielił ją metrowy mur. po prawej stronie były trzy pomieszczenia, biuro, łazienka i sypialnia. wchodząc do salonu mijało się kręcone schody na poddasze gdzie był jeden duży pokój gościnny. pomieszczenia w większości były białe, zielone lub brzoskwiniowe z dodatkiem czerni i brązu.
Chłopcy zanieśli śpiącego Taemina do pokoju gościnnego. Key przykrył go kołdrą i kocem. po czym usiadł na skraju łóżka przyglądając mu się uważnie.
- nad czym myślisz?- zapytał niższy podchodząc do niego i kładąc dłoń na jego ramieniu - nie zamartwiaj sie tak - dodał ciszej.
- Nigdy nie powinienem go zostawiać, znałem jego ojca wystarczająco dobrze by wiedzieć że źle zniesie śmierć mojej siostry, ale nie sądziłem że posunie się aż tak daleko - Kibum zgarnął parę kosmyków włosów z czoła Lee i pogłaskał go po policzku wierzchem dłoni.
- chodźmy na dół, obaj potrzebujecie odpoczynku
- Zaraz do ciebie dojdę - Key odprowadził wzrokiem mężczyznę po czym ponownie spojrzał na bratanka. - ten bydlak więcej cię nie skrzywdzi, obiecuje - wyszeptał i wyszedł zostawiając chłopaka samego.
- Ummmm... Key co tam masz dobrego? - zapytał chłopak chwytając drugiego mężczyznę za biodra i kładąc brode na jego ramieniu. Kim spojrzał na niego i delikatnie pocałował w usta.
- Same dobrocie - przygotuj talerze i szklanki, śniadanie już prawie gotowe. - niższy pomruczał coś pod nosem po czym z niechęcią puścił chłopaka i zrobił to co mu kazał. Tuż nad ich głowami, para oczu powoli się otwierała. Taemin przekręcił się na drugi bok zacisnął oczy po czym znów z trudem próbował je otworzyć. Gdy już światu okazały się te piękne błyszczące oczy, Tae zaczął zastanawiać się czy przypadkiem jeszcze nie śni. Nie wiedział gdzie jest i co się stało, co tu robił i jak się tu dostał. Już chciał wstać, gdy uniemożliwił mu w tym przede wszystkim przeszywający ból brzucha i lekki kac. Nagle go olśniło, Key. Powoli wstał z łóżka i zszedł na dół. Dalej poprowadził go zapach jedzenia. Niepewnie wszedł do kuchni zwracając przy tym na siebie uwagę.
-Taemin! - zawołam Kibum podbiegając do chłopaka i przytulając go mocno.
- aaa... boli, boli, boli.. - zawył z bólu. Key natychmiast odsunął się od niego z zmartwionym wyrazem twarzy. Tamten uśmiechnął się do niego delikatnie i spojrzał na drugiego mężczyznę w pomieszczeniu. Był niższy, ale wyglądał na starszego. uśmiechał się od ucha do ucha z skrzyżowanymi rękami i opierając się o blat. Key spoglądał to na tego to na tego.
- a no tak! - wykrzyczał - Wy się jeszcze nie znacie! Taemin to jest Kim Jonghyun. Jong to jest Taemin mój bratanek, co zresztą już wiesz.
- cześć - powiedział Jong podchodząc do młodszego chłopaka i uścisnął go delikatnie.
- Hej, miło mi cię poznać Jonghyun. - z uśmiechem na twarzy odwzajemnił uścisk.
- Dobrze chłopaki to jak już wszyscy się znamy to zapraszam do stołu. śniadanie gotowe.
- Wreszcie! - wykrzyczał Jong siadając szybko na swoje miejsce. Tae zaśmiał się cicho i usiadł obok niego. Kibum położył duży talerz na stole i usiadł na przeciw nich.
- Mniam! zapiekani~ - ucieszył się Taemin na co oczy key’a zabłyszczały z szczęścia. Pamiętał jak Lee był mały i wraz z siostrą robili zapiekanki, ulubione jedzenie Taemina a do tego mleko bananowe. Kim uwielbiał gotować wraz z 10lat starszą siostrą, zawsze dobrze się dogadywali a on uwielbiał zajmować się Taeminem w każdym wolnym czasie, jedynie jej mąż, ciągle miał coś do niego, Nie przepadał za Kibumem i Parę razy pokłócił się o to z żoną. Key ukradkiem przyglądał się minniemu jak rozmawia z Jongiem a uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Jak za dawnych czasów pomyślał.
- Dziękuje za przepyszne śniadanie, ale chyba już powinienem pójść - powiedział Tae wstając od stołu. Kimowie szybko spojrzeli na siebie i równocześnie wstali od stołu protestując.
- Nie! - zawołali, Tae lekko wstrząśnięty nie wiedział co ma powiedzieć. Kibum zrobił głęboki wdech i wydech.
- Taemin posłuchaj - zaczął chwytając chłopaka za ręke i prowadząc go do salonu, gdy usiedli kontynuował - Nie puszcze cie tam, rozumiesz? To co ci zrobił... to nie wybaczalne i założę się że to nie był pierwszy raz - Lee spuścił głowę - boże... tak też myślałem... także więcej tamtego mieszkania nie zobaczysz. Zamieszkasz z nami i żadnego Ale! musisz w czymś chodzić więc pojedziemy dziś na zakupy i pokupujemy ci coś fajnego, teraz rozgość się i czuj się jak u siebie. Jak byś czegoś potrzebował jesteśmy do twoich usług. Pytania?
- hmm... możemy podjechać do domu - już chciał kontynuować gdy key od razu zaprzeczył.
- ale prosze!
- nie! powiedziałem że więcej tego mieszkania nie zobaczysz.
- ale chociaż pozwól mi coś stamtąd zabrać, to dla mnie ważne! prosze! - uparcie starał sie namówić wujka, jednak ten stał przy swoim.
- Key, niech chociaż zabierze pare rzeczy - Jong zaczął wspierać Lee.
- Ha! Bling! to mnie powinieneś wspierać!- oburzył się Kibum.
- Sorki ale Tae po części ma racje, dobra ja muszę już iść do pracy. Zobaczymy się popołudniu. Pa - rzucił na pożegnanie, zabrał kurtkę i klucze po czym zniknął w frontowych drzwiach.
- więc...? - zaczął Tae z nutką Nadziei w głosie. Ten spojrzał na niego i tylko pokręcił głową zrezygnowany.
- zobaczymy jeszcze.
- Key a ty nie pracujesz? - zapytał się Taemin przyglądając się jak chłopak przygotowywuje obiad.
- Pracuje, ale tylko 4 razy w tygodniu - zaśmiał się krojąc warzywa na drobną kostke.
- Tak się da?
- haha tak. Jestem nauczycielem tańca. Prowadzę zajęcia z dwiema grupami. Jedna grupa ma zajęcia w poniedziałek i piątek a druga w wtorek i czwartek. Także środy, soboty i niedziele mam wolne, no chyba że mamy konkurs czy coś
- no chyba że tak. lubisz tańczyć?
- kocham, zresztą twoja mama też kochała tańczyć.
- naprawdę? nie pamiętam.
- nie masz jak pamiętać. pamiętam jak tańczyła w 9 miesiącu ciąży, jednak gdy się urodziłeś nie miała już tyle czasu i zaprzestała tańczyć.
- ...
- A ty Taemin. Nie ciągnie cie do tańca? to znaczy, odziedziczyłeś talent po matce?
- a skąd ja mam to wiedzieć? - Tae wydał się lekko wystraszony tym pytaniem. Ufał Kibumowi jednak coś nie pozwalało mi na otwarcie sie. Key zauważył to jednak nie zareagował.
- Taemin, choć tu pomożesz mi
- oook, co mam robić? - zapytał podchodząc do niego.
- w tym wyglądasz wspaniale! - powiedział Kim poprawiając kołnierzyk w koszuli Taemina.
- sam nie wiem, wydaje mi sie za wielka - Minnie to dźwigał ręce do góry to opuszczał je w dół, imitując latającego ptaka.
- to przymierz to - Key rzucił mu pare bluzek i Tae zniknął w przymierzali. Na zakupach spędzili 3 godziny niesamowicie sie przy tym bawiąc. Taemin już od dawna nie czuł sie taki szczęśliwy.
- za dużo na mnie wydajesz - stwierdził Lee przyglądając się ilości torb, które musieli dźwigać.
- e tam. Gdybyś widział ile kupuje gdy ide z Jonghyunem na zakupy hahaha chodźmy jeszcze do tego sklepu i możemy wracać. okey?
- okey - delikatny uśmiech zawitał na twarzy chłopaka, jednak w głębi duszy zastanawiał się co on tu właściwie robi. Key zawsze się nim zajmował gdy był dzieckiem. po śmierci matki znikł, a on został sam z ojcem potworem na tyle lat. Nagle Kibum wraca znikąd i daje mu nowy dom, rodzine, stara się by czuł się szczęśliwy i naprawić te stracone lata...
- key? - zapytał niepewnie
- tak?
- dlaczego teraz? dlaczego wtedy odszedłeś? - Taemin stał w przymierzali przyglądając się swoim butom. gdy nagle ktoś go chwycił z tyłu i przytulił delikatnie.
- Taemin posłuchaj. po pierwsze przepraszam za te wszystkie lata które musiałeś wycierpieć. po drugie ja nie chciałem cię opuścić, ale byłem nie pełnoletni i nie mogłem nic zrobić. rodzice postanowili sie przeprowadzić tak samo jak twój ojciec. wyprowadziliście się z starego mieszkania, bo twój ojciec nie mógł znieść pustki i ogromu domu. Nawet nie wiesz jak długo cię szukałem. jak tylko skończyłem szkołę wyjechałem z Jonghyunem i zamieszkaliśmy w tym mieście. Szukałem cie, dźwoniłem, wypytywałem ludzi, aż w końcu udało mi się zdobyć twój adres i od razu się tam udałem, wziąłem klucz od woźnego mówiąc że chce zrobić bratankowi niespodziankę i tak dalej. Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy mając cie znów u swego boku.
- Kim ja... - Taeminowi odebrało mowe. całe życie myślał że wszyscy go oszukują, że całe dzieciństwo było kłamstwem, bo został sam i musiał przechodzić piekło... tyle lat musiał czekać.
- Key co na obiad? - zapytał zmęczony Jonghyun przytulając chłopaka od tyłu. ten spiął się lekko i odsunął od niego.
- Jonghyun co robisz? Taemin może w każdym momencie wejść, jak nas zobaczy, co wtedy? pilnuj sie - wyszeptał key wyciągając talerze.
- boże, powinieneś mu powiedzieć, to nie będzie problemu - Kim oparł się o ściane i przyglądał każdemu kociemu ruchowi chłopaka. Gdy Key wypioł sie ten uderzył go w tyłek na co mężczyzna podskoczył z wrażenia, instynktownie odwrócił się do uśmiechającego się Blinga i zamachnął się uderzając go ręcznikiem.
- Kurde! Jong! czy ty mnie w ogóle słuchasz?
- Nie ma go teraz więc jaka różnica
- Kim Jonghyun! - powaga w głosie Key wywołała dreszcze na ciele mężczyzny.
- zabawmy się trocheeee - przeciągnął specjalnie próbując pocałować chłopaka lecz ten zrobił szybki unik i sięgnął do szuflady po noże i widelce.
- ani mi się waż podejść i czegoś spróbować! - wydarł się na niego wymachując mu przed nosem ostrzami.
- Key! daj spokój, przesadzasz! - Jonghyun powoli tracił cierpliwość.
- Nie! ale jak ty zaraz przesadzisz to .. to...
- to co?!
-.. to bedziesz spać na kanapie przez najbliższy tydzień!
- żartujesz! nie dasz rady 5 minut wytrzymać sam w łóżku a co dopiero tydzień!
- HA! chyba sie przesłyszałem!
- chyba jednak nie!
- wynoś się z kuchni! i od dziś śpisz na kanapie!! - wydarł sie na niego uderzając go ręcznikiem raz za razem.
- Czemu tak łatwo się obrażasz? Key!
- zamknij się i wynocha!
- nigdy niczego ze mną nie uzgadniasz! na przykład Taemin. Lubie go ale dlaczego musi mieszkać z nami!
- Jonghyun czy ty masz jakiś problem z moim bratankiem!
- Ja!? nie! ale mogłeś najpierw ze mną o tym pogadać, a nie że ja się ostatni o wszystkim dowiaduje!
- Wkurwiasz mnie pomału!
- skoro i tak mam spać na kanapie to jakoś mnie to nie obchodzi!
- wiedziałeś że chce go odnaleść!
- odnaleść, TAK! ale że nagle ma z nami zamieszkać u nas stałe, już NIE!
- a co ci w tym przeszkadza!
- a to że nie chcesz mu o niczym powiedzieć! powinniśmy mu powiedzieć!
- nie jestem na to jeszcze gotowy! powinieneś to zrozumieć!
- ja wiem Key! ale do jasnej cholery!
- em.. przepraszam - Taemin niepewnie wszedł do kuchni przerywając kłótnie. Obaj spojrzeli na chłopaka jak na ducha z szeroko otwartymi oczami.
- Tae jak długo tu stoisz? - zapytał wystraszony Key nie będąc pewny czy nie palną czegoś za wiele, co mógł on usłyszeć.
- słuchałem muzyki, gdy wszedłem do kuchni - dopiero teraz mężczyźni zwrócili uwagę na słuchawki które chłopak trzymał w ręce. Key zrobił głęboki wdech po czym przeszył wzrokiem Jonga, który pośpiesznie opuścił kuchnie.
- siadaj Taemin - Kibum wskazał krzesło pustą ręką, po czym zaczął dokańczać stół do kolacjo obiadu
- kłóciliście się z mojego powodu? - zapytał smutno Tae.
- Co?! nie, nie... trochę się posprzeczaliśmy to nic poważnego. nie martw sie o to.
- umm...- przytaknął niepewnie. Obiad zjedli w niezręcznej ciszy. Key i Jong co chwilę wymieniali się wściekłymi spojrzeniami, Minnie tylko sie im przyglądał, co raz bardziej przekonując się do swoich podejrzeń. Gdy zjedli każdy udał się w innym kierunku Key pozmywał, Jong włączył telewizję a Taemin poszedł do swojego pokoju.
Lee leżał na łóżku skulony w malutki kłębek. Nie czuł się za dobrze. Doskonale wiedział że kłótnie keya i jonga dotyczyła go. Czuł się z tym źle na duszy a do tego jego własne ciało odmawiało posłuszeństwa. Nie powinienem tu być. To wszystko jest jakąś głupią pomyłką. Ja jestem pomyłką. Najlepiej by było jakby w tedy key Nie przyszedł. Jak bym umarł na tej cholernej podłodze. Nawet nie potrafie im wystarczająco zaufać by się przed nimi otworzyć. Ciesze się że znów jestem z Kibumem jednak coś we mnie krzyczy żebym uciekał, nie ufał i przede wszystkim nie otwierał się. Zakładam maske, nawet przed nimi. Nawet przed Keyem. Udaje szczęśliwego, a może ja nie udaje? Już sam nie wiem co jest prawdziwe a co nie. Musze wrócić do domu... musze zabrać to... właściwie to po co? Jedyna prawdziwa pamiątka, jedyne szczęśliwe wspomnienie. Musze je odzyskać. Nagle Tae usłyszał czyjeś kroki po schodach. Chciał szybko zmienić pozycje jednak ciało krzyczało z bólu uniemożliwiając mu jakikolwiek manewr. Do pokoju wszedł key z talerzykiem świeżo upieczonych ciasteczek. Ten zapach przypomniał Taeminowi dzieciństwo.
- Taemin przyniosłem ci... Minnie ty płaczesz? - zapytał zszokowany tym widokiem Key. Lee rzeczywiście płakał gubił sie w własnych myślach i wspomnieniach. łza za łzą spływały mu po policzku.
- boże Tae dlaczego płaczesz? - Kibum odłożył talerz z wypiekami na szafce nocnej obok łóżka i usiadł obok chłopaka pomagając mu zmienić pozycje. Teraz key siedział na łóżku opierając się o ściane a Taemin skulony, głowe miał położoną na kolanach mężczyzny. Key delikatnie głaskał bratanka gdy ten szlochał co raz to mocniej. Lee wtulił się w Kibuma, który szeptał mu ciepłe słówka.
- Minnie powiesz mi dlaczego płaczesz? - zapytał po dłuższej chwili cieszy. - jeśli nie chcesz mówić to nie mów, po prostu wiec że mnie możesz wszystko powiedzieć.
- to przeze mnie pokłóciliście sie, prawda?
- nie mów że to dlatego...
- prawda? - powtórzył jeszcze raz.
- ah. W pewnym sensie tak, ale nie powinieneś sie tym przejmować. To wszystko przyszło tak nagle, musimy sie przyzwyczaić. Nie obwiniaj sie o nic.
- dlaczego nadal ci zależy? Po tylu latach ... ty .. nadal się mną opiekujesz jak dzieckiem.
- jeśli moja nad opiekuńczość ci przeszkadza, mogłeś powiedzieć. Ja się po prostu o ciebie martwię.
- ja, po prostu nie chce sprawiać wam kłopotu. Chciałeś mnie tylko odnaleźć a skończyło się na tym, że dajesz mi dach nad głową.
- Mnie sie podoba ta sytuacja. Przy najmniej mam towarzystwo, gdy Jonghyun jest w pracy. Po za tym jako twój wujek mam obowiązek zająć się tobą. Kiedyś obiecałem twojej mamie, że jak dorosnę to się tobą zaopiekuje, że nie musi się o ciebie martwić.
- powinieneś iść do niego
- do kogo?
- do Jonghyuna
- po co?
- kłóciliście się i nadal jesteście na siebie źli, czy z mojego powodu czy nie powinniście się pogodzić, więc idź do niego nic mi nie będzie - delikatny uśmiech zawitał na twarzy chłopaka.
- dobrze już do niego ide, a ty spróbuj się przespać, jest już dość późno - powiedziawszy to przykrył go kocem i zeszedł na dół. Spojrzał na kanape, lecz mężczyzny tam nie było, tak samo jak w kuchni. przeszedł na drugi koniec mieszkania, gdy zauważył światło dochodzące z sypialni. Powoli wszedł go środka i oparł się o framuge drzwi. Przyglądał się uważnie Blingowi jak przeszukuje szafe w poszukiwaniu dodatkowej poduszki i koca.
Wziął moje słowa na poważnie. i dobrze, jednak...
- Jonghyun - wyszeptał, na co tamten szybko odwrócił się w kierunku dochodzącego głosu. Ich wzroki spotkały się lecz Jong od razu zerwał kontakt wzrokowy zabierając potrzebne mu rzeczy.
- Jong - tym razem odrobinę głośniej, jednak kim nie reagował. - raczył byś się odezwać do mnie?
- Po co? - zapytał lekceważąco - nie chce znów się kłócił Key. Mężczyzna już miał wyjść z pomieszczenia, gdy Kibum zamknął drzwi na klucz.
- co robisz Key? - zapytał lekko rozgniewany. chłopak na przeciw niego odłożył klucz na półkę i podszedł do drugiego mężczyzny. Wyrwał mu materiały z rąk i rzucił gdzieś w kąt.
- Key? - wyszeptał prawie w usta chłopaka, bo tak blisko siebie stali. Kibum cmoknął najpierw niepewnie usta blinga po czym ten niepewny pocałunek przemienił się w namiętny i przepełniony rządzą. Walka o dominacje toczyła się w nie skończoność. Jonghyun chwycił chłopaka w pasie i przyciągnął go jeszcze bliżej siebie. Całował w usta, szyje i zaczął zjeżdżać coraz niżej aż dotarł do jego sutków, które robiły się coraz twardsze, macał, dotykał, całował i przygryzał jego sutki, aż nie mogł już wytrzymać z podniecenia. Jego dłonie zaczęły błądzić po ciele. Położył Kibuma na łóżku i zaczął szukać drogi do jego męskości. Key pojękiwał cichutko z podniecenia, gdy on pośpiesznie ściągał z siebie ubrania. Blondyn chwycił swojego chłopaka za włosy i przyciągnął go do namiętnego pocałunku. Jęknął gdy bling jedną ręką chwycił za jego męskość a drugą macał jego sutka. oderwali się od pocałunku by zaczerpnąć powietrza. Key przyglądał się Jonghyunowi spod zamglonych powiek. widział jak ten lubieżnie oblizuje swoje usta, zjadając wzrokiem jego ciało.
- przepraszam - wyszeptał, na co zdziwiony tym oświadczeniem Jong przerwał wszystkie czynności. - ymmm... nie przerywaj - wyjęczał key w proteście.
- co powiedziałeś?
- że masz nie przerywać... jooooong
- wcześniej - Kibum spojrzał na niego zdesperowany przeraźliwie się wiercąc.
- przepraszam za wcześniej. przesadziłem troche - wyszeptał mu do ucha po czym pocałował go namiętnie i brutalnie. Jong odwzajemnił pocałunek uśmiechając się delikatnie. zjechał pocałunkami na szyje i sutki. jego ręce błądziły po nagim ciele kochanka badając każdy jego zakamarek, tak jakby widział go po raz pierwszy i ostatni. Jego ciało wygięło się w łuk gdy poczuł dotyk jego warg na swoim penisie, a z ust wydobył się cichy jęk. W jego odbycie wylądował pierwszy palec a tuż za nim drugi, rozciągając ciasną dziurkę.
- rozluźnij się Key... tak dobrze.. - Jong sięgnął do szuflady obok łóżka i wyciągnął z niej mała buteleczkę, wyciągnął place na co Kibum zaprotestował jęcząc coś pod nosem. Bling wylał troche mazi na rękę i z powrotem włożył palce do odbytu chłopaka, dołączając trzeci palec do zabawy. Key wył się pod nim nabijając sie coraz bardziej na rękę mężczyzny.
- Jooong... teraz... chce cię .. czuć... ja zaraz... Jooong... - jęczał do jego ust. Jonghyun nie potrzebował się długo prosić, od razu spełnił życzenie kochanka wchodząc w niego jednym ruchem. Kibum krzyknął z zadowolenia i szybko zatkał usta rękami.
- co się stało słonko? - zapytał Jong zabierając mu ręce z ust.
- Boże Taemin może nas słyszeć! - wyjęczał pół głosem, pojękując cichutko.
- to niech usłyszy, jak sam nie potrafisz mu powiedzieć to chociaż tak się dowie.
- Jonghyun, to nie jest śmieszne, cholera, nie pomyślałem o tym...ah... czekaj... Jong...
- teraz i tak za późno na myślenie o tym, jutro mu powiesz a teraz nie myśl o tym - mężczyzna pocałował blondyna w usta przyspieszając swoje ruchy, Key starał się tłumić swoje krzyki, lecz nie za każdym razem mu to wychodziło, z czego Jong co chwilę się śmiał. uważał to za strasznie słodkie i aż miło mu się patrzyło na starania swojego chłopaka. Kibum chwycił jedną ręką za prześcieradło i mocno je ścisnął czując nadchodzący orgazm. Jego druga ręka oznaczała paznokciami plecy dominującego, przyprawiając go o dreszcze.
- Joooon.. ja zaraz.... - cichy jęk wydobył się z gardła blondyna a jego ciało ogarnął zimny pot i fala niesamowitego spełnienia. Jonghyun doszedł równocześnie z kochankiem opadając na jego spocone ciało.
- Key ja też cię przepraszam za wcześniej, kocham cię - wyszeptał mu do ucha
- też cię kocham - wtuleni w siebie zasnęli nie wiedząc, że tuż pod ich drzwiami stał wstrząśnięty Taemin.




