niedziela, 21 lipca 2013

2Min Rozdział 8

Uwaga!

TREŚĆ ZAWIERA SCENKĘ +18 - CHŁOPAK X CHŁOPAK kekekekekekeke~ 
Rozdział +18 ale znając życie i tak mając mniej lat będziecie to czytać... ale to taka informacja dla tych co po przeczytaniu +18 zamknęli bloga nie czytając ani słowa więcej. Są tacy ludzie wq?:P

Okey to kilka zdań na początek.

Rozdział jest nie poprawiony przez przyjaciółkę, więc bardzo przepraszam za błędy. Jak coś piszcie w komentarzach, pozytywne, negatywne uwagi, wasze relacje i reakcje... Bardzo mnie tym uszczęśliwicie oraz jestem bardzo ciekawa. Wielkie podziękowania dla moich 7 obserwatorów bloga gamsahabnida~
Dla zainteresowanych! jeśli przybędzie mi z 10- 20 komentarzy to dodam one shota z czym i kim tylko będziecie chcieli. Mam pare one shotów na wszeli wypadek, jednak chętnie napisze coś na życzenie :)
7 Rozdział dodałam o 21:21 dwa tygodnie temu. Gdy go dodałam obserwowałam do północy liczbe wyświetleń która osiągnęła aż 147! to dla mnie wiele znaczy i równocześnie zadziwia mnie. nie wiem ile osób przeczytało wszystko a ile w połowie zrezygnowała... ale dziękuje :) chce wiedzieć co myślicie:
A więc KOMENTUJCIE, KOMENTUJCIE i jeszcze raz KOMENTUJCIE!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Powinniśmy Mu Powiedzieć




- przepraszam że cię zostawiłem - wyszeptał do niego. Na co Tae uśmiechną się delikatnie.
- wróciłeś... Key.
- Taemin zabieram cię do siebie, słyszysz?, Taemin! Taemin! - Krzyki Kibuma na nic sie nie zdawały, Taemin pogrążył się w krainie morfeusza. Obolały lecz szczęśliwy został wyniesiony z mieszkania. Droga była długa lecz spokojna. Nikt nie odważył się odezwać, by tylko nie zbudzić śpiącego aniołka. Delikatny uśmiech na ustach i niesforne kosmyki włosów opadające mu na twarz dodawały mu jedynie uroku i wdzięku. Key co chwile spoglądał ukradkiem na bratanka a to dugał prowadzącego by przyspieszył. Po przeraźliwie przedłużających sie 10 minutach dotarli do pięknego jednorodzinnego domu z dużym ogrodem. Elegancki i nowoczesny dom znajdował się w spokojnej dzielnicy z przepięknym widokiem na las. Wchodząc do domu przechodziło się przez krótki korytarz i wchodziło się do dużego salonu. Po lewej stronie znajdowała się kuchnia w odcieniach brzoskwini i bieli od salonu dzielił ją metrowy mur. po prawej stronie były trzy pomieszczenia, biuro, łazienka i sypialnia. wchodząc do salonu mijało się kręcone schody na poddasze gdzie był jeden duży pokój gościnny. pomieszczenia w większości były białe, zielone lub brzoskwiniowe z dodatkiem czerni i brązu.



Chłopcy zanieśli śpiącego Taemina do pokoju gościnnego. Key przykrył go kołdrą i kocem. po czym usiadł na skraju łóżka przyglądając mu się uważnie.
- nad czym myślisz?- zapytał niższy podchodząc do niego i kładąc dłoń na jego ramieniu - nie zamartwiaj sie tak - dodał ciszej.
- Nigdy nie powinienem go zostawiać, znałem jego ojca wystarczająco dobrze by wiedzieć że źle zniesie śmierć mojej siostry, ale nie sądziłem że posunie się aż tak daleko - Kibum zgarnął parę kosmyków włosów z czoła Lee i pogłaskał go po policzku wierzchem dłoni.
- chodźmy na dół, obaj potrzebujecie odpoczynku
- Zaraz do ciebie dojdę - Key odprowadził wzrokiem mężczyznę po czym ponownie spojrzał na bratanka. - ten bydlak więcej cię nie skrzywdzi, obiecuje - wyszeptał i wyszedł zostawiając chłopaka samego.

- Ummmm... Key co tam masz dobrego? - zapytał chłopak chwytając drugiego mężczyznę za biodra i kładąc brode na jego ramieniu. Kim spojrzał na niego i delikatnie pocałował w usta.
- Same dobrocie - przygotuj talerze i szklanki, śniadanie już prawie gotowe. - niższy pomruczał coś pod nosem po czym z niechęcią puścił chłopaka i zrobił to co mu kazał. Tuż nad ich głowami, para oczu powoli się otwierała. Taemin przekręcił się na drugi bok zacisnął oczy po czym znów z trudem próbował je otworzyć. Gdy już światu okazały się te piękne błyszczące oczy, Tae zaczął zastanawiać się czy przypadkiem jeszcze nie śni. Nie wiedział gdzie jest i co się stało, co tu robił i jak się tu dostał. Już chciał wstać, gdy uniemożliwił mu w tym przede wszystkim przeszywający ból brzucha i lekki kac. Nagle go olśniło, Key. Powoli wstał z łóżka i zszedł na dół. Dalej poprowadził go zapach jedzenia. Niepewnie wszedł do kuchni zwracając przy tym na siebie uwagę.
-Taemin! - zawołam Kibum podbiegając do chłopaka i przytulając go mocno.
- aaa... boli, boli, boli.. - zawył z bólu. Key natychmiast odsunął się od niego z zmartwionym wyrazem twarzy. Tamten uśmiechnął się do niego delikatnie i spojrzał na drugiego mężczyznę w pomieszczeniu. Był niższy, ale wyglądał na starszego. uśmiechał się od ucha do ucha z skrzyżowanymi rękami i opierając się o blat. Key spoglądał to na tego to na tego.
- a no tak! - wykrzyczał - Wy się jeszcze nie znacie! Taemin to jest Kim Jonghyun. Jong to jest Taemin mój bratanek, co zresztą już wiesz.
- cześć - powiedział Jong podchodząc do młodszego chłopaka i uścisnął go delikatnie.
- Hej, miło mi cię poznać Jonghyun. -  z uśmiechem na twarzy odwzajemnił uścisk.
- Dobrze chłopaki to jak już wszyscy się znamy to zapraszam do stołu. śniadanie gotowe.
- Wreszcie! - wykrzyczał Jong siadając szybko na swoje miejsce. Tae zaśmiał się cicho i usiadł obok niego. Kibum położył duży talerz na stole i usiadł na przeciw nich.
- Mniam! zapiekani~ - ucieszył się Taemin na co oczy key’a zabłyszczały z szczęścia. Pamiętał jak Lee był mały i wraz z siostrą robili zapiekanki, ulubione jedzenie Taemina a do tego mleko bananowe. Kim uwielbiał gotować wraz z 10lat starszą siostrą, zawsze dobrze się dogadywali a on uwielbiał zajmować się Taeminem w każdym wolnym czasie, jedynie jej mąż, ciągle miał coś do niego, Nie przepadał za Kibumem i Parę razy pokłócił się o to z żoną. Key ukradkiem przyglądał się minniemu jak rozmawia z Jongiem a uśmiech nie schodzi mu z twarzy. Jak za dawnych czasów pomyślał.
- Dziękuje za przepyszne śniadanie, ale chyba już powinienem pójść - powiedział Tae wstając od stołu. Kimowie szybko spojrzeli na siebie i równocześnie wstali od stołu protestując.
- Nie! - zawołali, Tae lekko wstrząśnięty nie wiedział co ma powiedzieć. Kibum zrobił głęboki wdech i wydech.
- Taemin posłuchaj - zaczął chwytając chłopaka za ręke i prowadząc go do salonu, gdy usiedli kontynuował - Nie puszcze cie tam, rozumiesz? To co ci zrobił... to nie wybaczalne i założę się że to nie był pierwszy raz - Lee spuścił głowę - boże... tak też myślałem... także więcej tamtego mieszkania nie zobaczysz. Zamieszkasz z nami i żadnego Ale! musisz w czymś chodzić więc pojedziemy dziś na zakupy i pokupujemy ci coś fajnego, teraz rozgość się i czuj się jak u siebie. Jak byś czegoś potrzebował jesteśmy do twoich usług. Pytania?
- hmm... możemy podjechać do domu - już chciał kontynuować gdy key od razu zaprzeczył.
- ale prosze!
- nie! powiedziałem że więcej tego mieszkania nie zobaczysz.
- ale chociaż pozwól mi coś stamtąd zabrać, to dla mnie ważne! prosze! - uparcie starał sie namówić wujka, jednak ten stał przy swoim.
- Key, niech chociaż zabierze pare rzeczy - Jong zaczął wspierać Lee.
- Ha! Bling! to mnie powinieneś wspierać!- oburzył się Kibum.
- Sorki ale Tae po części ma racje, dobra ja muszę już iść do pracy. Zobaczymy się popołudniu. Pa - rzucił na pożegnanie, zabrał kurtkę i klucze po czym zniknął w frontowych drzwiach.
- więc...? - zaczął Tae z nutką Nadziei w głosie. Ten spojrzał na niego i tylko pokręcił głową zrezygnowany.
- zobaczymy jeszcze.

- Key a ty nie pracujesz? - zapytał się Taemin przyglądając się jak chłopak przygotowywuje obiad.
- Pracuje, ale tylko 4 razy w tygodniu - zaśmiał się krojąc warzywa na drobną kostke.
- Tak się da?
- haha tak. Jestem nauczycielem tańca. Prowadzę zajęcia z dwiema grupami. Jedna grupa ma zajęcia w poniedziałek i piątek a druga w wtorek i czwartek. Także środy, soboty i niedziele mam wolne, no chyba że mamy konkurs czy coś
- no chyba że tak. lubisz tańczyć?
- kocham, zresztą twoja mama też kochała tańczyć.
- naprawdę? nie pamiętam.
- nie masz jak pamiętać. pamiętam jak tańczyła w 9 miesiącu ciąży, jednak gdy się urodziłeś nie miała już tyle czasu i zaprzestała tańczyć.
- ...
- A ty Taemin. Nie ciągnie cie do tańca? to znaczy, odziedziczyłeś talent po matce?
- a skąd ja mam to wiedzieć? - Tae wydał się lekko wystraszony tym pytaniem. Ufał Kibumowi jednak coś nie pozwalało mi na otwarcie sie. Key zauważył to jednak nie zareagował.
- Taemin, choć tu pomożesz mi
- oook, co mam robić? - zapytał podchodząc do niego.

- w tym wyglądasz wspaniale! - powiedział Kim poprawiając kołnierzyk w koszuli Taemina.
- sam nie wiem, wydaje mi sie za wielka - Minnie to dźwigał ręce do góry to opuszczał je w dół, imitując latającego ptaka.
- to przymierz to - Key rzucił mu pare bluzek i Tae zniknął w przymierzali. Na zakupach spędzili 3 godziny niesamowicie sie przy tym bawiąc. Taemin już od dawna nie czuł sie taki szczęśliwy.
- za dużo na mnie wydajesz - stwierdził Lee przyglądając się ilości torb, które musieli dźwigać.
- e tam. Gdybyś widział ile kupuje gdy ide z Jonghyunem na zakupy hahaha chodźmy jeszcze do tego sklepu i możemy wracać. okey?
- okey - delikatny uśmiech zawitał na twarzy chłopaka, jednak w głębi duszy zastanawiał się co on tu właściwie robi. Key zawsze się nim  zajmował gdy był dzieckiem. po śmierci matki znikł, a on został sam z ojcem potworem na tyle lat. Nagle Kibum wraca znikąd i daje mu nowy dom, rodzine, stara się by czuł się szczęśliwy i naprawić te stracone lata...
- key? - zapytał niepewnie
- tak?
- dlaczego teraz? dlaczego wtedy odszedłeś? - Taemin stał w przymierzali przyglądając się swoim butom. gdy nagle ktoś go chwycił z tyłu i przytulił delikatnie.
- Taemin posłuchaj. po pierwsze przepraszam za te wszystkie lata które musiałeś wycierpieć. po drugie ja nie chciałem cię opuścić, ale byłem nie pełnoletni i nie mogłem nic zrobić. rodzice postanowili sie przeprowadzić tak samo jak twój ojciec. wyprowadziliście się z starego mieszkania, bo twój ojciec nie mógł znieść pustki i ogromu domu. Nawet nie wiesz jak długo cię szukałem. jak tylko skończyłem szkołę wyjechałem z Jonghyunem i zamieszkaliśmy w tym mieście. Szukałem cie, dźwoniłem, wypytywałem ludzi, aż w końcu udało mi się zdobyć twój adres i od razu się tam udałem, wziąłem klucz od woźnego mówiąc że chce zrobić bratankowi niespodziankę i tak dalej. Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy mając cie znów u swego boku.
- Kim ja... - Taeminowi odebrało mowe. całe życie myślał że wszyscy go oszukują, że całe dzieciństwo było kłamstwem, bo został sam i musiał przechodzić piekło... tyle lat musiał czekać.

- Key co na obiad? - zapytał zmęczony Jonghyun przytulając chłopaka od tyłu. ten spiął się lekko i odsunął od niego.
- Jonghyun co robisz? Taemin może w każdym momencie wejść, jak nas zobaczy, co wtedy? pilnuj sie - wyszeptał key wyciągając talerze.
- boże, powinieneś mu powiedzieć, to nie będzie problemu - Kim oparł się o ściane i przyglądał każdemu kociemu ruchowi chłopaka. Gdy Key wypioł sie ten uderzył go w tyłek na co mężczyzna podskoczył z wrażenia, instynktownie odwrócił się do uśmiechającego się Blinga i zamachnął się uderzając go ręcznikiem.
- Kurde! Jong! czy ty mnie w ogóle słuchasz?
- Nie ma go teraz więc jaka różnica
- Kim Jonghyun! - powaga w głosie Key wywołała dreszcze na ciele mężczyzny.
- zabawmy się trocheeee - przeciągnął specjalnie próbując pocałować chłopaka lecz ten zrobił szybki unik i sięgnął do szuflady po noże i widelce.
- ani mi się waż podejść i czegoś spróbować! - wydarł się na niego wymachując mu przed nosem ostrzami.
- Key! daj spokój, przesadzasz! - Jonghyun powoli tracił cierpliwość.
- Nie! ale jak ty zaraz przesadzisz to .. to...
- to co?!
-.. to bedziesz spać na kanapie przez najbliższy tydzień!
- żartujesz! nie dasz rady 5 minut wytrzymać sam w łóżku a co dopiero tydzień!
- HA! chyba sie przesłyszałem!
- chyba jednak nie!
- wynoś się z kuchni! i od dziś śpisz na kanapie!! - wydarł sie na niego uderzając go ręcznikiem raz za razem.
- Czemu tak łatwo się obrażasz? Key!
- zamknij się i wynocha!
- nigdy niczego ze mną nie uzgadniasz! na przykład Taemin. Lubie go ale dlaczego musi mieszkać z nami!
- Jonghyun czy ty masz jakiś problem z moim bratankiem!
- Ja!? nie! ale mogłeś najpierw ze mną o tym pogadać, a nie że ja się ostatni o wszystkim dowiaduje!
- Wkurwiasz mnie pomału!
- skoro i tak mam spać na kanapie to jakoś mnie to nie obchodzi!
- wiedziałeś że chce go odnaleść!
- odnaleść, TAK! ale że nagle ma z nami zamieszkać u nas stałe, już NIE!
- a co ci w tym przeszkadza!
- a to że nie chcesz mu o niczym powiedzieć! powinniśmy mu powiedzieć!
- nie jestem na to jeszcze gotowy! powinieneś to zrozumieć!
- ja wiem Key! ale do jasnej cholery!
- em.. przepraszam - Taemin niepewnie wszedł do kuchni przerywając kłótnie. Obaj spojrzeli na chłopaka jak na ducha z szeroko otwartymi oczami.
- Tae jak długo tu stoisz? - zapytał wystraszony Key nie będąc pewny czy nie palną czegoś za wiele, co mógł on usłyszeć.
- słuchałem muzyki, gdy wszedłem do kuchni - dopiero teraz mężczyźni zwrócili uwagę na słuchawki które chłopak trzymał w ręce. Key zrobił głęboki wdech po czym przeszył wzrokiem Jonga, który pośpiesznie opuścił kuchnie.
- siadaj Taemin - Kibum wskazał krzesło pustą ręką, po czym zaczął dokańczać stół do kolacjo obiadu
- kłóciliście się z mojego powodu? - zapytał smutno Tae.
- Co?! nie, nie...  trochę się posprzeczaliśmy to nic poważnego. nie martw sie o to.
- umm...- przytaknął niepewnie. Obiad zjedli w niezręcznej ciszy. Key i Jong co chwilę wymieniali się wściekłymi spojrzeniami, Minnie tylko sie im przyglądał, co raz bardziej przekonując się do swoich podejrzeń. Gdy zjedli każdy udał się w innym kierunku Key pozmywał, Jong włączył telewizję a Taemin poszedł do swojego pokoju.  
Lee leżał na łóżku skulony w malutki kłębek. Nie czuł się za dobrze. Doskonale wiedział że kłótnie keya i jonga dotyczyła go. Czuł się z tym źle na duszy a do tego jego własne ciało odmawiało posłuszeństwa.  Nie powinienem tu być. To wszystko jest jakąś głupią pomyłką. Ja jestem pomyłką. Najlepiej by było jakby w tedy key Nie przyszedł. Jak bym umarł na tej cholernej podłodze.  Nawet nie potrafie im wystarczająco zaufać by się przed nimi otworzyć. Ciesze się że znów jestem z Kibumem jednak coś we mnie krzyczy żebym uciekał, nie ufał i przede wszystkim nie otwierał się. Zakładam maske, nawet przed nimi. Nawet przed Keyem. Udaje szczęśliwego, a może ja nie udaje? Już sam nie wiem co jest prawdziwe a co nie. Musze wrócić do domu... musze zabrać to... właściwie to po co? Jedyna prawdziwa pamiątka, jedyne szczęśliwe wspomnienie. Musze je odzyskać. Nagle Tae usłyszał czyjeś kroki po schodach. Chciał szybko zmienić pozycje jednak ciało krzyczało z bólu uniemożliwiając mu jakikolwiek manewr. Do pokoju wszedł key z talerzykiem świeżo upieczonych ciasteczek. Ten zapach przypomniał Taeminowi dzieciństwo.
- Taemin przyniosłem ci... Minnie ty płaczesz? - zapytał zszokowany tym widokiem Key. Lee rzeczywiście płakał gubił sie w własnych myślach i wspomnieniach. łza za łzą spływały mu po policzku.
- boże Tae dlaczego płaczesz? - Kibum odłożył talerz z wypiekami na szafce nocnej obok łóżka i usiadł obok chłopaka pomagając mu zmienić pozycje. Teraz key siedział na łóżku opierając się o ściane a Taemin skulony, głowe miał położoną na kolanach mężczyzny. Key delikatnie głaskał bratanka gdy ten szlochał co raz to mocniej. Lee wtulił się w Kibuma, który szeptał mu ciepłe słówka.
- Minnie powiesz mi dlaczego płaczesz? - zapytał po dłuższej chwili cieszy. - jeśli nie chcesz mówić to nie mów, po prostu wiec że mnie możesz wszystko powiedzieć.
- to przeze mnie pokłóciliście sie, prawda?
- nie mów że to dlatego...
- prawda? - powtórzył jeszcze raz.
- ah. W pewnym sensie tak, ale nie powinieneś sie tym przejmować. To wszystko przyszło tak nagle, musimy sie przyzwyczaić. Nie obwiniaj sie o nic.
-  dlaczego nadal ci zależy? Po tylu latach ... ty .. nadal się mną opiekujesz jak dzieckiem.
- jeśli moja nad opiekuńczość ci przeszkadza, mogłeś powiedzieć. Ja się po prostu o ciebie martwię.
- ja, po prostu nie chce sprawiać wam kłopotu. Chciałeś mnie tylko odnaleźć a skończyło się na tym, że dajesz mi dach nad głową.
- Mnie sie podoba ta sytuacja. Przy najmniej mam towarzystwo, gdy Jonghyun jest w pracy. Po za tym jako twój wujek mam obowiązek zająć się tobą. Kiedyś obiecałem twojej mamie, że jak dorosnę to się tobą zaopiekuje, że nie musi się o ciebie martwić.
- powinieneś iść do niego
- do kogo?
- do Jonghyuna
- po co?
- kłóciliście się i nadal jesteście na siebie źli, czy z mojego powodu czy nie powinniście się pogodzić, więc idź do niego nic mi nie będzie - delikatny uśmiech zawitał na twarzy chłopaka.
- dobrze już do niego ide, a ty spróbuj się przespać, jest już dość późno - powiedziawszy to przykrył go kocem i zeszedł na dół. Spojrzał na kanape, lecz mężczyzny tam nie było, tak samo jak w kuchni. przeszedł na drugi koniec mieszkania, gdy zauważył światło dochodzące z sypialni. Powoli wszedł go środka i oparł się o framuge drzwi. Przyglądał się uważnie Blingowi jak przeszukuje szafe w poszukiwaniu dodatkowej poduszki i koca.
Wziął moje słowa na poważnie. i dobrze, jednak...
- Jonghyun - wyszeptał, na co tamten szybko odwrócił się w kierunku dochodzącego głosu. Ich wzroki spotkały się lecz Jong od razu zerwał kontakt wzrokowy zabierając potrzebne mu rzeczy.
- Jong - tym razem odrobinę głośniej, jednak kim nie reagował. - raczył byś się odezwać do mnie?
- Po co? - zapytał lekceważąco - nie chce znów się kłócił Key. Mężczyzna już miał wyjść z pomieszczenia, gdy Kibum zamknął drzwi na klucz.
- co robisz Key? - zapytał lekko rozgniewany. chłopak na przeciw niego odłożył klucz na półkę i podszedł do drugiego mężczyzny. Wyrwał mu materiały z rąk i rzucił gdzieś w kąt.
- Key? - wyszeptał prawie w usta chłopaka, bo tak blisko siebie stali. Kibum cmoknął najpierw niepewnie usta blinga po czym ten niepewny pocałunek przemienił się w namiętny i przepełniony rządzą. Walka o dominacje toczyła się w nie skończoność. Jonghyun chwycił chłopaka w pasie i przyciągnął go jeszcze bliżej siebie. Całował w usta, szyje i zaczął zjeżdżać coraz niżej aż dotarł do jego sutków, które robiły się coraz twardsze, macał, dotykał, całował i przygryzał jego sutki, aż nie mogł już wytrzymać z podniecenia. Jego dłonie zaczęły błądzić po ciele. Położył Kibuma na łóżku i zaczął szukać drogi do jego męskości. Key pojękiwał cichutko z podniecenia, gdy on pośpiesznie ściągał z siebie ubrania. Blondyn chwycił swojego chłopaka za włosy i przyciągnął go do namiętnego pocałunku. Jęknął gdy bling jedną ręką chwycił za jego męskość a drugą macał jego sutka. oderwali się od pocałunku by zaczerpnąć powietrza. Key przyglądał się Jonghyunowi spod zamglonych powiek. widział jak ten lubieżnie oblizuje swoje usta, zjadając wzrokiem jego ciało.  
- przepraszam - wyszeptał, na co zdziwiony tym oświadczeniem Jong przerwał wszystkie czynności. - ymmm... nie przerywaj - wyjęczał key w proteście.
- co powiedziałeś?
- że masz nie przerywać... jooooong
- wcześniej -  Kibum spojrzał na niego zdesperowany przeraźliwie się wiercąc.
- przepraszam za wcześniej. przesadziłem troche - wyszeptał mu do ucha po czym pocałował go namiętnie i brutalnie. Jong odwzajemnił pocałunek uśmiechając się delikatnie. zjechał pocałunkami na szyje i sutki. jego ręce błądziły po nagim ciele kochanka badając każdy jego zakamarek, tak jakby widział go po raz pierwszy i ostatni. Jego ciało wygięło się w łuk gdy poczuł dotyk jego warg na swoim penisie, a z ust wydobył się cichy jęk. W jego odbycie wylądował pierwszy palec a tuż za nim drugi, rozciągając ciasną dziurkę.
- rozluźnij się Key... tak dobrze.. -  Jong sięgnął do szuflady obok łóżka i wyciągnął z niej mała buteleczkę, wyciągnął place na co Kibum zaprotestował jęcząc coś pod nosem.  Bling wylał troche mazi na rękę i z powrotem włożył palce do odbytu chłopaka, dołączając trzeci palec do zabawy. Key wył się pod nim nabijając sie coraz bardziej na rękę mężczyzny.
- Jooong... teraz... chce cię .. czuć... ja zaraz... Jooong... - jęczał do jego ust. Jonghyun nie potrzebował się długo prosić, od razu spełnił życzenie kochanka wchodząc w niego jednym ruchem. Kibum krzyknął z zadowolenia i szybko zatkał usta rękami.
- co się stało słonko? - zapytał Jong zabierając mu ręce z ust.
- Boże Taemin może nas słyszeć! - wyjęczał pół głosem, pojękując cichutko.
- to niech usłyszy, jak sam nie potrafisz mu powiedzieć to chociaż tak się dowie.
- Jonghyun, to nie jest śmieszne, cholera, nie pomyślałem o tym...ah... czekaj... Jong...
- teraz i tak za późno na myślenie o tym, jutro mu powiesz a teraz nie myśl o tym - mężczyzna pocałował blondyna w usta przyspieszając swoje ruchy, Key starał się tłumić swoje krzyki, lecz nie za każdym razem mu to wychodziło, z czego Jong co chwilę się śmiał. uważał to za strasznie słodkie i aż miło mu się patrzyło na starania swojego chłopaka. Kibum chwycił jedną ręką za prześcieradło i mocno je ścisnął czując nadchodzący orgazm. Jego druga ręka oznaczała paznokciami plecy dominującego, przyprawiając go o dreszcze.
- Joooon.. ja zaraz.... -  cichy jęk wydobył się z gardła blondyna a jego ciało ogarnął zimny pot i fala niesamowitego spełnienia. Jonghyun doszedł równocześnie z kochankiem opadając na jego spocone ciało.
- Key ja też cię przepraszam za wcześniej, kocham cię - wyszeptał mu do ucha
- też cię kocham - wtuleni w siebie zasnęli nie wiedząc, że tuż pod ich drzwiami stał wstrząśnięty Taemin.

niedziela, 7 lipca 2013

2Min Rozdział 7


Czy jeszcze kiedyś mi wybaczysz?




- O! Hej Taemin! Przyszedłeś do Minho? - Chłopak podszedł do Taemina i przytulił go delikatnie. Był to wysoki mężczyzna o jasno brązowych włosach i ciemnych oczach. Jego długie włosy dodawały mu delikatne i kobiece wręcz rysy twarzy.
- Hej Leeteuk. Tak przyszedłem zobaczyć się z Minho. Skończyli już? - Tae odwzajemnił uścisk i odsunął się od starszaka.
- Właśnie się przebiera. Zaraz powinien przyjść z resztą, więc zaczekamy na nich tutaj razem - uśmiechnął się po czym usiadł na parapecie. - a co tam u ciebie Tae? Wczoraj nie przyszedłeś.
- ah... szkoda gadać, nauczyciel mnie przetrzymał przez jakiś głupi projekt. - Jungsoo zaśmiał się szczerze, klepiąc miejsce obok siebie. Lee usiadł na wskazanym miejscu nie spuszczając towarzysza z oczu. To właśnie z Teukim zaprzyjaźnił się najbardziej z całej ekipy Choi’a. Był miły, towarzyski, przyjacielski i zabawny. Po za tym, potrafił świetnie tańczyć i śpiewać, co imponowało Minniemu. Zna go zaledwie 2 miesiące a już zżył się z nim i całą pozostałą trójką. Jinki Rozbrykany brunet. Zakochany w kurczakach. Kim YoungWoon ma ciemne oczy i czarne włosy. Pozytywny, wysoki, dobrze umięśniony facet z poczuciem humoru. Często zachowuje się jak idealny ojciec, którego Tae nigdy nie miał, za co go lubił i szanował. Yoon Doojoon to przywódczy charakter, lubi dobrze się bawić i robić psikusy innym. Ciemno brązowe włosy zazwyczaj ma postawione na żelu. Takie towarzystwo dobrze wpływało na psychikę i samopoczucie Taemina. Gdy tylko miał czas odwiedzał chłopaków na treningu, dobrze się przy tym bawiąc. Z nimi czas płynął szybciej i zdarzało mu się przyjść późnym wieczorem do domu. Na szczęście nigdy nie zastawał ojca, jednak wszystko musi mieć swój koniec.

- Gdzie byłeś? - zapytał starszy mężczyzna pochłaniając resztę piwa z butelki.
- Ze znajomymi - odpowiedział Tae, zamykając za sobą drzwi. Ojciec wyciągnął drugą butelkę otwierając ją szybko.
- Ty nie masz znajomych. Masz być tu, w domu, zaraz po szkole a nie łazić gdzie popadnie z jakimiś ZNAJOMYMI, na których nie można polegać i zostawią cię przy najbliższej okazji.
- Oni tacy nie są.
- Wszyscy tacy są. Sam się o tym przekonasz. Wszyscy to oszuści i cwaniacy.
- Nie oni.
- Słuchaj się ojca, a nie! Cholera, po co ja w ogóle z tobą rozmawiam, co mnie to obchodzi. Po szkole masz być w domu! I żadnych spotkać z dzieciakami!
- Ale...
- Żadnego ale! Ty śmiesz podnosić na mnie głos?! Do pokoju, ale to już, póki mam dobry humor! SPIERDALAJ! - wydarł się mężczyzna rzucając pustą butelką w kierunku syna. Taemin zrobił unik i pobiegł do swojego pokoju zamykając za sobą drzwi i rzucając się na łóżko.
- Cholera... - wysyczał przez zaciśnięte zęby. Wtulił twarz w poduszkę i lekko załkał. Czemu jak wszystko dobrze się układa to coś musi się spieprzyć?
Noc była ciężka i głośna, ojciec spił się i wydzierał na całe gardło, nie dając Lee spać. Bał się że zaraz wpadnie z hukiem do jego pokoju i go pobije. Był zaskoczony, że nie zrobił tego wcześniej, może nie był wystarczająco upity? Wgłębi duszy Tae wolał, aby go pobił od razu, niż żeby miał nie przespać całej nocy, obawiając się, że jak wpadnie to tylko raz i porządnie go spierze. Przez następny tydzień Taemin omijał przyjaciół jak tylko się dało. Opuszczał trening po treningu, martwiąc swym zachowaniem Minho.

- Przestań się tym tak zamartwiać. Może po prostu nie ma czasu, albo coś mu wypadło. - oznajmił Kangin podchodząc do Choi'a i kładąc rękę na jego ramieniu.
- Sam nie wiem, ciągle mnie...nas unika. Nie rozmawialiśmy od prawie ośmiu dni, a gdy chce podejść do niego, to od raz ucieka. Sam nie wiem co o tym myśleć - Minho wstał powoli i podszedł do swojej szafki wyciągając czyste ubrania i ręcznik. - Leeteuk, może ty spróbujesz? Dobrze się dogadujecie, może z tobą będzie chciał porozmawiać..
- Mogę spróbować - chłopak uśmiechnął się delikatnie do przyjaciela. - dziś kończymy tak samo, więc jest duża szansa że go złapie i wypytam co się dzieje.
Chłopcy przez chwilę rozmawiali, po czym zadzwonił dzwonek i rozeszli się do swoich klas. Minho dużo rozmyślał o Minim, jego dziwne zachowanie nie dawało mu spokoju stawiając go w niezręcznej i bezradnej sytuacji.
Teuk miał bardzo ważne zadanie i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Złapani Taemina i wypytanie go mogło by zakłócić ich dotychczasowe stosunki a tego nie chciał. Godziny mijały a on z minuty na minute stawał się coraz to bardziej niepewny. W końcu zadzwonił ostatni dzwonek i Lee wybiegł z klasy szukając Taemina. Dostrzegł go gdy wychodził poza teren szkoły, jednak szedł w przeciwnym kierunku do jego domu. Teuk podążał za nim powoli i z odpowiedniej odległości. Był ciekaw gdzie idzie chłopak i ci takiego robi. Taemin powolnym krokiem kierował się w stronę opuszczonego domu. Okolica nie należała do najbezpieczniejszych, jednak on wiedział gdzie jest jego cel i nic innego go nie obchodziło. Tae stanął przed zniszczonym ogrodzeniem dużego, zapuszczonego domu i rozejrzał się czy nikogo nie ma w pobliżu. Po czym odsunął luźną belkę i przeszedł przez ogrodzenie.Teuk ostrożnie skradał się tuż za nim i przyglądał mu się uważnie. Tae wydawał się szczęśliwy przebywając w tym domu. Znał go na pamięć, każdy zakamarek. Szedł pewnie i spokojnie. Najpierw zahaczył o kuchnie wyciągając z lodówki butelkę wody. Leteuk z szokiem mógł przyznać że to pomieszczenie było w bardzo dobrym stanie, tak jakby nadal ktoś tu mieszkał. Młodszy chłopak postawił butelkę na stole i sięgnął do plecaka wyciągając buteleczkę z mlekiem i wlewając jej zawartość do małej miseczki na podłodze.
-Miyu kici, kici.. - zawołał dwa razy, gdy do kuchni wpadł mały biały kotek. Taemin zaśmiał się widząc go, pogłaskał go i ściągnął mu pajęczynę z wąsów. Kotek zamruczał i wtulił się w rękę chłopaka. Tae zabrał butelkę z wodą i opuścił kuchnie. Zszedł do piwnicy, a raczej pomieszczenia co miało być piwnicą. Bardziej przypominało sale gimnastyczną, jedna ściana była cała w lustrach, a reszta w niebieskich odcieniach co dawało wrażenie nieba. Taemin wszedł na środek sali, rzucił w kąt swoje rzeczy i włączył muzykę z komórki. Zaczął tańczyć. Najpierw niepewnie jednak z chwili na chwile jego ruchy stawały się szybsze i gwałtowniejsze. Jego taniec był wręcz idealny, każdy ruch jakby zaplanowany. Jednak na jego twarzy dało się zauważyć smutek. Przymknięte oczy i lekko rozchylone usta szepczące ciche przekleństwa. Burza uczuć malowała się na tej drobnej twarzy, jakby tam w ogóle nie pasowała. Teuk przyglądał się mu z opuszczoną szczęką. Powoli wycofał się, zostawiając Taemina samego z swoim kłębkiem myśli.
- Leeteuk! - zawołał Minho z końca korytarza.
- Minho, idziesz na trening?- zapytał uśmiechając się.
- Tak właśnie kieruje się w tym kierunku. Rozmawiałeś z Taeminem? - zapytał z nadzieją przyjaciela.
- Nie. Ale jest coś co muszę ci powiedzieć.
- Coś się stało? - Minho miał jakieś złe przeczucie, jednak nie dał tego po sobie poznać.
- chodzi o Taemina. Nie rozmawiałem z nim, ale wiem już co robi po szkole, jednak to nie wyjaśnię czemu się z nami już nie spotyka i nas unika. - powiedział smutno starszak. Minho spojrzał na niego zaciekawiony ale słuchał go uważnie .
- Szłem za nim spory kawałek aż dotarliśmy do starego opuszczonego domu. Właściwie to wtedy dowiedziałem się jak mało o nim wiemy. On tam tańczył. I to bardzo dobrze tańczył - powiedział podekscytowany
- Co? Tańczył? W opuszczonym domu? - dołączył się Onew.
-Tak!? Wydawał się taki zatracony w tańcu, a w tym domu poruszał się jak w własnym mieszkaniu! Jednak.. jak tak tańczył wydawał się wtedy smutny jakby taniec miał mu pomóc odreagować i odstresować się. - chłopaki długo myśleli nad słowami Leeteuka a przede wszystkim Choi.

- Taemin! - zawołał do chłopaka przewodniczący klasy.
- Tak? - odwrócił się do niego i uśmiechną się delikatnie.
- Idziesz z nami na imprezę? - zapytał chłopak wchodzący do klasy.
- imprezę? - powtórzył, chcąc się upewnić czy dobrze usłyszał.
- Tak. Dziś o 20 idziemy na imprezę do klubu ''NightParady'', pójdziesz z nami?
- A kto idzie?
- My - wskazał ręką szóstkę osób wokół nich. - i pięć dziewczyn z naszej klasy, plus trzy laski z drugiej klasy.
- Sam nie wiem, powinienem dziś być szybciej w domu.
- Ale to wieczorem. Wymknij się jakoś! Co ci szkodzi. Stary, będzie odjazd!
- No dobra, zobaczę co da się zrobić.
- Taemin! Jednak przyszedłeś! - zawołał przewodniczący.
- Nie mogłem opuścić takiej imprezy z kumplami z klasy - zawołał podbiegając do grupki znajomych. - To co, wchodzimy? - zapytał na jednym wydechu.
- Jasne! Przodem dziewczyny - wykrzyczał chłopak i wszyscy weszli do środka. Głośna muzyka niesamowicie biła po uszach, a zapach alkoholu działał odurzająco na nie jednego nowo przybyłego do klubu. Tańczący ludzie na parkiecie wydawali się pochłonięci tą czynnością i z chwili na chwile ich ruchy stawały się co raz to brutalniejsze i erotyczniejsze. Klub na zewnątrz wydawał się mniejszy, jednak w środku dawał wrażenie niekończącego się pomieszczenia. Na samym środku znajdował się okrągły barek z pięcioma barmanami. Dookoła barku było miejsce przeznaczone do tańca, a pod ścianami stały oddzielne tzw. "miejscówki", czyli jeden stolik a dookoła niego półokrągła kanapa z widokiem na tańczących ludzi i barek. Z lewej strony znajdowało się przejście do innej sali, w której uprawiano hazard. Taemin ze znajomymi zajęli jedną z miejscówek i zamówili z początku drinki i piwna, po 3 kolejce zaczęli pić na wyścigi piwa a potem wódke. Po 3 godznach picia i tańczenia byli już totalnie wstawieni.
- Taeminnieeee... - przeciągnęła jedna z dziewczyn.
_ ymmmm... Jiyeon? - ledwo wyksztusił z siebie próbując złapać dziewczyne spojżeniem.
- coś.. p-ponury sięęę zrooobiłeš... choć naa parkieeett... - ostatnie słowo przeciągnęła na siłę. Chwyciła chłopaka za ręke i pociągnęła go w strone tańczących ludzi. Z początku Lee opierał się, jednak dziewczyna była uparta a procenty w krwi aż gotowały się na samą myśl o tańcu. Jiyeon powoli zaczęła przystawiać się do każdej tańczącej osoby kończąc na Taeminie. Tańczyli tak przez dłuższy czas aż ktoś do nich podbił.
_ taemin! - zawołał chłopak chwytając Lee za ramię i odwracając go w swoim kierunku.
- Onew?! Coo ty-y tu robisz? Puść mnieeee...- zajęczał chłopak próbując uwolnić się z mocnego uścisku znajomego.
- jesteś pijany, powinieneś wracać do odmu. - Jinji widocznie był zaniepokojony o chłopaka.
- Nie jesteees moyaa mama! Zostaw mnie w spokoju, jeeestem tu z z znajomyyymii... - uwolnił się z uścisku i kontynuował taniec z dobrze bawiącą się znajomą. Bezradny chłopak podszedł do swoich znajomych jednak nie spuszczał Taemina z oczu. Około 3 w nocy ekipa zaczęła rozchodzić się do domów. Tae ledwo trzymając się na nogach samotnie opóścił klub. Onew musiał zostać więc szybko zadzwonił po Minho.
- Stary on ledwo co trzymie sie na nogach. Tak spitego jeszcze nikogo nie widziałem. Dziwne że jeszcze nie leży gdzieś w rowie i rzyga! - krzyczał do słuchawki przyglądając się chłopakowi "idącemu, w strone domu.
- zaraz tam będę. Dzięki że zadzwonłeś. Reszte zostaw mi.
Choi zabrał kurtkę, w biegu założych buty i wybiegł z domu.

Tae opierając się jedną ręką o ściane próbował pozbyć się szumu w uszach i przeokropnych zawrotów głowy. Już miał upaść gdy ktoś go chwycił w pasie i podciągnął do góry, stawiając go na równe nogi.
- Taemin - powiedział delikatnym i cichym głosem.
- kuuurwaa... coo wyy dzisss maaciee z tymm Taeemiin, Taaemin, taaeeemin... - pojęczał pod nosem po czym z trudem spojżał za trzymającą go osobę.
- ha! Miiinhoooshiii! - przeciągnął złośliwie... - co tyy tuu ro..biszz?
- przyjechałem bezpiecznie odstawić cię do odmu. - wyszeptał chłopak kierując ich w strone samochodu.
- mmniee?! - wykrzyczał oburzony - sam potrafieee dojść do d-domu
- właśnie widze, wsiadaj.
- Nie - zaprotestował
- Taemin
- Nieeeee
- albo wsiadasz dobrowolnie albo zmusze cie do tego.
- tyy mniee grozisz?! Tyyy?! - oburzony chłopak już miał odejść od przyjaciela gdy lekko się zachwiał i upadł na chodnik.
- aaauu..- zawył z bólu po czym w wielką pomocą Choia wstał i oparł się o niego.
- noo doobra... mooożesz mnie podwieść...
- nie potrzebuje na to zezwolenia bo i tak bym tro zrobił, więc wsiadaj. Tae wsiadł posłusznie do samochodu nie odzywając się ani słowem. Jako pierwszy odezwał się Minho.
- dlaczego przez ostani czas nas uniaksz?
- was? Kogo masz na myśli? Ja niiikogoo nie unikamm..
- nas. Mnie, Leeteuka, Kangina, Onewa i Doojoona.
- zzzdaje sieee wamm..- wyjęczał zakłopotany.
- nawet jak jesteś pijany potrafisz kłamać?
- Mmiinhoo tyy nic nie roozumiszz... - bronił się z niepowodzeniem
- więc mi to wytłumacz! - podniósł głos po czym szybko przeprosił za to. W samochodzi znów nastała cisza. Tym razem to Taemin odezwał się pierwszy.
- jaa chciałbym ci too wytłumaczyć, alee nie mogee. - wyszeptał pół przytomnym głosem.
- jesteśmy na miejscu- powiedział Minho zarzymując się pod osiedlem.
- jaa.. dzieeekuje... - wyszeptał wychodząc z samochodu i kierując się do wejścia.
Tae tak bardzo chciał powiedzieć mu o wszystkich jego problemach, troskach i kłopotach z ojcem. Ale nie mógł a raczej bał się. Bał się jego reakcji, bał się utraty chyba jednynej osoby na której mu jakoś zależało. Tae ledwo trafił kluczem do zamka, otworzył drzwi i pocichutku wszedł do środka.
- ty jebanyy ... Wiesz która jest godzinaa?! Coś ty robił? Mówiłem ci cioto że masz sie juzz nie zadawać z tymi przydupami? Kurwa mogłeś sie nigdy nie narodzić. Chociaż wtedy miałbym spokuj! Ale kurwa nie! Musze cie niańczyć skurwielu jebany!
- całe życie mi trujesz że to moja wina! Trzeba było sie nie chajtać z mamą To Byś nie miał teraz takiego problemu! - wydarł sie na niego przepełniony wściekłością i alkoholem.
- jak ty się do mnie Odzywasz!? Popaprańec jebany, kurwa a jak cie dopadne to pożałujesz tego.
- nie boje sie ciebie! A możesz mnie i zabić pobić co tylko chcesz. Wyrzyj sie na bezbronnym chłopakiem!
- KURWA! Twoja jebana matka mogła mi sie nie ciś do łóżka i nie był by teraz cholernego problemu z jakimś jebanym dzieciakiem
- nie mów tak o matce!
- była cholerną zdzirą i ciotą jak TY!!
- nie mów tak!! To ty jesteś potworem! a nie ona!
- przez nią tu jesteś i przez ciebie ona nie żyje a ja musze sie z tobą użerać i pieniądze na ciebie wydawać!
- zajmować się mną??! Kiedy!? Jedyne co porafisz to pić i bić słabszych! - mężczyzna nie wytrzymał i mocno uderzył chłopaka w brzuch. Ten się zachwiał ale nie upadł. Łzy popłynęły mu po policzkach a zęby zacisły z bólu.
- jebany smarkacz! Już dawno powinienem sie ciebie pozbyć! - wydarł się po czym zamachną się uderzając syna butelką po piwie prosto w głowe. Lee upadł, ledwo przytomny prubując wydusić z siebie obelgi na tema ojca. Jednak przeszkodził mu w tym kolejny cios nogą w brzuch, po nim nastąpił kolejny i kolejny.

- jesteś pewien? - zapytał przystojny męzczyzna drugiego mężczyzne stojącego tuż pod kamienicą. - jest 4 w nocy - dodał
- wiem która godzina. Musze sie z nim zobaczyć. Teraz. - odpowiedział chłopak pewnym krokiem wchodząc do kamienicy. Przeszli kawałek schodami gdy zatrzymali się pod drzwiami pewnego mieszkania.
- to tu - powiedział wyższy chłopak. Wyciągnął klucz i delikatnie go przekręcił w zamku. Uśmiech na jego twarzy wraz z zdenerwowaniem z każdej sekundy na sekunde stawał się co raz to większy. Pchnął drzwi i wszedł do środka, gdy uśmiech w sekunde zszedł mu z twarzy. Jego oczom ukazał się cały zapłakany i zakrwawiony chłopak leżący na ziemi a mężczyzna nad nim uderzający go coraz to mocniej.
Niższy mężczyzna rzucił się na ojca pobitego, gdy drugi podbiegł do leżącego na ziemi.
- O Mój Boże! To Taemin! Boże najświętszy! Taemin! Minnie! Boże ja tak cię przepraszam! Nie powinienem cię opuszczać! Przepraszam! Boże co ten potwór ci zrobił?!! Minnie! Mój minnie! Otwórz oczy! Proszee! - krzyczał do chłopaka potrząsając nim delikatnie! - ty potworze co ty mu zrobiłeś! Własnego syna! - zapłakany mężczyzna wziął chłopaka na ręce.
- zadzwoń na policje!- rozkazał niższemu.
- n-nie- wykrztusił z siebie taemin
- Minnie! Nic cie nie jest? Jak sie czujesz?
- nie dzwońcie na policcje - wyjęczał
- Tae on cie pobił. Musimy...
- nie... prosze...
- Dobrze, ale prędzej cz później zapłaci za to co zrobił. - dopiero teraz Tae otworzył szerzej oczy i spojrzał na osobe trzymającą go. Jego oczy przybrał rozmiar 5złotówek a usta uchyliły się delikatnie. Dwie pary oczu przyglądały mu się z troską i żalem.
- przepraszam że cię zostawiłem - wyszeptał do niego. Na co Tae uśmiechną się delikatnie.
- wróciłeś... Key.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Taka mała prośba od autorki... Baaardzo was prosze o pozostawienie komentarzy, to mnie zawsze motywuje do dalszego pisania, wiem wtedy że warto dla kogoś pisać i że ktoś to wq czyta. z góry dziękuję
+ mały spojler.
jak zauważyliście doszedł Key a wraz z nim ktoś jeszcze... chyba domyślacie się kto...
 będzie sporo akcji z nimi związanych XD


sobota, 6 lipca 2013

UWAGA!


Moi drodzy moi mili tak wiem, ostatnia notka była dodana 10 marca to aż 3 miesiące temu!! Tak wiem, nie powinnam być z siebie dumna... ale pisanie 7 rozdziału było dla mnie katuszem. Nie dość, że straciłam motywacje i wene do pisania to wpadłamw wir przeklętych seriali i z jednego serialu zrobiło się ich 8... taaa... Przepraszam z całego serca.
 Rozdział pisać pisałam, ale tak na raty. Ostatecznie postanowiłam w zadośćuczynienie napisać wam 2 razy dłuższy rozdział - co składało się na dłuższe męki pisania... w 2/3 rozdziału utknęłam na cały miesiąc, nie wiedząc jak to kontynuować.
Dziś oświadczam iż skończyłam rodział 7 opowiadania 2min.  Jutro wraz z przyjaciółką poprawimy go i w 100% dodam go Jutro Wieczorem! XD

(rozdział 7 zajmuje mi 6 stron XD)


Wattpad