Nie masz pojęcia co czuje
"Ja kochać Minho?" jedna myśl prześladowała umysł młodego czekoladookiego chłopaka. Próbował na spokojnie poukładać sobie wszystkie myśli, uczucia i doznania. Jednak choćby jedno małe wspomnienie o tym dryblasie powodowało przyspieszenie pracy jego serca, oddech stawał się nie równy a przez ciało przechodziły dreszcze. Z chwili na chwile coraz bardziej uświadamiał sobie, że takie reakcje nie są całkiem normalne. Wtulił się bardziej w miękką poduszkę w zielonej poszewce. Przymknął oczy i rozluźnił spięte od stresu mięśnie. Dokładnie wiedział co powinien zrobić. Musiał znaleźć Minho i z nim porozmawiać. Szkoda że to nie było takie proste. Tak długo go unikał a teraz tak po protu ma z nim porozmawiać jakby nigdy nic. “ A co jeśli on już nie chce się ze mną kolegować, jeśli go zraniłem i teraz nie chce mnie znać?” potrząsł przecząco głową próbując wyrzucić wszystkie zdradliwe myśli.
Tym czasem na drugim końcu miasta, w dużym pustym domu na krześle siedział sobie w kuchni Minho, pijąc zimną już herbatę i wpatrując się w jakiś punkt w ścianie pogrążonym w myślach wzrokiem. Po chwili z jego gardła wydostał się jakby cichy jęk rozpaczy i bezsilności. Jego zagubiony wzrok padł na kubek herbaty trzymany w rękach. Wzdychnął. Jego głowa przypominała w tym momencie jeden wielki kłębek myśli. Każdy dźwięk dochodziły do niego z podwójnym opóźnieniem, odbijając się w jego uszach i zostawiając po sobie pustkę. Po jego głowie chodził tylko jeden obraz, uśmiechnięty Taemin a tuż obok niego nieznajomy mężczyzna. Lee z jakiegoś nieznanego mu powodu ciągle go unikał przez co coraz bardziej się niepokoił i nie sypiał w nocy. Ostatnio widział go gdy odebrał go z imprezy a od tego czasu nie widywał go w szkole. Jego znajomi też nic nie wiedzieli, on sam za bardzo się nim przejmował. Jego każda myśl poświęcona była karmelo-włosemu chłopakowi. Pozbawiony snu wyglądał jak chodzący zombi, na nogach trzymała go jedynie kawa i myśl że może następnego dnia spotka go na uczelni, że minie go na korytarzu lub zobaczy na widowni podczas treningu. Z dnia na dzień jego samopoczucie się pogarszało a wraz z nim wzrastał stres i niepokój. Nie pragnął dużo, chciał tylko spotkać się z Minnim i z nim porozmawiać jak przyjaciel z przyjacielem. A może i kimś więcej. Doskonale zdawał sobie sprawę że chłopak mu się najzwyczajniej w świecie podoba. Powstrzymywał go jedynie strach przed odrzuceniem i nie odwzajemnieniem uczuć. Dochodziła 4 w nocy, gdy wstał od stołu i odłożył pół opróżniony kubek do zlewu. Powolnym krokiem udał się do swojej sypialni, wiedział że nie zaśnie jednak i tak chciał spróbować. Łóżko wydawało się bardzo wygodne ale nie teraz. Teraz było twarde jak kamień nie pozwalając się na nim położyć. Usiadł na ziemi opierając się o nie. odchylił głowę do tyłu i zamknął oczy. “Taemin” pomyślał “ Chyba oszalałem” Delikatny, desperacji uśmiech zawitał na jego zmęczonej twarzy. Następny dzień zapowiadał się męczący.
Szedł powolnym krokiem przez długi korytarz wpatrując się w swoje buty. Nagle coś migło mu przed oczami. Zatrzymał się i spojrzał przed siebie. Nie chciał uwierzyć w to co widział, coś w sercu go bardzo mocno ukuło. Tuż przed nim stał mętny chłopak. włosy rozczochrane, jakby dopiero co wstał z łóżka. Podkrążone oczy i bardzo zasmucony wyraz twarzy. Wpatrzony w okno stał tak przez chwile aż zauważył iż ktoś mu się przygląda. Powolnym ruchem odwrócił głowę w kierunku owej osoby. Momentalnie jego źrenice przybrały kształt pięciozłotówek a usta uchyliły się delikatnie jakby chciał coś powiedzieć. Patrzeli na siebie w szoku, każdy z innego powodu. Nagle chłopak ruszył w jego kierunku i nim ten zdążył zareagować tkwił w mocnym uścisku. Silne ramiona obejmowały go mocno a głowa opadała mu na ramieniu.
- Taemin - wykrztusił w końcu z siebie, mocniej wtulając się w delikatne ciało. - nigdy więcej mi tego nie rób - wyszeptał ledwo dosłyszalnie.
- Minho ja.. ty.. co się stało? - zachrypiały głos odbijał się w jego głowie. Tak bardzo brakowało mu tego głosu. Powoli i niechętnie odsunął się od Lee.
- nic mi nie jest. Lepiej ty powiedz gdzie cię wywiało na tak długo
- nic ci nie jest? Widziałeś się w lustrze?! Minho wyglądasz jak siedem nieszczęść w jednym- wydarł się zmartwionym głosem.
- Martwiłem się o ciebie
- przestań żartować! To nie jest śmieszne.. kiedy ostatnio spałeś? - Taemin nie potrafił zrozumieć jego zachowania. Chciał dowiedzieć się co jest powodem jego wyglądu, a jego wypowiedzi nie miały sensu.
- nie żartuje. Martwiłem się o ciebie! Nie widziałem cię od czasu tej durnej imprezy! Myślałem że coś ci się stało! Nie dawałeś żadnego śladu życia! - krzyki ciągnęły się po całej szkole budząc zainteresowanie paru uczniów.
- chodźmy gdzieś indziej porozmawiać - dodał obojętnym tonem. Przeszli kawałek w zupełnej ciszy, każdy zastanawiał się nad czymś innym. Po chwili dotarli na dach budynku, gdzie powiewał zimny wiaterek. Tae spojrzał na przyjaciela, już miał coś powiedzieć gdy on mu przerwał.
- Gdzie byłeś?
- Nie musze się tobie spowiadać z tego co robie - te pytanie go zdenerwowało
- mogłeś się chociaż odezwać! Dzwoniłem i pisałem sms do ciebie a ty nic.
- nie miałem ochoty gadać - wytłumaczył się nieśmiało.
- Nie miałeś ochoty - powtórzył jakby do siebie
- więc dlaczego jesteś w takim marnym stanie? - powtórzył pytanie, chciał dowiedzieć się jaki jest Prawdziwy powód jego stanu.
- już ci mówiłem. Martwiłem się o ciebie. - Tae przewrócił oczami teatralnie.
- a tak na serio?
- mówie na serio! zależy mi na tobie! Nawet nie wiesz jak cię szukałem! Nie sypiam w nocy bo po głowie chodzi mi tylko jedno! Jedno głupie pytanie na które nie potrafię odpowiedzieć! Gdzie jesteś!? Czy nic ci się nie stało? A co jeśli... Martwiłem sie a ty chodziłeś sobie na zakupy z jakimś durnym mężczyzną!
- co masz na myśli? - był w szoku "czyżby Minho widział mnie i Key?"
- mam na myśli tego Blondynasa z którym widziałem cię w centrum handlowym!
- nie mów tak o nim - "a jednak" wydawało mu się, że wtedy go nie widział to on go zauważył.
- zabronisz mi?! Skoro wolałeś spędzać czas z nim to czemu w ogóle przyszedłeś do szkoły. Nie jest ci lepiej z nim? A może mieszkasz już u niego?
- o co ci chodzi do jasnej cholery! - z każdym słowem jego irytacja wzrastała.
- Mi?! O nic! Myślałem że się przyjaźnimy a ty tak po prostu olewasz mnie.. i resztę dla jakiegoś przygłupa z ładną buźką! Wyglądaliście na szczęśliwych! A może łączy was coś więcej? Pieprzyliście się? - to tak po prostu wyszło z jego ust. Przesadził i doskonale o tym wiedział. Teraz i tak było już za późno.
- kurwa Minho! Przeginasz! Nawet go nie znasz! A gadasz... - nie dokończył iż mu przerwał w pół zdania.
- właśnie nie znam go! Mogłeś mi go przedstawić!
- Taa..! Bo była na to okazja! Kurwa weź posłuchaj samego siebie gadasz jak zazdrosna dziewucha!
- a może i jestem zazdrosny i wkurwiony!? - Sam już nie wiedział co powiedzieć. Był w szoku a równocześnie zły na starszaka. -Taemin znamy się dość długo- zaczął Choi - wiesz o mnie wszystko, a ja o tobie nic... nawet kurwa nie wiedziałem że uwielbiasz tańczyć
- tańczyć? Skąd? - nigdy nie wspominał o tańcu. Jak pytano się go dlaczego jest w klasie tanecznej odpowiadał że tylko tam się dostał.
- Teuk widział cię jak tańczyłeś w jakimś starym mieszkaniu.- wytłumaczył
- Jakim cudem on?
- chciał z tobą porozmawiać a skończyło się na pójściem za tobą.
- śledził mnie?! Posyłasz na mnie przyjaciół?! - zaczynał wrzeć z wściekłości.
- źle to odebrałeś. Miał z tobą tylko pogadać
- miał?! Czyli jednak posłałeś go do mnie!
- to nie tak! Zresztą.
- phi! Nie mam tu nic do roboty. Spadam - odwrócił się na pięcie i już miał odejść, gdy Minho się odezwał.
- już uciekasz do blondasa? - w jego głosie można było dostrzec nutkę sarkazmu i obrzydzenia.
- Nazywa się Kim!! Jeszcze raz go obrazisz a ci przywalę!
- spróbuj! Skoro jest dla ciebie ważniejszy ode mnie to zniknij mi z oczu i nie pokazuj się więcej!
- oczywiście że jest ważniejszy ode mnie! W końcu to mój W U J E K !
- no i chuj mnie to obch... wujek?
- tak to mój wujek i tak mieszkam u niego aktualnie! Następnym razem zanim coś powiesz zastanów się dwa razy.
- Taemin ...
- odpuść sobie! Teraz ci głupio... Ha! Nie obchodzi mnie to - skłamał - idz lepiej się przespać. Naprawdę nie wyglądasz zbyt dobrze.- ostatnie zdanie dodał już ciszej i spokojniejszym tonem.
- ja cie przepraszam. Masz racje postąpiłem zbyt gwałtownie... nie myślałem racjonalnie mówiąc to wszystko.
- nie mam ci tego za złe
- ale mnie jest głupio. Ja naprawdę się o ciebie martwiłem, widząc was razem... może rzeczywiście przemówiła przeze mnie zazdrość.
- o co miał byś być zazdrosny?
- o to że z nim byłeś taki radosny i uśmiechnięty...
- Minho to bez sensu
- nie.. to ma sens... Taemin... - wyszeptał. Zrobił dwa kroki w jego kierunku, aż stykali się czołami. Wziął jego głowę w swoje dłonie a kciukiem zgarnął parę karmelowych kosmyków z policzka. Zbliżył się jeszcze odrobinę. Ich usta spotkały się. Taemin znieruchomiał. Do jego nozdrzy dotarł słodki zapach czekolady otulając jego zmysły. Serce biło jak oszalałe, chcąc wyskoczyć mu z klatki piersiowej a w brzuchu zawirowało tysiące delikatnych motylków uwalniając fale przyjemnych dreszczy. Ten nadmiar emocji i reakcji wystraszył chłopaka. Odskoczył od niego patrząc zmieszanym i zamglonym wzrokiem. Nie myślał długo. Jego nogi same zdecydowały co robić z kroku na krok przyspieszał aż biegł przed siebie ile tylko miał sił w nogach. Potykając się co chwile o byle co biegł, trzymając dłoń na ustach.

G.E.N.I.A.L.N.E !
OdpowiedzUsuńChce następną ! ♥
Świetne, czekam na kolejny rozdział ;D
OdpowiedzUsuńNie! Czemu on uciekł..?! On powinien odwzajemnić ten pocałunek! Aaa... Pisz to szybciej, szybciej i jeszcze raz szybciej! Czekam na c.d xd.
OdpowiedzUsuńHwaiting~
Kiss kiss kiss ^3^ Szkoda, że nieodwzajemniony, ale mam nadzieje, że się szybko zejdą :D Weny, żebyś dodała jak najszybciej kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuń