Zastanów się na co narażasz nasz związek
-Taemin śniadanie! - zawołał Key stojąc pod schodami i spoglądając w góre.
- już idę! - usłyszał odpowiedź. Lekko zdenerwowany wszedł do kuchni w której czekał już Jonghyun.
- powiesz mu? - zapytał
- a muszę?
- był bym bardzo wdzięczny, key.
- jemy? - zapytał Tae wchodząc do kuchni i siadając przy stole.
- tak. Już już... siadajcie zaraz podam wam ciepłą herbatkę - powiedział key. Taemin uważnie przyglądał sie obu chłopakom, niby bezinteresownie a w głębi próbował wychwycić jak najwięcej podtekstów i sygnałów. Key czuł na swoich plecach czyiś wzrok. Denerwował się coraz to bardziej. Bał się że bratanek słyszał wszystko zeszłej nocy. Nawet nie zauważył gdy ręka mu zadrżała i szklanka którą trzymał wyślizgnęła się z ręki, szkło rozsypało się po podłodze a płyn rozlał się na drewnianej podłodze.
- cholera - wyślizgnęło mu się z gardła. Szybko odłożył drugą szklankę i zabrał się za zbieranie kawałków świecącej mozaiki. Jonghyun tylko pokręcił głową i schylił się do chłopaka by mu pomóc. Ten jednak machnął do niego dając znać że zaraz to pozbiera i nie potrzebuje pomocy. Jeden z kawałków wpadł pod szafkę, sięgając po niego przeciął sobie palec.
-cholera - znów mu się wymknęło. Ssąc palec sięgnął do szafki chcąc wyciągnąć plaster jednak zamiast opatrunku wypadła cała pozostała zawartość szafki.
- coś dziś masz pecha. choć no tu - powiedział Jong wyciągając kolorowy plaster. Ostrożnie przykleił go na ranie po czym cmoknął ją ustami. Chłopak drgnął na ten gest i krzywo popatrzył na mężczyznę.
- teraz twój palec będzie szczęśliwy - szeroki uśmiech zawitał na jego twarzy - Ja to dokończę a ty siadaj. - chłopak nie był zbyt zainteresowany - Ya! Powiedziałem coś- pobuczył coś pod nosem, ale ostatecznie usiadł i dopiero wtedy zauważył że Taemin przygląda mu się tymi swoimi wielkimi czekoladowymi oczami.
- coś się stało?
- Ani... chodźmy w końcu jeść
- racja - kiwnął głową upijając łyk herbaty. Jonghyun szybko sprzątnął bałagan i wszyscy razem zjedli śniadanie.
Zdenerwowanie Key dawało swoje znaki w postaci ciągłego pecha. Albo coś mu wypadało z rąk, albo po prostu przewracało sie. - Key ty naprawdę masz dziś niesamowitego pecha - stwierdził Taemin wycierając rozlany sok z stołu.
- Tae ma racje, ile w ciągu pięciu minut można rozlać herbat, strzaskać talerzy i zranić siebie samego... pobiłeś własny rekord! - zaśmiał się klepiąc go po ramieniu.
- przepraszam was za to. Sam nie wiem co sie dzieje.
- po prostu to nie twój dzień - powiedział Tae i wyszedł z kuchni. Key spojrzał na Jonghyuna zrezygnowany. Na jego twarzy widniało mnóstwo emocji równocześnie.
- jeszcze nigdy sie tak nie denerwowałem.
- więc mu powiedz i będziesz mieć to z głowy. - powiedział wręcz obojętnym tonem
- nie potrafie...
- potrafisz musisz tylko chcieć - znów ta obojętności
- a co jeśli źle to przyjemnie?
- nie wygląda mi na takiego. Dam głowę uciąć że dobrze to przyjemnie - jego ton wypowiedzi niepokoił blondyna jednak postanowił zachować zimną krew i nie dać po sobie tego poznać.
Taemin siedział sobie na kanapie i oglądał telewizje, jednak w jego głowie odbywała sie walka rozmyślań i pytań bez odpowiedzi.
“Dlaczego key boi się powiedzieć że jest w związku z Jongiem. Podejrzewałem to wcześniej no ale przecież nie wyśmiał bym go za to czy coś w tym rodzaju. Jest dla mnie ważny a jego życie łóżkowe to jego prywatna sprawa. Jednak jeśli tak go to gryzie to niech mi to powie. Już sam nie wiem co o tym myśleć. Bede udawać że o niczym nie wiem, jeśli chce mi to powiedzieć to niech sam powie, ja sie nie bede do tego wtrącać. Musi mi zaufać i to najlepszy sposób na dowiedzenie się tego. Jeszcze to jak sie denerwuje i ten pech. Jjong zaczyna sie irytować jego zachowaniem, ale stara sie zachować spokój, nie chce się kłócić. To słodkie. Zastanawiam się co robi teraz Minho. Powinienem za niedługo iść do szkoły, już i tak mam zaległości. Ciekawe co u chłopaków. Chciałbym być teraz na ich treningu. Dopingować im, patrzeć jak Minho z swoim seksownym.... boże o czym ja w ogóle myślę... Mleko bananowe... mleko bananowe.. ah napiłbym się. Chyba pójdę do sklepu. Key i Jonghyun napewno teraz rozmawiają o mnie i o ich "sekrecie". Minho pewnie się zamartwia, powinienem... nie.. czemu ja w ogóle o nim myślę. Tae nie myśl tyle.”
- co oglądasz zapytał Jong siadając obok Taemina.
- szczerze, to nic ciekawego nie ma - Tak naprawdę to nie miał pojęcia czy jest coś ciekawego czy nie. był tak pogrążony w myślach, że nie zauważył, gdy stanął na byle jakim programie.
- jak zawsze - zaśmiał sie.
- może ty coś znajdziesz - podał mu pilota, samemu usadowiając się wygodniej na sofie.
- hmm.... - przeglądał kanał po kanale szukając jakiegoś ciekawego programu. Czekolado-oki nie był zbyt zainteresowany urządzeniem, jego myśli krążyły wokół pewnego Dryblasa o miękkich ustach
- o pieprzący się Minho! - zawołał Dino. Taemin otworzył szeroko oczy przerażonym wzrokiem wpatrując się w mężczyznę.
- c-co powiedziałeś? - ledwo wykrztusił z siebie.
- pieprzące się żaby, zobacz! - palcem wskazał ekran telewizora na którym widniały dwie duże żaby w dwuznacznej sytuacji. Z niedowierzaniem spojrzał w wyznaczone miejsce. " żaby, żaby, żaby... co kurwa!?" - przeklął w myślach " zaczynam mieć omamy, boże Minho... żaby.... żaby... żaby... kurwa żaby.. żaby.. żaby... " powtarzał w kółko.
- co ty taki wstrząśnięty? To tylko żaby - nagle na jego twarz wstąpiła niewiarygodna powaga - Taemin! nie patrz! to nie dla ciebie! jesteś za młody na takie widoki! co ja zrobiłem?! - próbował zakryć oczy chłopakowi, ale ten był zwinniejszy i szybko wyrwał się z uścisku starszaka. Po chwili wpatrywania się w siebie z wymalowaną, śmiertelną powagą, obaj wybuchli głośnym śmiechem. Zwijali się ze śmiechu na małej kanapie.
- hahaha.. dobra wystarczy, nie mogę już... hahaha - powiedział przez śmiech po czym kątem oka spojrzał na Kibuma wchodzącego do salonu.
- Jonghyun możemy pogadać ? - zapytał z delikatnym uśmiechem na twarzy.
- jasne - odpowiedział po czym razem weszli do sypialni zamykając drzwi za sobą.
- coś się stało? - zaczął Jong.
- nie, po prostu myślałem nad Tae.
- powiesz mu w końcu?
- jeszcze nie teraz
- a kiedy? - zaczął się irytować
- jak tylko będzie idealny moment to mu powiem.
- jasne
- boże Jonghyun powiem mu, ale nie teraz.
- dobra już dobra. To o czym myślałeś jak nie o tym? - bling nie chciał się kłócić, jednak irytował się coraz to bardziej, ledwo powstrzymując się przed wybuchem nie opanowanej złości. Sam chętnie powiedział by o wszystkim młodemu, jednak za dobrze znał swojego chłopaka by wiedzieć jaka byłaby jego reakcja.
- no bo. Widziałeś co on zrobił minniemu. Jak go traktował przez cały ten czas. Chce aby jakoś za to zapłacił i aby już nigdy nie zbliżył się do niego.
- rozumiem, ale co chcesz z tym zrobić?
- chce stać się prawnym opiekunem Taemina. - kocie oczy z powagą spoglądały na zszokowanego mężczyznę.
- chcesz go adoptować?! Key! Wiesz jak to obowiązek i ile roboty papierkowej? Jeszcze sąd, rozprawy!
- ale jestem pewny że wygramy. Jak Tae opowie co się działo przez te wszystkie lata.
- aktualnie nie masz dowodów! Nie zadzwoniliśmy wtedy na policje, Tae też już czuje sie dobrze, a to trwa.
- co z tego! Jonghyun błagam cie on ma szesnaście lat!
- właśnie! Skąd wiesz że on będzie chciał, dopiero co go znalazłeś po tylu latach i nagle chcesz go adoptować!? Czy to nie za szybko?!
- Jjong... - zaczął błagalnie jednak ten był już nieźle wkurwiony.
- Adoptować - powtórzył wręcz histerycznie - nie potrafisz mu nawet powiedzieć, że jesteśmy w związku! A chcesz, aby on ci zaufał. Mieszkał pod twoim dachem i jeszcze powierzył tobie jego życie!
- przesadzasz Jonghyun
- może. Ale powinieneś zastanowić się na co narażasz nasz związek.
- co masz na myśli?! - Widocznie wystraszył się wypowiedzi chłopaka. Tego sie nie spodziewał.
- Jak mamy żyć wszyscy pod jednym dachem ukrywając się ciągle i okłamując. To ja nie dziękuje. To nie na moje nerwy. Już nie wytrzymuje a co dopiero ... Kurwa... Key ostatnio cały czas coś wymyślasz co idzie na naszą niekorzyść!
- Jong ty chcesz ze mną zerwać? - Key był bliski załamania, trzymał się do samego końca mimo iż czuł jak gniew w nim rośni a oczy wypełniają się łzami.
- Boże Kim tego nie powiedziałem. Jednak nie powiem co może się stać jak będe musiał powstrzymywać i ukrywać się przed Taeminem. Ja rozumie że to dla ciebie trudne. Jak mu powiesz to poczujesz się lepiej, zobaczysz... nie każ mi podejmować pochopnych działań.
- Jong.. ja mu powiem.. ale daj mi jeszcze trochę czasu.
- Nie Key! Masz mu to dzisiaj powiedzieć! Znam cie zbyt dobrze by wiedzieć jak może ci się to przeciągnąć - Kibum nie wiedział co powiedzieć spuścił głowę i zacisną mocno oczy, by tylko żadna łza z nich nie uciekła.
- nawet nie wiesz jak mi głupio mu o tym powiedzieć - wyszeptał siadając zrezygnowany na skraju łóżka. Jonghyun wziął głęboki wdech i wydech po czym uklęknął tuż przed blondynem chwytając jego twarz w swoje ręce. Kciukiem głaskał go po policzku.
- Key, to dla naszego dobra. Zrozum.
- ja wiem
- eh... - łagodny uśmiech pojawił sie na jego ustach. - kocham cie - wyszeptał. Pocałował go w czoło i usiadł obok przytulając go do siebie. Key wtulił się jeszcze bardziej.
- też cię kocham - odpowiedział.
Taemin nie chciał podsłuchiwać jednak ciekawość była silniejsza od niego. Po chwili odszedł od drzwi, zabrał pieniądze, i kurtkę. Założył syzbko buty po czym wyszedł z domu. “ Key naprawde chce mnie adoptować? Jjong nie jest zadowolony tym pomysłem. nie powinienem u nich zostawać. Wiedziałem że to tylko przyniesie problemy. Teraz nie dość że prze zemnie się kłócą to jeszcze mi będzie ciężko spojrzeć im w oczy.” Przeszedł Parę ulic i trafił na mały sklepik. Kupił 3 mleka bananowe, pudełko lodów i czekoladę. Już miał wracać gdy coś sobie przypomniał. Szybko udał się w przeciwnym kierunku. Kilka przecznic dalej stanął na przeciw dużego budynku. zrobił dwa wdechy i wszedł do środka. Przeszedł przez długi korytarz wchodząc do kuchni. Z lodówki wyciągnął mleko, które kupił pare dni temu.
- kici, kici - zawołał wlewając mleko do miseczki. Jednak kot się nie zjawił. Spróbował jeszcze raz. “Dziwne zawsze przybiegała od razu.” - Pomyślał wychodząc z owego pomieszczenia. Zaglądał do każdego pokoju, jednak po kotce ani śladu. Wyszedł na podwórko i jeszcze raz zawołał. Już miał wracać gdy usłyszał ciche miauknięcie dochodzące z środka. Jeszcze raz przyjrzał pokoje. Znajdował się w sypialni, gdy jeszcze raz usłyszał miauknięcie. Tym razem o wiele dokładniejsze i głośniejsze. Drzwi szafy były delikatnie uchylone. Otworzył je powoli a jego oczom ukazał się mały kotek. Spoglądał na niego swoimi dużymi niebieskimi oczami, przepełnionymi strachem. Maleństwo było całe ubrudzone i bardzo podobne do mamusi.
- a ty co tu robisz? Czemu wcześniej cię nie zauważyłem? - zabrał kotka na ręce. zmarznięty i wychudzony kotek nie protestował. Dał się wziąć z jego posłania w bezpieczniejsze i cieplejsze miejsce.
- gdzie jest mamusia? - zapytał małego wynosząc go z pokoju. Był zaniepokojony, martwił się o kotkę. Nagle dostrzegł ślady krwi prowadzące do ogrodu. Taemin podążał za nimi aż do ogrodu. Stanął przed starą budą dla psa i uklęk przed nią. Do jego nozdrzy dotarł nie przyjemny zapach. Zaszklonymi oczami spojrzał do środka. Jego oczom ukazał się nie obraz zakrwawionej kotki. Łzy swobodnie spływały po policzkach podczas gdy delikatnie wyciągał ją z ciasnego miejsca. Zrozpaczony i rozklejony przejechał dłonią wzdłuż cała zwierzaka, zostawiając na niej śladu dużej ilość krwi. “kto ci to zrobił?” pomyślał. odchylił głowę do tyłu spoglądając w niebo. zrobił głęboki wydech i wytarł łzy w rękaw kurtki.
- oj malutki i co ja teraz z tobą zrobię? Najpierw do weterynarza a później zobaczymy- powiedział do kotka głaskając go delikatnie.
- na pewno wszystko z nim dobrze?
- Tak to zdrowy kotek, jedynie troche wygłodzony. Wystarczy regularnie go karmić a szybko nabierze na wadze. Był tylko jeden?
- więcej nie dostrzegłem
- no dobrze. Szkoda kotki.. była bardzo młoda.
- wiem, postaram się zaopiekować małym. Jeszcze raz dziękuje. Do widzenia.
- do widzenia. A! Taemin! Jak będziesz go karmić to przez butelkę z rozcieńczonym mlekiem.
- oczywiście. Do wiedzenia - Otulił dokładnie kotka i wyszedł z przychodni.
Zaczynało się ściemniać a na niebie pojawiły się pierwsze gwiazdy. Wraz z kotkiem i zakupami powoli kierował się do domu. Zatrzymał się dopiero przed skrzyżowaniem. “Do domu, tylko którego. Nie chce sprawiać kłopotów Kim'om ale równocześnie nie chce wracać do ojca. Gdzie iść? W lewo do piekła czy w prawo do key'a?” Zaczynało robić się co raz to zimniej. Tae schował kotka głębiej, aby było mu cieplej. Stanął pod drzwiami i sięgnął do kieszeni “a no tak przecież nie wziąłem kluczy.” Zadzwonił do drzwi. Nie musiał długo czekać, żeby drzwi się otworzyły. Nawet nie zdążył zareagować, gdy wtopił się w ramionach Key'a. Poczuł dziwne ciepło w okolicach serca, bardzo podobne do tego które czuł przy Minho.
- Cholera Jasna! Taemin gdzieś ty był! Wiesz jak się martwiliśmy?! Nie odbierałeś telefonu!
- p-przepraszam... zapomniałem wziąć go ze sobą. Po za tym chciałem wyjść tylko do sklepu.
- tylko do sklepu? Tae nie było cie Jakieś dziesięć godzin! Bez ani jednego znaku życia! Szukaliśmy cie! - Mężczyzna nie potrafił zapanować nad swoimi emocjami. był wściekły na bratanka ale równocześnie cieszył się, że nic mu nie jest i że trafił cały zdrów do domu
- przepraszam. Nie pomyślałem o tym. Nikt nigdy się mną nie przejmował.
- Taemin.. dobrze że nic ci nie jest. To jest ważne. Chodzicie do domu. - powiedział Jong.
- moment- Taemin stał u wejścia a dwóch mężczyzn uważnie mu się przyglądało. Lee wyciągnął ręke zza kurtki ukazując małego śpiącego kotka.
- o mój boże - wyszeptał Key zabierając kotka do środka. - skąd go wytrząsłeś?
- nie trzeba iść z nim do weterynarza? - zapytał Bling.
- już byłem- odpowiedział - byłem w sklepie a jak już chciałem wracać przypomniało mi sie że już od paru dni nie byłem nakarmić kotki w starym domu. Więc tam poszedłem. Wtedy znalazłem tego małego.
- a matka? - zapytali równocześnie. Lee spuścił głowę a do oczu doszły mu łzy.
- znalazłem ją na ogródku zmasakrowaną, już nie żyła. - wyszeptał. Blondyn podszedł do niego i przytulił go delikatnie.
- zajmiemy się tym maleństwem. A teraz choć, powinieneś coś zjeść.
“Key chyba nigdy nie znajdzie czasu by mi powiedzieć o ich związku a Jonghyun widocznie zaczyna się denerwować. Chyba muszę jakoś interweniować” Tae myślał przez chwile jak zmusić Kibuma do powiedzenia mu o wszystkim.
- Key, Jonghyun coś się stało? - zapytał w końcu. przeklinając się w duszy za to że tak głupio to zabrzmiało. Nie tak jak planował.
- nie. A co by się miało stać? - odpowiedział niepewnie key
- no bo jacyś spięci jesteście a ty przede wszystkim Key, jakbyś coś ukrywał przede mną. - Jonghyun spojrzał uważnie na chłopaka czekając na jego odpowiedź.
- nie... zdaje ci się - zaprzeczył na co starszak parsknął pod nosem.
- Jong? - zwrócił się do niego Tae.
- hm? Pytaj Key- w jego głosie można było wyczuć nutkę poirytowania i obojętności.
- czyli jednak coś jest! “teraz musisz mi powiedzieć” ostatnie dodał w myślał. chwaląc się w duchy za swój geniusz.
- nie ma! - zaczął się strasznie denerwować. Jonghyun nie wytrzymał i wściekłym wzrokiem prześwietlił Kibuma aż dreszcze przeszły przez jego ciało. Zawsze to on pokazywał pazurki, jednak wyprowadzony z równowagi dino potrafił być groźnym dinozaurem. Taki właśnie wkurwiony Dinozaur wstał i wyminął ich trzaskając za sobą drzwiami sypialni.
- a jemu co? - udał że nie wie o co chodzi i obserwował niepokój w oczach Kibuma.”to nie tak miało wyglądać” przeszło mu przez myśl spoglądając swoimi czekoladowymi, zaniepokojonymi oczami.
- Taemin zaczekaj chwile- wydusił z siebie mężczyzna po czym wstał i skierował się do kochanka. Drzwi był zamknięte na klucz, więc zapukał.
- Jjong... wpuść mnie...- zero reakcji - Jjong - klucz w drzwiach się przekręcił a drzwi uchyliły się delikatnie. blondyn wszedł do środka zamykając je za sobą.
- Jong nie złość sie - wyszeptał próbując przytulić go, jednak blink zrobił unik i oparł się o szafe.
- masz okazje! A ty oczywiście nic! - wydarł się jakby specjalnie, aby Taemin usłyszał.
- przepraszam powiem mu jak tylko stąd wyjdę. Na pewno.
- jasne... już to widzę. Szybciej on nasz przyłapie niż ty mu powiesz.
- nie, ja naprawdę mu powiem. Teraz. Zaraz- Key podszedł do niego i wtulił się w niego - tylko nie bądź już zły... - Jong westchnął.
- Key masz ostatnią szanse - powiedział stanowczo. Kibum uśmiechnął się delikatnie i pocałował chłopaka w usta. Pocałunek stał się bardzo namiętny. Ręka Jonghyuna powędrowała pod bluzkę Key, któremu widocznie sie to spodobało.
- Co ty ze mną robisz? nawet długo zły na ciebie nie potrafię być - wyszeptał my prosto w usta. na co obaj się zaśmiali. Byli tak zajęci sobą że nie zauważyli, gdy ktoś wszedł do pokoju. Taemin odkaszlnął na co obaj mężczyźni zastygli w bezruchu. Key odwrócił się powoli.
- Taemin... - ledwo przeszło przez jego gardło.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
PROSZĘ POZOSTAW KOMENTARZ, CHOCIAŻ DWA SŁOWA TWOJEJ OPINII.

Genialny rozdział, masz talent *.*
OdpowiedzUsuńSzkoda mi biednej kotki ;___;
i już nie mogę się doczekać na następną część ;)
super rozdział <3 ale ciągle za mało Minha
OdpowiedzUsuńBoże, kocham *0*
OdpowiedzUsuńKocham to jak piszesz...
Więcej 2min'a ;3
Czekam na cd.
Hwaiting~
o godness. . . aż się zapowietrzyłam :D
OdpowiedzUsuńDorosły Bummie, hnn jest dziwny, ale lubię jego postać i ciągle zdenerwowany Jjong haha ^^
2 min Hwaiting! weny i rozdziału <3
Yoru-san~
Tego właśnie potrzebowała moja dusza przeżarta yaoicami *_*
OdpowiedzUsuńPomijając kilka błędów (kurcze, każdemu się zdarza ;3) było cudoownie! Strasznie jestem ciekawa czy Key powie Taeminowi o ich związku <3
Życzę mnóstwa weny i czasu na pisanie :D
RedPineapple