niedziela, 7 lipca 2013

2Min Rozdział 7


Czy jeszcze kiedyś mi wybaczysz?




- O! Hej Taemin! Przyszedłeś do Minho? - Chłopak podszedł do Taemina i przytulił go delikatnie. Był to wysoki mężczyzna o jasno brązowych włosach i ciemnych oczach. Jego długie włosy dodawały mu delikatne i kobiece wręcz rysy twarzy.
- Hej Leeteuk. Tak przyszedłem zobaczyć się z Minho. Skończyli już? - Tae odwzajemnił uścisk i odsunął się od starszaka.
- Właśnie się przebiera. Zaraz powinien przyjść z resztą, więc zaczekamy na nich tutaj razem - uśmiechnął się po czym usiadł na parapecie. - a co tam u ciebie Tae? Wczoraj nie przyszedłeś.
- ah... szkoda gadać, nauczyciel mnie przetrzymał przez jakiś głupi projekt. - Jungsoo zaśmiał się szczerze, klepiąc miejsce obok siebie. Lee usiadł na wskazanym miejscu nie spuszczając towarzysza z oczu. To właśnie z Teukim zaprzyjaźnił się najbardziej z całej ekipy Choi’a. Był miły, towarzyski, przyjacielski i zabawny. Po za tym, potrafił świetnie tańczyć i śpiewać, co imponowało Minniemu. Zna go zaledwie 2 miesiące a już zżył się z nim i całą pozostałą trójką. Jinki Rozbrykany brunet. Zakochany w kurczakach. Kim YoungWoon ma ciemne oczy i czarne włosy. Pozytywny, wysoki, dobrze umięśniony facet z poczuciem humoru. Często zachowuje się jak idealny ojciec, którego Tae nigdy nie miał, za co go lubił i szanował. Yoon Doojoon to przywódczy charakter, lubi dobrze się bawić i robić psikusy innym. Ciemno brązowe włosy zazwyczaj ma postawione na żelu. Takie towarzystwo dobrze wpływało na psychikę i samopoczucie Taemina. Gdy tylko miał czas odwiedzał chłopaków na treningu, dobrze się przy tym bawiąc. Z nimi czas płynął szybciej i zdarzało mu się przyjść późnym wieczorem do domu. Na szczęście nigdy nie zastawał ojca, jednak wszystko musi mieć swój koniec.

- Gdzie byłeś? - zapytał starszy mężczyzna pochłaniając resztę piwa z butelki.
- Ze znajomymi - odpowiedział Tae, zamykając za sobą drzwi. Ojciec wyciągnął drugą butelkę otwierając ją szybko.
- Ty nie masz znajomych. Masz być tu, w domu, zaraz po szkole a nie łazić gdzie popadnie z jakimiś ZNAJOMYMI, na których nie można polegać i zostawią cię przy najbliższej okazji.
- Oni tacy nie są.
- Wszyscy tacy są. Sam się o tym przekonasz. Wszyscy to oszuści i cwaniacy.
- Nie oni.
- Słuchaj się ojca, a nie! Cholera, po co ja w ogóle z tobą rozmawiam, co mnie to obchodzi. Po szkole masz być w domu! I żadnych spotkać z dzieciakami!
- Ale...
- Żadnego ale! Ty śmiesz podnosić na mnie głos?! Do pokoju, ale to już, póki mam dobry humor! SPIERDALAJ! - wydarł się mężczyzna rzucając pustą butelką w kierunku syna. Taemin zrobił unik i pobiegł do swojego pokoju zamykając za sobą drzwi i rzucając się na łóżko.
- Cholera... - wysyczał przez zaciśnięte zęby. Wtulił twarz w poduszkę i lekko załkał. Czemu jak wszystko dobrze się układa to coś musi się spieprzyć?
Noc była ciężka i głośna, ojciec spił się i wydzierał na całe gardło, nie dając Lee spać. Bał się że zaraz wpadnie z hukiem do jego pokoju i go pobije. Był zaskoczony, że nie zrobił tego wcześniej, może nie był wystarczająco upity? Wgłębi duszy Tae wolał, aby go pobił od razu, niż żeby miał nie przespać całej nocy, obawiając się, że jak wpadnie to tylko raz i porządnie go spierze. Przez następny tydzień Taemin omijał przyjaciół jak tylko się dało. Opuszczał trening po treningu, martwiąc swym zachowaniem Minho.

- Przestań się tym tak zamartwiać. Może po prostu nie ma czasu, albo coś mu wypadło. - oznajmił Kangin podchodząc do Choi'a i kładąc rękę na jego ramieniu.
- Sam nie wiem, ciągle mnie...nas unika. Nie rozmawialiśmy od prawie ośmiu dni, a gdy chce podejść do niego, to od raz ucieka. Sam nie wiem co o tym myśleć - Minho wstał powoli i podszedł do swojej szafki wyciągając czyste ubrania i ręcznik. - Leeteuk, może ty spróbujesz? Dobrze się dogadujecie, może z tobą będzie chciał porozmawiać..
- Mogę spróbować - chłopak uśmiechnął się delikatnie do przyjaciela. - dziś kończymy tak samo, więc jest duża szansa że go złapie i wypytam co się dzieje.
Chłopcy przez chwilę rozmawiali, po czym zadzwonił dzwonek i rozeszli się do swoich klas. Minho dużo rozmyślał o Minim, jego dziwne zachowanie nie dawało mu spokoju stawiając go w niezręcznej i bezradnej sytuacji.
Teuk miał bardzo ważne zadanie i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Złapani Taemina i wypytanie go mogło by zakłócić ich dotychczasowe stosunki a tego nie chciał. Godziny mijały a on z minuty na minute stawał się coraz to bardziej niepewny. W końcu zadzwonił ostatni dzwonek i Lee wybiegł z klasy szukając Taemina. Dostrzegł go gdy wychodził poza teren szkoły, jednak szedł w przeciwnym kierunku do jego domu. Teuk podążał za nim powoli i z odpowiedniej odległości. Był ciekaw gdzie idzie chłopak i ci takiego robi. Taemin powolnym krokiem kierował się w stronę opuszczonego domu. Okolica nie należała do najbezpieczniejszych, jednak on wiedział gdzie jest jego cel i nic innego go nie obchodziło. Tae stanął przed zniszczonym ogrodzeniem dużego, zapuszczonego domu i rozejrzał się czy nikogo nie ma w pobliżu. Po czym odsunął luźną belkę i przeszedł przez ogrodzenie.Teuk ostrożnie skradał się tuż za nim i przyglądał mu się uważnie. Tae wydawał się szczęśliwy przebywając w tym domu. Znał go na pamięć, każdy zakamarek. Szedł pewnie i spokojnie. Najpierw zahaczył o kuchnie wyciągając z lodówki butelkę wody. Leteuk z szokiem mógł przyznać że to pomieszczenie było w bardzo dobrym stanie, tak jakby nadal ktoś tu mieszkał. Młodszy chłopak postawił butelkę na stole i sięgnął do plecaka wyciągając buteleczkę z mlekiem i wlewając jej zawartość do małej miseczki na podłodze.
-Miyu kici, kici.. - zawołał dwa razy, gdy do kuchni wpadł mały biały kotek. Taemin zaśmiał się widząc go, pogłaskał go i ściągnął mu pajęczynę z wąsów. Kotek zamruczał i wtulił się w rękę chłopaka. Tae zabrał butelkę z wodą i opuścił kuchnie. Zszedł do piwnicy, a raczej pomieszczenia co miało być piwnicą. Bardziej przypominało sale gimnastyczną, jedna ściana była cała w lustrach, a reszta w niebieskich odcieniach co dawało wrażenie nieba. Taemin wszedł na środek sali, rzucił w kąt swoje rzeczy i włączył muzykę z komórki. Zaczął tańczyć. Najpierw niepewnie jednak z chwili na chwile jego ruchy stawały się szybsze i gwałtowniejsze. Jego taniec był wręcz idealny, każdy ruch jakby zaplanowany. Jednak na jego twarzy dało się zauważyć smutek. Przymknięte oczy i lekko rozchylone usta szepczące ciche przekleństwa. Burza uczuć malowała się na tej drobnej twarzy, jakby tam w ogóle nie pasowała. Teuk przyglądał się mu z opuszczoną szczęką. Powoli wycofał się, zostawiając Taemina samego z swoim kłębkiem myśli.
- Leeteuk! - zawołał Minho z końca korytarza.
- Minho, idziesz na trening?- zapytał uśmiechając się.
- Tak właśnie kieruje się w tym kierunku. Rozmawiałeś z Taeminem? - zapytał z nadzieją przyjaciela.
- Nie. Ale jest coś co muszę ci powiedzieć.
- Coś się stało? - Minho miał jakieś złe przeczucie, jednak nie dał tego po sobie poznać.
- chodzi o Taemina. Nie rozmawiałem z nim, ale wiem już co robi po szkole, jednak to nie wyjaśnię czemu się z nami już nie spotyka i nas unika. - powiedział smutno starszak. Minho spojrzał na niego zaciekawiony ale słuchał go uważnie .
- Szłem za nim spory kawałek aż dotarliśmy do starego opuszczonego domu. Właściwie to wtedy dowiedziałem się jak mało o nim wiemy. On tam tańczył. I to bardzo dobrze tańczył - powiedział podekscytowany
- Co? Tańczył? W opuszczonym domu? - dołączył się Onew.
-Tak!? Wydawał się taki zatracony w tańcu, a w tym domu poruszał się jak w własnym mieszkaniu! Jednak.. jak tak tańczył wydawał się wtedy smutny jakby taniec miał mu pomóc odreagować i odstresować się. - chłopaki długo myśleli nad słowami Leeteuka a przede wszystkim Choi.

- Taemin! - zawołał do chłopaka przewodniczący klasy.
- Tak? - odwrócił się do niego i uśmiechną się delikatnie.
- Idziesz z nami na imprezę? - zapytał chłopak wchodzący do klasy.
- imprezę? - powtórzył, chcąc się upewnić czy dobrze usłyszał.
- Tak. Dziś o 20 idziemy na imprezę do klubu ''NightParady'', pójdziesz z nami?
- A kto idzie?
- My - wskazał ręką szóstkę osób wokół nich. - i pięć dziewczyn z naszej klasy, plus trzy laski z drugiej klasy.
- Sam nie wiem, powinienem dziś być szybciej w domu.
- Ale to wieczorem. Wymknij się jakoś! Co ci szkodzi. Stary, będzie odjazd!
- No dobra, zobaczę co da się zrobić.
- Taemin! Jednak przyszedłeś! - zawołał przewodniczący.
- Nie mogłem opuścić takiej imprezy z kumplami z klasy - zawołał podbiegając do grupki znajomych. - To co, wchodzimy? - zapytał na jednym wydechu.
- Jasne! Przodem dziewczyny - wykrzyczał chłopak i wszyscy weszli do środka. Głośna muzyka niesamowicie biła po uszach, a zapach alkoholu działał odurzająco na nie jednego nowo przybyłego do klubu. Tańczący ludzie na parkiecie wydawali się pochłonięci tą czynnością i z chwili na chwile ich ruchy stawały się co raz to brutalniejsze i erotyczniejsze. Klub na zewnątrz wydawał się mniejszy, jednak w środku dawał wrażenie niekończącego się pomieszczenia. Na samym środku znajdował się okrągły barek z pięcioma barmanami. Dookoła barku było miejsce przeznaczone do tańca, a pod ścianami stały oddzielne tzw. "miejscówki", czyli jeden stolik a dookoła niego półokrągła kanapa z widokiem na tańczących ludzi i barek. Z lewej strony znajdowało się przejście do innej sali, w której uprawiano hazard. Taemin ze znajomymi zajęli jedną z miejscówek i zamówili z początku drinki i piwna, po 3 kolejce zaczęli pić na wyścigi piwa a potem wódke. Po 3 godznach picia i tańczenia byli już totalnie wstawieni.
- Taeminnieeee... - przeciągnęła jedna z dziewczyn.
_ ymmmm... Jiyeon? - ledwo wyksztusił z siebie próbując złapać dziewczyne spojżeniem.
- coś.. p-ponury sięęę zrooobiłeš... choć naa parkieeett... - ostatnie słowo przeciągnęła na siłę. Chwyciła chłopaka za ręke i pociągnęła go w strone tańczących ludzi. Z początku Lee opierał się, jednak dziewczyna była uparta a procenty w krwi aż gotowały się na samą myśl o tańcu. Jiyeon powoli zaczęła przystawiać się do każdej tańczącej osoby kończąc na Taeminie. Tańczyli tak przez dłuższy czas aż ktoś do nich podbił.
_ taemin! - zawołał chłopak chwytając Lee za ramię i odwracając go w swoim kierunku.
- Onew?! Coo ty-y tu robisz? Puść mnieeee...- zajęczał chłopak próbując uwolnić się z mocnego uścisku znajomego.
- jesteś pijany, powinieneś wracać do odmu. - Jinji widocznie był zaniepokojony o chłopaka.
- Nie jesteees moyaa mama! Zostaw mnie w spokoju, jeeestem tu z z znajomyyymii... - uwolnił się z uścisku i kontynuował taniec z dobrze bawiącą się znajomą. Bezradny chłopak podszedł do swoich znajomych jednak nie spuszczał Taemina z oczu. Około 3 w nocy ekipa zaczęła rozchodzić się do domów. Tae ledwo trzymając się na nogach samotnie opóścił klub. Onew musiał zostać więc szybko zadzwonił po Minho.
- Stary on ledwo co trzymie sie na nogach. Tak spitego jeszcze nikogo nie widziałem. Dziwne że jeszcze nie leży gdzieś w rowie i rzyga! - krzyczał do słuchawki przyglądając się chłopakowi "idącemu, w strone domu.
- zaraz tam będę. Dzięki że zadzwonłeś. Reszte zostaw mi.
Choi zabrał kurtkę, w biegu założych buty i wybiegł z domu.

Tae opierając się jedną ręką o ściane próbował pozbyć się szumu w uszach i przeokropnych zawrotów głowy. Już miał upaść gdy ktoś go chwycił w pasie i podciągnął do góry, stawiając go na równe nogi.
- Taemin - powiedział delikatnym i cichym głosem.
- kuuurwaa... coo wyy dzisss maaciee z tymm Taeemiin, Taaemin, taaeeemin... - pojęczał pod nosem po czym z trudem spojżał za trzymającą go osobę.
- ha! Miiinhoooshiii! - przeciągnął złośliwie... - co tyy tuu ro..biszz?
- przyjechałem bezpiecznie odstawić cię do odmu. - wyszeptał chłopak kierując ich w strone samochodu.
- mmniee?! - wykrzyczał oburzony - sam potrafieee dojść do d-domu
- właśnie widze, wsiadaj.
- Nie - zaprotestował
- Taemin
- Nieeeee
- albo wsiadasz dobrowolnie albo zmusze cie do tego.
- tyy mniee grozisz?! Tyyy?! - oburzony chłopak już miał odejść od przyjaciela gdy lekko się zachwiał i upadł na chodnik.
- aaauu..- zawył z bólu po czym w wielką pomocą Choia wstał i oparł się o niego.
- noo doobra... mooożesz mnie podwieść...
- nie potrzebuje na to zezwolenia bo i tak bym tro zrobił, więc wsiadaj. Tae wsiadł posłusznie do samochodu nie odzywając się ani słowem. Jako pierwszy odezwał się Minho.
- dlaczego przez ostani czas nas uniaksz?
- was? Kogo masz na myśli? Ja niiikogoo nie unikamm..
- nas. Mnie, Leeteuka, Kangina, Onewa i Doojoona.
- zzzdaje sieee wamm..- wyjęczał zakłopotany.
- nawet jak jesteś pijany potrafisz kłamać?
- Mmiinhoo tyy nic nie roozumiszz... - bronił się z niepowodzeniem
- więc mi to wytłumacz! - podniósł głos po czym szybko przeprosił za to. W samochodzi znów nastała cisza. Tym razem to Taemin odezwał się pierwszy.
- jaa chciałbym ci too wytłumaczyć, alee nie mogee. - wyszeptał pół przytomnym głosem.
- jesteśmy na miejscu- powiedział Minho zarzymując się pod osiedlem.
- jaa.. dzieeekuje... - wyszeptał wychodząc z samochodu i kierując się do wejścia.
Tae tak bardzo chciał powiedzieć mu o wszystkich jego problemach, troskach i kłopotach z ojcem. Ale nie mógł a raczej bał się. Bał się jego reakcji, bał się utraty chyba jednynej osoby na której mu jakoś zależało. Tae ledwo trafił kluczem do zamka, otworzył drzwi i pocichutku wszedł do środka.
- ty jebanyy ... Wiesz która jest godzinaa?! Coś ty robił? Mówiłem ci cioto że masz sie juzz nie zadawać z tymi przydupami? Kurwa mogłeś sie nigdy nie narodzić. Chociaż wtedy miałbym spokuj! Ale kurwa nie! Musze cie niańczyć skurwielu jebany!
- całe życie mi trujesz że to moja wina! Trzeba było sie nie chajtać z mamą To Byś nie miał teraz takiego problemu! - wydarł sie na niego przepełniony wściekłością i alkoholem.
- jak ty się do mnie Odzywasz!? Popaprańec jebany, kurwa a jak cie dopadne to pożałujesz tego.
- nie boje sie ciebie! A możesz mnie i zabić pobić co tylko chcesz. Wyrzyj sie na bezbronnym chłopakiem!
- KURWA! Twoja jebana matka mogła mi sie nie ciś do łóżka i nie był by teraz cholernego problemu z jakimś jebanym dzieciakiem
- nie mów tak o matce!
- była cholerną zdzirą i ciotą jak TY!!
- nie mów tak!! To ty jesteś potworem! a nie ona!
- przez nią tu jesteś i przez ciebie ona nie żyje a ja musze sie z tobą użerać i pieniądze na ciebie wydawać!
- zajmować się mną??! Kiedy!? Jedyne co porafisz to pić i bić słabszych! - mężczyzna nie wytrzymał i mocno uderzył chłopaka w brzuch. Ten się zachwiał ale nie upadł. Łzy popłynęły mu po policzkach a zęby zacisły z bólu.
- jebany smarkacz! Już dawno powinienem sie ciebie pozbyć! - wydarł się po czym zamachną się uderzając syna butelką po piwie prosto w głowe. Lee upadł, ledwo przytomny prubując wydusić z siebie obelgi na tema ojca. Jednak przeszkodził mu w tym kolejny cios nogą w brzuch, po nim nastąpił kolejny i kolejny.

- jesteś pewien? - zapytał przystojny męzczyzna drugiego mężczyzne stojącego tuż pod kamienicą. - jest 4 w nocy - dodał
- wiem która godzina. Musze sie z nim zobaczyć. Teraz. - odpowiedział chłopak pewnym krokiem wchodząc do kamienicy. Przeszli kawałek schodami gdy zatrzymali się pod drzwiami pewnego mieszkania.
- to tu - powiedział wyższy chłopak. Wyciągnął klucz i delikatnie go przekręcił w zamku. Uśmiech na jego twarzy wraz z zdenerwowaniem z każdej sekundy na sekunde stawał się co raz to większy. Pchnął drzwi i wszedł do środka, gdy uśmiech w sekunde zszedł mu z twarzy. Jego oczom ukazał się cały zapłakany i zakrwawiony chłopak leżący na ziemi a mężczyzna nad nim uderzający go coraz to mocniej.
Niższy mężczyzna rzucił się na ojca pobitego, gdy drugi podbiegł do leżącego na ziemi.
- O Mój Boże! To Taemin! Boże najświętszy! Taemin! Minnie! Boże ja tak cię przepraszam! Nie powinienem cię opuszczać! Przepraszam! Boże co ten potwór ci zrobił?!! Minnie! Mój minnie! Otwórz oczy! Proszee! - krzyczał do chłopaka potrząsając nim delikatnie! - ty potworze co ty mu zrobiłeś! Własnego syna! - zapłakany mężczyzna wziął chłopaka na ręce.
- zadzwoń na policje!- rozkazał niższemu.
- n-nie- wykrztusił z siebie taemin
- Minnie! Nic cie nie jest? Jak sie czujesz?
- nie dzwońcie na policcje - wyjęczał
- Tae on cie pobił. Musimy...
- nie... prosze...
- Dobrze, ale prędzej cz później zapłaci za to co zrobił. - dopiero teraz Tae otworzył szerzej oczy i spojrzał na osobe trzymającą go. Jego oczy przybrał rozmiar 5złotówek a usta uchyliły się delikatnie. Dwie pary oczu przyglądały mu się z troską i żalem.
- przepraszam że cię zostawiłem - wyszeptał do niego. Na co Tae uśmiechną się delikatnie.
- wróciłeś... Key.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Taka mała prośba od autorki... Baaardzo was prosze o pozostawienie komentarzy, to mnie zawsze motywuje do dalszego pisania, wiem wtedy że warto dla kogoś pisać i że ktoś to wq czyta. z góry dziękuję
+ mały spojler.
jak zauważyliście doszedł Key a wraz z nim ktoś jeszcze... chyba domyślacie się kto...
 będzie sporo akcji z nimi związanych XD


1 komentarz:

Wattpad