`~`~`~`~`~`~`~`~`~`
- Nikola – próbowała obudzić mnie moja macocha, jednak ja
tylko przewróciłam się na drugi bok, zaciągając kołdrę na głowę.
- Nikola ! – powiedziała już głośniej, klepiąc mnie po
ramieniu. Boże jak ja jej nie lubię,
ciągle się wszystkiego czepia, budzi mnie najpóźniej o 6 i ciągle przy tacie
pokazuje ten swój sztuczny uśmieszek. Czasami mam ochotę wstać i ją tak
porządnie trzepnąć w ten jej zakichany ryj. No ale niestety, nie pozwala mi na
to moja piękna siła woli. Eh…
-Nawet w wakacje musisz mi robić na złość? – zapytałam
zirytowana.
- nie robię ci na złość, po prostu chcę, abyś już wstała.
– powiedziała puszczając moje ramię. Między nami zapadła niezręczna cisza.
Głośno westchnęłam i wstałam z łóżka. Monika widząc to również wstała i wyszła
z pokoju, rzucając coś w stylu „ będę czekać na dole”. Ja szybko doprowadziłam
się do stanu użytku i zabierając z półki komórkę, wybiegłam z pokoju. Wchodząc
do kuchni zauważyłam, że wszyscy już siedzą przy stole i czekają na mnie. Siadając od stołu, tata spojrzał na mnie ukradkiem.
- witaj kochanie. Jak pierwsza noc w nowym domu? –
zapytał.
- Dobrze – odpowiedziałam w szczerym uśmiechem na twarzy.
Nie kłamałam. Nowe miasto, nowy dom, nowy, własny pokój. Wszystko piękne i w
moim życiu nie potrzebne. Mój tata jest biznesmenem, to też jesteśmy bogaci.
Mama zginęła w wypadku samochodowym, gdy miałam 10 lat. Od tego czasu ciągle
się przeprowadzamy a tata znalazł sobie Monikę. Od samego początku jej nie
lubiłam, a teraz jest moją macochą i musze z nią mieszkać. Jak dla mnie to ona
jest tu tylko dla kasy taty, ale mu nie da się niczego wmówić. Tak czy tak, nie ufam jej. Zjadłszy wczesne
śniadanie, zabrałam swoje rzeczy i jak nigdy nic, wyszłam z domu. Jesteśmy w tu od wczoraj i nie było
jeszcze okazji, aby zwiedzić miasto. Także z
takim zamiarem poszłam w stronę centrum.
Musze przyznać, że jak na razie, to jest najpiękniejsze miasto w jakim
dotąd mieszkałam. Ciekawe jak długo tym razem tu będziemy… tydzień.. 2?... może
miesiąc?... a może dłużej? krócej? Czas zobaczy. Podążając ciasną uliczką,
wyciągnęłam z kieszeni komórkę, do której podłączyłam słuchawki. Wciskając
play, zanurzyłam się w cudnej melodii i wciągających słowach utworu.
Przymknęłam oczy robiąc głęboki wdech świeżego powietrza. Nagle coś na mnie wpadło, a ja upadłam
boleśnie na tyłek.
-Ała- zawyłam z bólu. Powoli zaczęłam się rozglądać,
próbując zrozumieć, co właściwie się stało i dlaczego siedzę na ziemi. Przede
mną siedział przystojny chłopak, jasno brązowe włosy pięknie komponował się ze
zielonymi oczami. Miał na sobie
zwyczajne rurki i koszulkę z jakimś napisem, nie zwróciłam na to uwagi, gdyż
przyciągnął mnie jego wzrok wbity w kafelki. Po chwili chłopak, jakby wybudzony
z transu, spojrzał na mnie.
- oj! Przepraszam, że na ciebie wpadłem, nie chciałem,
jeszcze raz przepraszam – zaczął przepraszać prawie klęcząc przede mną. Widząc
jego starania, wybuchłam śmiechem. Chłopak przez chwile nie wiedział jak
zareagować, jednak również się zaśmiał i wstał podając mi rękę. Chwyciłam ją a
on jednym ruchem postawił mnie z nogi. Moje ciało przeszył ból, z którego aż
syknęłam.
- dzięki, ale moja kostka… - nawet nie skończyłam, a
chłopak uklęknął przede mną i chwycił moją obolałą nogę. Dotykając ją, zawyłam
z bólu.
- boże, przepraszam. – wyjęczał – masz zwichnięta kostkę,
gdyby nie ja to nic by ci się nie stało – powiedział zaniepokojony i strasznie
posmutniał. Ja tylko się uśmiechnęłam i poklepałam go po ramieniu.
- stary, nic się
nie stało, naprawdę. Tylko pomóż mi jakoś dostać się do domu. –
powiedziałam a on spojrzał na mnie jak na idiotkę.
- do domu? Chyba żartujesz sobie! – Po tych słowach wziął
mnie na ręce i zaczął gdzieś iść.
- ej! Moment! – wrzeszczałam – gdzie ty nie niesiesz? –
darłam się na niego.
- spokojnie, idziemy do lekarza. – powiedział spokojnym
tonem.
- ale
- żadnego ale, nie masz nic do gadania. A tak po za tym
to nazywam się Sebastian. – przedstawił się.
- miło mi, ja jestem Nikola. – również się przedstawiłam.
Po czym oglądałam miasto z trochę innego punktu widzenia. Szliśmy jak przez jakieś 10 min, aż doszliśmy
do przychodni. Sebastian usadowił mnie w jednym z foteli a sam poszedł po
jakiegoś lekarza. W między czasie rozejrzałam się po pomieszczeniu. Była to
dość duża poczekalnia, w kolorach karmelu i bieli. Fotele były kremowe a obok
nich stały małe kwadratowe stoliczki.
Moja kostka, bolała mnie coraz to bardziej, gdy do pokoju wbiegł
Sebastian ciągnąc za sobą lekarza.
- proszę Daniel, zobacz jej kostkę. – powiedział stając
tuż przede mną. Lekarz uklęknął i
zobaczył moje, już bardzo spuchnięte, miejsce cierpień.
- na szczęście to tylko zwichnięcie, ale dla pewności
zrobimy prześwietlenie. – powiedział patrząc mi prosto w oczy, dając do
zrozumienia, że to nic poważnego. Siedząc i czekając na wyniki badań,
dowiedziałam się, że ten lekarz to Daniel, starszy brat Sebastiana, który się
nim zajmuje i go wychowuje, gdyż, ich rodzice wyjechali za granicę do pracy. Po
wyjściu z szpitala dochodziła godzina 14.00
- a więc… - zaczął
Sebastian, trzymając mnie w pasie, abym nie upadła. – co byś chciała robić? –
zapytał.
- nie wiem, to jest mój pierwszy dzień w tym mieście. –
odpowiedziałam rozglądając się uważnie. Chłopak przez chwilkę zastanawiał się
nad czymś, aż w końcu powiedział.
- okey! To może pokaże ci miasto? Masz ochotę na lody?
- jasne! – powiedziałam z wielkim entuzjazmem. Razem zwiedziliśmy miasto i poznałam parę
ciekawych miejsc. Miasto okazało się o
wiele większe, niż się to wydawało na pierwszy rzut oka. Sama mogłabym się tu
zgubić, to też jestem wdzięczna Sebastianowi, za takie starania. Włóczyliśmy
się po ulicach aż do zmroku.
- późno już, powinnam wracać do domu. – powiedziałam z
nutką smutku i żalu w głosie.
- gdzie mieszkasz?
Odprowadzę cię – oznajmił, z uśmiechem na twarzy.
- mieszkam przy
ulicy golden 24 – odpowiedziałam.
- o to nie daleko.
– po tych słowach ruszyliśmy przed siebie, krętymi uliczkami. Po paru
minutach doszliśmy do mojego domu.
- dziękuję. – powiedziałam uśmiechając się do niego.
- za co ? za to, że przez mnie masz zwichniętą kostkę? –
powiedział poirytowany.
- nie hahahaha… dziękuję za wspaniały dzień, chciałabym
to powtórzyć. – powiedziałam, dając mu całusa w policzek.
- to ja dziękuję – odwzajemnił pocałunek i już miał
zawracać, gdy drzwi wejściowe otworzyły się a w
nich stał mój ojciec.
- o Nikola. Boże święty co ci się stało? – wykrzyczał
zaniepokojony.
- nic wielkiego, małe zwichnięcie. – powiedziałam
lekceważąco. Ojciec spojrzał na mnie zaniepokojony, po czy jego wzrok padł na
chłopaka obok.
- a to kto? – zapytał badawczo.
- to mój nowy znajomy, Sebastian. Pokazał mi miasto oraz
pomógł mi się tu dostać. – powiedziałam.
- dobry wieczór – przywitał się Seba, podając rękę mojemu
ojcu, który ją uścisną w ramach powitania.
- miło mi, jestem ojcem Nikoli. Dziękuje za odprowadzenie
jej do domu. – powiedział Tata. Jeszcze
raz pożegnałam się z Sebastianem i wymieniliśmy się numerami komórki.
- dam ci jutro znać – powiedział po czym odszedł. Ja
poszłam do swojego pokoju i leżąc na łóżku rozmyślałam nad dzisiejszym dniem.
Może i zaczął się beznadziejnie, ale zakończył pięknie i taaaaak romantycznie.
Sebastian to wspaniały i przystojny chłopak. Mam nadzieję, że jeszcze się
spotkamy. Teraz gdy o nim myślę, moje serce wali jak oszołomione. Dlaczego tak
na niego reaguje? No tak, podoba mi się,
no ale na co ja liczę? To taka znajomość z przypadku. Chyba nie myślę, że mogło
by być z tego coś o wiele więcej… głupia ja… Może powinnam o nim zapomnieć? Nie
da się. Ten chłopak utknął w mojej głowie i nie chce wyjść. Dopomina się o
wspominanie, marzenie i śnienie o nim. Ca ja biedna pocznę?...
*Następnego dnia.
- Jesteś pewna, że dasz sobie rade? – zapytaj mnie ojciec
zabierając teczkę z podłogi.
- jasne – powiedziałam uśmiechając się sztucznie do
niego.
- Jakby co, to dzwoń – powiedział zamykając za sobą
drzwi.
Ok..ok.. powiedziałam sobie w myślach. Rozłożyłam się
wygodnie na sofie po czym położyłam sobie na kolana laptopa. Sprawdziłam co
nowe na świecie, jednak nie było to zajęcie na dłuższy czas. Po godzinie
czatowania, włączyłam telewizor.
- boże jak nudno – powiedziałam do siebie, spoglądając na
telefon, leżący na stoliku obok.
a może by
tak… pomyślałam chwytając go w dłonie.
Wystukałam coś szybko, po czym go odłożyłam na wcześniejsze miejsce. Nie
musiałam czekać długo na odpowiedz.
- Hej – powiedział Sebastian, gdy otworzyłam mu drzwi i
wprosiłam do środka.
- hej – odpowiedziałam pośpiesznie.
- jak się dziś czujesz? – zapytał zatroskanym głosem.
Uśmiechnęłam się lekko dając do zrozumienia, że lepiej.
- dobrze, dziękuję
za troskę. – powiedziałam z nutką rozbawienia.
- nie ma za co, moja kochana – powiedział, również
uśmiechając się.
- chcesz coś do picia? – zapytałam
- nie dziękuję – odpowiedział. Przez chwilkę
zastanawiałam się, czy dobrze zrobiłam zapraszając go, jednak szybko wybiłam
sobie to z głowy. Podobał mi się, ale co z tego?
- będziemy tu tak stać? – zapytał, wyrywając mnie z
zamyślenia.
- jak chcesz to możemy – zaśmiałam się – Nie no,
żartuje.. haha.. chodźmy do mnie. –
powiedziałam, nie zastanawiając się znacząco, nad tym co mówię.- ale najpierw
wpadniemy do kuchni. – powiedziałam kierując się na lewo. Przez co najmniej godzinę siedzieliśmy w
kuchni, wygłupiając się i rozmawiając.
Zrobiliśmy sobie zapiekanki, kanapki, tosty, kawę mrożoną, po prostu
wszystko co nam wpadło do głowy. Zanieśliśmy wszystko do salonu, gdzie
pooglądaliśmy filmy… a co najmniej taki mieliśmy zamiar. Ostatecznie wszystkie
filmy przegadaliśmy o wszystkim i niczym. Tak spędziliśmy większość dnia. Było
zabawnie a w powietrzu wisiała miła atmosfera. Jednak wszystko co piękne, w
końcu musi się skończyć. W pewnym momencie, usłyszeliśmy jak ktoś stoi pod
drzwiami i rozmawia z kimś przez telefon. To był Ojciec.
- Boże, tata wrócił, jak cię tu zobaczy to nas zabije! –
wydarłam się z przerażeniem w oczach.
- więc, chodźmy na górę, do twojego pokoju – zaproponował Sebastian. W
tym momencie uważałam to za najlepszy pomysł. Byłam tak wstrząśnięta, że
zapomniałam o mojej zwichniętej kosce. Przewróciłam się, po zaledwie paru
krokach. Sebastian, który był szybszy
ode mnie, wrócił się biorąc mnie na ręce.
- Idioto, trzeba było iść przodem, sama bym sobie
poradziła – wydarłam się na niego, jednak on
jedynie się uśmiechnął. Ze mną na rękach, szybko pokonał schody
wparowując do mojego pokoju.
- Nikola! – było słychać, głos taty.
- tak? – wydarłam się, aby mnie usłyszał.
- widziałaś, gdzieś
taką czarną teczkę?
- zobacz w holu na meblościance – powiedziałam, modląc
się aby tam była.
- dobra, jest! Wychodzę! Do wieczora! – powiedział
zamykając za sobą drzwi. Ode chłam z ulgą i dopiero teraz zorientowałam się, że
Sebastian nadal mnie trzyma.
- seba, możesz mnie już puścić. – wyszeptałam, rumieniąc
się lekko.
- a.. no tak -
powoli mnie opuścił, jednak gdy moja kostka, zetknęła się z podłogą, przez moje ciało przeszedł
przeraźliwy dreszcz bólu. Syknęłam przez zęby. Sebastian widząc to, znów wziął
mnie na ręce, ale tym razem kładąc mnie prosto na łóżko. Już miał się ode mnie
oderwać, gdy jednym ruchem przyciągnęłam go bliżej siebie. Nasze twarze
dzieliły jedynie milimetry. Czułam jego przyśpieszony oddech na swoim policzku.
Moje serce zaczęło bić jak oszalałe, nie wiedziałam co robić. Nagle Sebastian
przymrużył oczy, zaczynając się do mnie przybliżać. Przymknęłam oczy, czekając
na jego kolejny ruch. Nasze usta spotkały się, w delikatnym i nieśmiałym
pocałunku. Uchyliłam lekko usta, zapraszając go środka. Pocałunek zaczął
przybierać formę, namiętnego i przepełnionego pożądaniem doznania. Jednak i
to nie może trwać wiecznie. Oderwaliśmy
się od siebie, próbując złapać oddech.
Nasze oddechy były przyśpieszone i nie równomierne. Oczy przymrużone.
Policzki zarumienione. Usta zaczerwienione, pulsujące. Zarzuciłam swoje ręce na
jego kark, przybliżając nas do kolejnego i kolejnego pocałunku.
- Nikola – wyszeptał chłopak, przerywając pocałunek. – co
do mnie czujesz? – zapytał.
- jaa – zaczęłam nie pewnie - podobasz mi się.. bardzo.. – powiedziałam,
ledwo dosłyszalnie. Sebastian się
uśmiechnął i znów pocałował.
- Może znamy się krótko, ale ja lubię cię – powiedział mi
do ucha, przygryzając je delikatnie. Powoli zaczął schodzić co raz to niżej, z
pocałunkami. Po chwili przeszkadzające nam ciuchy leżały na ziemi, a my
pogrążeni w namiętności badaliśmy swoje ciała co do milimetra. Sebastian jedną
ręką zaczął gładzić jedną z moich piersi, gdy drugą dobierał się do
majtek.
- aah! – jęknęła, czując jak na zmianę liże i przygryza
mój sutek. Fale gorąca przechodziły przez moje ciało, nie dając mi chwili
spokoju. Jednym ruchem przewróciliśmy się tak, że to ja teraz byłam na górze.
Nasze usta zetknęły się w kolejnym pocałunku, gdy dłońmi wędrowałam po jego
ciele, do momentu jak jedna z rąk zaczęła gładzić jego przyrodzenie. Po chwili
seby bokserki leżały na ziemi, a ja delikatnymi ruchami obciągałam mu. Widząc,
że mu się to podoba, postanowiłam dać mu jeszcze więcej przyjemności. Wzięłam
jego penisa do ust, na skutek czego, jego ciało wręcz wygięło się w łuk. Najpierw
powolnymi a później już szybszymi ruchami głowy, doprowadzałam jego ciało do drżenia. Po
chwili dalszej zabawy, doszedł mi w ustach. Połknęłam całe nasienie, patrząc mu
przy tym prosto w oczy. Teraz Seba był na górze. Z początku włożył mi jeden
palec, jednak po chwili były i trzy palce, buszujące w moim ciele. Tak dobrze
się jeszcze nigdy nie czułam. Moje ciało było już gotowe, całe rozgrzane i
mokre.
- jesteś gotowa? – wyszeptał mi do ucha.
- umm… - ledwo wyjąkałam z siebie, gdy poczułam jak coś
mnie rozrywa od środka. Ten ból. To uczucie. To pożądanie.
- aa! – zawyłam z bólu.
- wiem, że teraz boli, ale zaraz przestanie, nie bój się.
– wyszeptał, całując mnie w usta. Po chwili ból znikł, a zamiast niego poczułam
nieziemskie uczucie przyjemności.
Sebastian poruszał się we mnie co raz to szybciej, doprowadzając mnie do
granic wytrzymałości. Jęczałam jak
opętana, nie myśląc o niczym. Jakby wszystko wokół przestało istnieć. W tym
momencie, liczyłam się tylko ja i on.
- Nikola, j-ja.. zaraz… - wyjąkał Sebastian. Zaraz po
tych słowach odchyliłam głowę do tyłu, a moje ciało wygięło się w łuk, czułam
jakby coś we mnie pękło. Doszliśmy w tym samym momencie, wyjękując swoje
imiona. Seba opadł na mnie wycieńczony, a ja jeszcze bardziej się do niego
wtuliłam. Nigdy nie zapomnę tego uczucia.
Zielonooki powoli wyjął swojego przyjaciela. Czułam jak nadmiar nasienia
wypływa ze mnie, zostawiając jakąś pustkę w głębi mojej duszy. Sebastian
położył się obok mnie, przykrywając nas kocem. Odwróciłam się do niego przodem,
patrząc mu prosto w zielone oczy.
- To było… - zaczęłam, jednak nie zdążyłam dokończyć,
gdyż on mi przerwał.
- wspaniałe – powiedział. Całując mnie w usta. – dziękuję – dodał już ciszej.
- Sebastian, obiecaj mi coś… - powiedziałam spuszczając z
niego wzrok.
- hm?
- obiecaj mi, że… że mnie nie zostawisz – wyszeptałam,
cichutko, ale dość głośno, aby mógł mnie usłyszeć.
- Obiecuję -
odpowiedział, gładząc palcem mój policzek.
- dziękuję – wyszeptałam, po czym odeszłam do krainy snów
i marzeń. Dziękuję ci za to, że nadajesz sens mojemu życiu.
`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`
Koniec. Przyznam się szczerze, że ten One shot, w ogóle mi się nie podoba... koniec schrzaniłam totalnie, no ale, obiecałam to jest.
Jeszcze nie wiem co dodam w kolejnym poście, ale mam nadzieje, że będzie się wam podobać. Może znajdzie się ktoś, komu spodoba się i to opowiadanie, mnie ogółem się nie podoba, zbytnio... eh.... szkoda gadać.
a no i przepraszam za wszystkie błędy stylistyczne i inne.
Sayonara Bitches !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz