środa, 18 lipca 2012

One shot ( Sebastian x Nikola)

Okey... oto długo oczekiwany rozdział, zajął mi 4 strony :P

`~`~`~`~`~`~`~`~`~`

- Nikola – próbowała obudzić mnie moja macocha, jednak ja tylko przewróciłam się na drugi bok, zaciągając kołdrę na głowę.
- Nikola ! – powiedziała już głośniej, klepiąc mnie po ramieniu.  Boże jak ja jej nie lubię, ciągle się wszystkiego czepia, budzi mnie najpóźniej o 6 i ciągle przy tacie pokazuje ten swój sztuczny uśmieszek. Czasami mam ochotę wstać i ją tak porządnie trzepnąć w ten jej zakichany ryj. No ale niestety, nie pozwala mi na to moja piękna siła woli. Eh…
-Nawet w wakacje musisz mi robić na złość? – zapytałam zirytowana.
- nie robię ci na złość, po prostu chcę, abyś już wstała. – powiedziała puszczając moje ramię. Między nami zapadła niezręczna cisza. Głośno westchnęłam i wstałam z łóżka. Monika widząc to również wstała i wyszła z pokoju, rzucając coś w stylu „ będę czekać na dole”. Ja szybko doprowadziłam się do stanu użytku i zabierając z półki komórkę, wybiegłam z pokoju. Wchodząc do kuchni zauważyłam, że wszyscy już siedzą przy stole i czekają na mnie.  Siadając od stołu, tata spojrzał na mnie ukradkiem.
- witaj kochanie. Jak pierwsza noc w nowym domu? – zapytał.
- Dobrze – odpowiedziałam w szczerym uśmiechem na twarzy. Nie kłamałam. Nowe miasto, nowy dom, nowy, własny pokój. Wszystko piękne i w moim życiu nie potrzebne. Mój tata jest biznesmenem, to też jesteśmy bogaci. Mama zginęła w wypadku samochodowym, gdy miałam 10 lat. Od tego czasu ciągle się przeprowadzamy a tata znalazł sobie Monikę. Od samego początku jej nie lubiłam, a teraz jest moją macochą i musze z nią mieszkać. Jak dla mnie to ona jest tu tylko dla kasy taty, ale mu nie da się niczego wmówić.  Tak czy tak, nie ufam jej. Zjadłszy wczesne śniadanie, zabrałam swoje rzeczy i jak nigdy nic, wyszłam  z domu. Jesteśmy w tu od wczoraj i nie było jeszcze okazji, aby zwiedzić miasto. Także z  takim zamiarem poszłam w stronę centrum.  Musze przyznać, że jak na razie, to jest najpiękniejsze miasto w jakim dotąd mieszkałam. Ciekawe jak długo tym razem tu będziemy… tydzień.. 2?... może miesiąc?... a może dłużej? krócej? Czas zobaczy. Podążając ciasną uliczką, wyciągnęłam z kieszeni komórkę, do której podłączyłam słuchawki. Wciskając play, zanurzyłam się w cudnej melodii i wciągających słowach utworu. Przymknęłam oczy robiąc głęboki wdech świeżego powietrza.  Nagle coś na mnie wpadło, a ja upadłam boleśnie na tyłek.
-Ała- zawyłam z bólu. Powoli zaczęłam się rozglądać, próbując zrozumieć, co właściwie się stało i dlaczego siedzę na ziemi. Przede mną siedział przystojny chłopak, jasno brązowe włosy pięknie komponował się ze zielonymi oczami.  Miał na sobie zwyczajne rurki i koszulkę z jakimś napisem, nie zwróciłam na to uwagi, gdyż przyciągnął mnie jego wzrok wbity w kafelki. Po chwili chłopak, jakby wybudzony z transu, spojrzał na mnie.
- oj! Przepraszam, że na ciebie wpadłem, nie chciałem, jeszcze raz przepraszam – zaczął przepraszać prawie klęcząc przede mną. Widząc jego starania, wybuchłam śmiechem. Chłopak przez chwile nie wiedział jak zareagować, jednak również się zaśmiał i wstał podając mi rękę. Chwyciłam ją a on jednym ruchem postawił mnie z nogi. Moje ciało przeszył ból, z którego aż syknęłam.
- dzięki, ale moja kostka… - nawet nie skończyłam, a chłopak uklęknął przede mną i chwycił moją obolałą nogę. Dotykając ją, zawyłam z bólu.
- boże, przepraszam. – wyjęczał – masz zwichnięta kostkę, gdyby nie ja to nic by ci się nie stało – powiedział zaniepokojony i strasznie posmutniał. Ja tylko się uśmiechnęłam i poklepałam go po ramieniu.
- stary, nic się  nie stało, naprawdę. Tylko pomóż mi jakoś dostać się do domu. – powiedziałam a on spojrzał na mnie jak na idiotkę.
- do domu? Chyba żartujesz sobie! – Po tych słowach wziął mnie na ręce i zaczął gdzieś iść.
- ej! Moment! – wrzeszczałam – gdzie ty nie niesiesz? – darłam się na niego.
- spokojnie, idziemy do lekarza. – powiedział spokojnym tonem.
- ale
- żadnego ale, nie masz nic do gadania. A tak po za tym to nazywam się Sebastian. – przedstawił się.
- miło mi, ja jestem Nikola. – również się przedstawiłam. Po czym oglądałam miasto z trochę innego punktu widzenia.  Szliśmy jak przez jakieś 10 min, aż doszliśmy do przychodni. Sebastian usadowił mnie w jednym z foteli a sam poszedł po jakiegoś lekarza. W między czasie rozejrzałam się po pomieszczeniu. Była to dość duża poczekalnia, w kolorach karmelu i bieli. Fotele były kremowe a obok nich stały małe kwadratowe stoliczki.  Moja kostka, bolała mnie coraz to bardziej, gdy do pokoju wbiegł Sebastian ciągnąc za sobą lekarza.
- proszę Daniel, zobacz jej kostkę. – powiedział stając tuż przede mną.  Lekarz uklęknął i zobaczył moje, już bardzo spuchnięte, miejsce cierpień.
- na szczęście to tylko zwichnięcie, ale dla pewności zrobimy prześwietlenie. – powiedział patrząc mi prosto w oczy, dając do zrozumienia, że to nic poważnego. Siedząc i czekając na wyniki badań, dowiedziałam się, że ten lekarz to Daniel, starszy brat Sebastiana, który się nim zajmuje i go wychowuje, gdyż, ich rodzice wyjechali za granicę do pracy. Po wyjściu z szpitala dochodziła godzina 14.00
-  a więc… - zaczął Sebastian, trzymając mnie w pasie, abym nie upadła. – co byś chciała robić? – zapytał.
- nie wiem, to jest mój pierwszy dzień w tym mieście. – odpowiedziałam rozglądając się uważnie. Chłopak przez chwilkę zastanawiał się nad czymś, aż w końcu powiedział.
- okey! To może pokaże ci miasto? Masz ochotę na lody?
- jasne! – powiedziałam z wielkim entuzjazmem.  Razem zwiedziliśmy miasto i poznałam parę ciekawych miejsc.  Miasto okazało się o wiele większe, niż się to wydawało na pierwszy rzut oka. Sama mogłabym się tu zgubić, to też jestem wdzięczna Sebastianowi, za takie starania. Włóczyliśmy się po ulicach aż do zmroku.
- późno już, powinnam wracać do domu. – powiedziałam z nutką smutku i żalu w głosie.
- gdzie  mieszkasz? Odprowadzę cię – oznajmił, z uśmiechem na twarzy.
-  mieszkam przy ulicy golden 24 – odpowiedziałam.
- o to nie daleko.  – po tych słowach ruszyliśmy przed siebie, krętymi uliczkami. Po paru minutach doszliśmy do mojego domu.
- dziękuję. – powiedziałam uśmiechając się do niego.
- za co ? za to, że przez mnie masz zwichniętą kostkę? – powiedział poirytowany.
- nie hahahaha… dziękuję za wspaniały dzień, chciałabym to powtórzyć. – powiedziałam, dając mu całusa w policzek.
- to ja dziękuję – odwzajemnił pocałunek i już miał zawracać, gdy drzwi wejściowe otworzyły się a w  nich stał mój ojciec.
- o Nikola. Boże święty co ci się stało? – wykrzyczał zaniepokojony.
- nic wielkiego, małe zwichnięcie. – powiedziałam lekceważąco. Ojciec spojrzał na mnie zaniepokojony, po czy jego wzrok padł na chłopaka obok.
- a to kto? – zapytał badawczo.
- to mój nowy znajomy, Sebastian. Pokazał mi miasto oraz pomógł mi się tu dostać. – powiedziałam.
- dobry wieczór – przywitał się Seba, podając rękę mojemu ojcu, który ją uścisną w ramach powitania.
- miło mi, jestem ojcem Nikoli. Dziękuje za odprowadzenie jej do domu. – powiedział Tata.  Jeszcze raz pożegnałam się z Sebastianem i wymieniliśmy się  numerami komórki.
- dam ci jutro znać – powiedział po czym odszedł. Ja poszłam do swojego pokoju i leżąc na łóżku rozmyślałam nad dzisiejszym dniem. Może i zaczął się beznadziejnie, ale zakończył pięknie i taaaaak romantycznie. Sebastian to wspaniały i przystojny chłopak. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Teraz gdy o nim myślę, moje serce wali jak oszołomione. Dlaczego tak na niego reaguje?  No tak, podoba mi się, no ale na co ja liczę? To taka znajomość z przypadku. Chyba nie myślę, że mogło by być z tego coś o wiele więcej… głupia ja… Może powinnam o nim zapomnieć? Nie da się. Ten chłopak utknął w mojej głowie i nie chce wyjść. Dopomina się o wspominanie, marzenie i śnienie o nim. Ca ja biedna pocznę?...

*Następnego dnia.
- Jesteś pewna, że dasz sobie rade? – zapytaj mnie ojciec zabierając teczkę z podłogi.
- jasne – powiedziałam uśmiechając się sztucznie do niego.
- Jakby co, to dzwoń – powiedział zamykając za sobą drzwi.
Ok..ok.. powiedziałam sobie w myślach. Rozłożyłam się wygodnie na sofie po czym położyłam sobie na kolana laptopa. Sprawdziłam co nowe na świecie, jednak nie było to zajęcie na dłuższy czas. Po godzinie czatowania, włączyłam telewizor.
- boże jak nudno – powiedziałam do siebie, spoglądając na telefon, leżący na stoliku obok.
 a może by tak…  pomyślałam chwytając go w dłonie. Wystukałam coś szybko, po czym go odłożyłam na wcześniejsze miejsce. Nie musiałam czekać długo na odpowiedz.
- Hej – powiedział Sebastian, gdy otworzyłam mu drzwi i wprosiłam do środka.
- hej – odpowiedziałam pośpiesznie.
- jak się dziś czujesz? – zapytał zatroskanym głosem. Uśmiechnęłam się lekko dając do zrozumienia, że lepiej.
-  dobrze, dziękuję za troskę. – powiedziałam z nutką rozbawienia.
- nie ma za co, moja kochana – powiedział, również uśmiechając się.
- chcesz coś do picia? – zapytałam
- nie dziękuję – odpowiedział. Przez chwilkę zastanawiałam się, czy dobrze zrobiłam zapraszając go, jednak szybko wybiłam sobie to z głowy. Podobał mi się, ale co z tego?
- będziemy tu tak stać? – zapytał, wyrywając mnie z zamyślenia.
- jak chcesz to możemy – zaśmiałam się – Nie no, żartuje.. haha..  chodźmy do mnie. – powiedziałam, nie zastanawiając się znacząco, nad tym co mówię.- ale najpierw wpadniemy do kuchni. – powiedziałam kierując się na lewo.  Przez co najmniej godzinę siedzieliśmy w kuchni, wygłupiając się i rozmawiając.  Zrobiliśmy sobie zapiekanki, kanapki, tosty, kawę mrożoną, po prostu wszystko co nam wpadło do głowy. Zanieśliśmy wszystko do salonu, gdzie pooglądaliśmy filmy… a co najmniej taki mieliśmy zamiar. Ostatecznie wszystkie filmy przegadaliśmy o wszystkim i niczym. Tak spędziliśmy większość dnia. Było zabawnie a w powietrzu wisiała miła atmosfera. Jednak wszystko co piękne, w końcu musi się skończyć. W pewnym momencie, usłyszeliśmy jak ktoś stoi pod drzwiami i rozmawia z kimś przez telefon. To był Ojciec.
- Boże, tata wrócił, jak cię tu zobaczy to nas zabije! – wydarłam się z przerażeniem w oczach.
- więc, chodźmy na górę, do  twojego pokoju – zaproponował Sebastian. W tym momencie uważałam to za najlepszy pomysł. Byłam tak wstrząśnięta, że zapomniałam o mojej zwichniętej kosce. Przewróciłam się, po zaledwie paru krokach. Sebastian, który był  szybszy ode mnie, wrócił się biorąc mnie na ręce.
- Idioto, trzeba było iść przodem, sama bym sobie poradziła – wydarłam się na niego, jednak on  jedynie się uśmiechnął. Ze mną na rękach, szybko pokonał schody wparowując do mojego pokoju.
- Nikola! – było słychać, głos taty.
- tak? – wydarłam się, aby mnie usłyszał.
- widziałaś, gdzieś  taką czarną teczkę?
- zobacz w holu na meblościance – powiedziałam, modląc się aby tam była.
- dobra, jest! Wychodzę! Do wieczora! – powiedział zamykając za sobą drzwi. Ode chłam z ulgą i dopiero teraz zorientowałam się, że Sebastian nadal mnie trzyma.
- seba, możesz mnie już puścić. – wyszeptałam, rumieniąc się lekko.
- a.. no tak -  powoli mnie opuścił, jednak gdy moja kostka, zetknęła się  z podłogą, przez moje ciało przeszedł przeraźliwy dreszcz bólu. Syknęłam przez zęby. Sebastian widząc to, znów wziął mnie na ręce, ale tym razem kładąc mnie prosto na łóżko. Już miał się ode mnie oderwać, gdy jednym ruchem przyciągnęłam go bliżej siebie. Nasze twarze dzieliły jedynie milimetry. Czułam jego przyśpieszony oddech na swoim policzku. Moje serce zaczęło bić jak oszalałe, nie wiedziałam co robić. Nagle Sebastian przymrużył oczy, zaczynając się do mnie przybliżać. Przymknęłam oczy, czekając na jego kolejny ruch. Nasze usta spotkały się, w delikatnym i nieśmiałym pocałunku. Uchyliłam lekko usta, zapraszając go środka. Pocałunek zaczął przybierać formę, namiętnego i przepełnionego pożądaniem doznania. Jednak i to  nie może trwać wiecznie. Oderwaliśmy się od siebie, próbując złapać oddech.  Nasze oddechy były przyśpieszone i nie równomierne. Oczy przymrużone. Policzki zarumienione. Usta zaczerwienione, pulsujące. Zarzuciłam swoje ręce na jego kark, przybliżając nas do kolejnego i kolejnego pocałunku.
- Nikola – wyszeptał chłopak, przerywając pocałunek. – co do mnie czujesz? – zapytał.
- jaa – zaczęłam nie pewnie -  podobasz mi się.. bardzo.. – powiedziałam, ledwo dosłyszalnie.  Sebastian się uśmiechnął i znów pocałował.
- Może znamy się krótko, ale ja lubię cię – powiedział mi do ucha, przygryzając je delikatnie. Powoli zaczął schodzić co raz to niżej, z pocałunkami. Po chwili przeszkadzające nam ciuchy leżały na ziemi, a my pogrążeni w namiętności badaliśmy swoje ciała co do milimetra. Sebastian jedną ręką zaczął gładzić jedną z moich piersi, gdy drugą dobierał się do majtek. 
- aah! – jęknęła, czując jak na zmianę liże i przygryza mój sutek. Fale gorąca przechodziły przez moje ciało, nie dając mi chwili spokoju. Jednym ruchem przewróciliśmy się tak, że to ja teraz byłam na górze. Nasze usta zetknęły się w kolejnym pocałunku, gdy dłońmi wędrowałam po jego ciele, do momentu jak jedna z rąk zaczęła gładzić jego przyrodzenie. Po chwili seby bokserki leżały na ziemi, a ja delikatnymi ruchami obciągałam mu. Widząc, że mu się to podoba, postanowiłam dać mu jeszcze więcej przyjemności. Wzięłam jego penisa do ust, na skutek czego, jego ciało wręcz wygięło się w łuk. Najpierw powolnymi a później już szybszymi ruchami głowy,  doprowadzałam jego ciało do drżenia. Po chwili dalszej zabawy, doszedł mi w ustach. Połknęłam całe nasienie, patrząc mu przy tym prosto w oczy. Teraz Seba był na górze. Z początku włożył mi jeden palec, jednak po chwili były i trzy palce, buszujące w moim ciele. Tak dobrze się jeszcze nigdy nie czułam. Moje ciało było już gotowe, całe rozgrzane i mokre.
- jesteś gotowa? – wyszeptał mi do ucha.
- umm… - ledwo wyjąkałam z siebie, gdy poczułam jak coś mnie rozrywa od środka. Ten ból. To uczucie. To pożądanie.
- aa! – zawyłam z bólu.
- wiem, że teraz boli, ale zaraz przestanie, nie bój się. – wyszeptał, całując mnie w usta. Po chwili ból znikł, a zamiast niego poczułam nieziemskie uczucie przyjemności.  Sebastian poruszał się we mnie co raz to szybciej, doprowadzając mnie do granic wytrzymałości.  Jęczałam jak opętana, nie myśląc o niczym. Jakby wszystko wokół przestało istnieć. W tym momencie, liczyłam się tylko ja i on.
- Nikola, j-ja.. zaraz… - wyjąkał Sebastian. Zaraz po tych słowach odchyliłam głowę do tyłu, a moje ciało wygięło się w łuk, czułam jakby coś we mnie pękło. Doszliśmy w tym samym momencie, wyjękując swoje imiona. Seba opadł na mnie wycieńczony, a ja jeszcze bardziej się do niego wtuliłam. Nigdy nie zapomnę tego uczucia.  Zielonooki powoli wyjął swojego przyjaciela. Czułam jak nadmiar nasienia wypływa ze mnie, zostawiając jakąś pustkę w głębi mojej duszy. Sebastian położył się obok mnie, przykrywając nas kocem. Odwróciłam się do niego przodem, patrząc mu prosto w zielone oczy.
- To było… - zaczęłam, jednak nie zdążyłam dokończyć, gdyż on mi przerwał.
- wspaniałe – powiedział. Całując mnie w usta.  – dziękuję – dodał już ciszej.
- Sebastian, obiecaj mi coś… - powiedziałam spuszczając z niego wzrok.
- hm?
- obiecaj mi, że… że mnie nie zostawisz – wyszeptałam, cichutko, ale dość głośno, aby mógł mnie usłyszeć.
- Obiecuję -  odpowiedział, gładząc palcem mój policzek.
- dziękuję – wyszeptałam, po czym odeszłam do krainy snów i marzeń. Dziękuję ci za to, że nadajesz sens mojemu życiu.

`~`~`~`~`~`~`~`~`~`~`

Koniec. Przyznam się szczerze, że ten One shot, w ogóle mi się nie podoba... koniec schrzaniłam totalnie, no ale, obiecałam to jest.
Jeszcze nie wiem co dodam w kolejnym poście, ale mam nadzieje, że będzie się wam podobać. Może znajdzie się ktoś, komu spodoba się i to opowiadanie, mnie ogółem się nie podoba, zbytnio... eh.... szkoda gadać.
a no i przepraszam za wszystkie błędy stylistyczne i inne. 
Sayonara Bitches !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wattpad